Zapraszamy
Wszystkich

 Jesienny Anioł przychodzi
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 

 

Tuż przed koncertem "Jesienny Anioł przychodzi" odbył się wernisaż wystawy Ireneusza Młynarczyka. Po kliknięciu w poniższą fotkę - obejrzycie fotoreportaż z wernisażu ...

... ale - wracajmy do koncertu!


Sobotnim koncertem rozpoczęła się Złota Jesień w Andrychowie zorganizowana przez Centrum Kultury i Wypoczynku. Patronat nad imprezą sprawował Burmistrz Andrychowa Jan Pietras.

Jak widzicie - andrychowska publiczność wypełniła szczelnie salę Miejskiego Domu Kultury.

Na koncercie pojawił się niecodzienny gość - Ks. Biskup Janusz Zimniak - wizytujący andrychowską Parafię. Gościliśmy również Ks. Prałata Stanisława Czernika, Ks. Dziekana Józefa Janię, Burmistrza Andrychowa Jana Pietrasa oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej - Zbigniewa Janosza.

Jako, że koncert odbywał sie w przeddzień Dnia Papieskiego - Ksiądz Biskup przypomniał zgromadzonym wielką rolę jaka odegrał Ojciec Święty Jan Paweł II w kształtowaniu współczesnej rzeczywistości. 

Zgromadzonych gości powitała Kierownik Miejskiego Domu Kultury - Marianna Żmija.

Ale - wróćmy może do Aniołów. Jeśli personifikacją działań w andrychowskiej kulturze jest zespół pracowników Centrum Kultury i Wypoczynku kierowany przez Zbigniewa Przybyłowicza - to ich niestrudzonymi aniołami są sponsorzy, właśnie tacy, jak znani dobrze w naszym mieście prawdziwi mecenasi kultury, których życzliwości i hojności zawdzięczamy niejedną już imprezę kulturalną w naszym mieście - Zarząd Banku Spółdzielczego w Andrychowie!

To właśnie Bank Spółdzielczy był Sponsorem koncertu "Jesienny Anioł przychodzi"

Anioły były w zasadzie dwa. Miały być tak naprawdę trzy - ale jeden musiał zostać ze swoim podopiecznym w Krakowie. 

A kogo pilnowały w sobotni wieczór na scenie Miejskiego Domu Kultury?

Pierwszy z Aniołów pilnował

Poetę, prozaika, franciszkanina - Leona Zdzisława Pokorskiego. Wśród wybitnych poetów w sutannie obok ks. Jana Twardowskiego i ks. Jana Sochonia wymienia się coraz częściej właśnie o. Leona Zdzisława Pokorskiego, franciszkanina z Prowincji Matki Bożej Anielskiej.
 

Drugi z Aniołów pilnował 

Artystkę Dorotę Wawryszczuk. Czy to właśnie ten Anioł czy też piękno poezji Leona Pokorskiego tak ją zainspirowało, że po długiej przerwie zaczęła znowu śpiewać? Wiersze tak głęboko do niej trafiały, że podczas ich czytania słyszała w nich muzykę. Kiedy śpiewa o Aniołach, znajduje się w innym, lepszym świecie, którego nie można opisać ani wyrazić słowami. A co ważniejsze - zabiera w ten świat słuchającą ją publiczność.

Pewnie wielu z nas pamięta taki obrazek ze swego dzieciństwa jak  powtarzaliśmy słowa modlitwy

Aniele Boży, Stróżu Mój.
Ty zawsze przy mnie stój.

Tak sobie myślę, że skoro wtedy, nieskażeni światem, bezbronni, ufni, tak szczerzy i bezinetresowni w swoich modlitwach prosiliśmy Anioła Boga o to, by zawsze przy nas stał - to On musiał wysłuchać takiej dziecięcej modlitwy. I pewnie czasem tylko dźwięki tych dawno wypowiedzianych przez nas słów trzymią go jeszcze przy nas.

Spotkanie z poezją ojca Leona dla ludzi wierzących było przypomnieniem duchowości człowieka, dla niewierzących - pełnymi głębi strofami poezji obejmującej naturę człowieka, jego ułomność, ale i jego wielką siłę.

Na twarzach artstów często gościł uśmiech, który może towarzyszyć wyłącznie ludziom beztroskim, spokojnym, znajdującym sie pod opieką dobrych Aniołów.

Zapytacie - kim są właściwie Anioły? Słowo pochodzi od greckiego słowa angelos i oznacza posłańca, zwiastuna. To istoty duchowe, zajmujące miejsce między Bogiem a ludźmi. Sztuka od zawsze przedstawiała anioły jako istoty o ludzkiej postaci ze skrzydłami, które zawsze są skore do pomocy i czuwają nad ludzkim losem.

Widzimy więc, że dla nas - ludzi - ich obecność jest jak najbardziej wskazana.

A one? Czy ich obecność wśród nas jest dla nich nagrodą? czy karą? Czy płaczą razem z nami? Czy denerwują się kiedy kolejny raz uporczywie robimy coś wbrew samym sobie, wbrew zasadom wyrytym przed wiekami w naszych sumieniach przez Stwórcę?

Słuchając piosenek Pani Doroty czuć było ogromną radość jaką przynosi jej śpiew

Ojca Leona nazywają czasem ojcem od aniołów. Inspirację do swoich wierszy czerpie - jak większość poetów z obserwacji ludzi i świata. W swoim życiu ma to szczęście, że przebywa w otoczeniu ludzi nietuzinkowych - takich jak Tadeusz Markiewicz, znakomity artysta rzeźbiarz. To właśnie od kontaktu z rzeźbą Płaczącego anioła (zdjęcie tej rzeźby znajduje się na okładce tomu poezji Anioły też płaczą) zaczęła się na poważnie przygoda z Aniołami. Kiedy o. Leon zobaczył tę rzeźbę po raz pierwszy, po prostu się w niej zauroczył. Pisał już wtedy o obecności aniołów w życiu człowieka. Poprzez Płaczącego Anioła doszło do wzajemnego poznania artystów. Pomimo różnicy wieku nawiązała się między twórcami wspaniała relacja, wzajemna inspiracja.

Pod wpływem rzeźb Markiewicza powstają wiersze, a dzięki nim nowe rzeźby. Przykładem tej wzajemnej inspiracji jest druga część Trylogii aniołów - W cieniu skrzydeł. Na okładce książki znajduje się zdjęcie rzeźby, którą Tadeusz Markiewicz stworzył specjalnie do tego wydania - Anioły nad piramidą.

Nie bedę może rozpisywał się nad symboliką tej rzeźby, ale podczas spotkania, czasem, patrząc na Ojca Leona zdawało mi się, że od swego Anioła wie coś, czego my nie wiemy, lub nie chcemy wiedzieć.

Na szczęście niepokój mija po lekturze wierszy zawartych w tym właśnie tomiku. Są ciepłe, pełne wiary, pełne siły wynikającej z zaufania. Pełne nadziei.

Zauważyliście kiedyś coś takiego? Czas podczas szczerej rozmowy z drugim człowiekiem, kontaktu z piękną muzyką, sztuką - schodzi na dalszy plan, przestaje się liczyć, przestaje istnieć.

Niestety - przynajmniej w tym życiu - piękne chwile kończą się bardzo szybko.

Dziękujemy za kolejny niekonwencjonalny wieczór w MDK, wieczór uzmysławiający niektórym z nas, że tak naprawdę nie jesteśmy sami, że oprócz wody, białka i kilkudziesięciu minerałów nosimy w sobie coś więcej - coś co pozwala nam rozmawiać z Aniołami i Stwórcą, że tak naprawdę nasze życie jest tylko namiastką czegoś, czego "ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało"

Byłbym zapomniał. Na koniec, Pani Dorota zaśpiewała nam jeszcze pięknie Ave Maria!

A o tym jak andrychowianie odebrali śpiew i poezję gości - może tylko świadczyć fakt, że po koncercie zarówno płyty jak i tomiki poezji - rozeszły się jak świeże bułeczki.

Niektórzy, Ci mniej uduchowieni, twierdzili, że to był koncert jakich wiele, a malkontenci narzekali jak zwykle na brak miejsca w szatni z powodu nadmiaru "dziwnych" ubrań ...

Jakie wrażenia po koncercie? Jeśli faktycznie nasze Anioły przez nas  płaczą - zróbmy coś, żeby czasem przestały, dajmy im odrobine radości.

Nie chodzi mi tutaj oczywiście o odrestaurowanie kamiennych aniołków - choćby takie jak obecnie na andrychowskim cmentarzu, gdzie najpiękniejszy z nich przechodzi właśnie gruntowną konserwację - lecz zadbajmy o te nasze - osobiste Anioły, spróbujmy się z nimi na nowo zaprzyjaźnić i okazać im odrobinę zrozumienia. Nie zamykajmy ich w domach. Mimo że to Ptaki Wędrowne - nie zarazimy się od nich przecież popularną ostatnio Ptasią Grypą - a wręcz przeciwnie - możemy dzięki nim i z ich pomocą uodpornić się na wszelkie ziemskie dolegliwości.

Jarosław Skupień

(c) wins