Sobotnim koncertem rozpoczęła się Złota Jesień w
Andrychowie zorganizowana przez Centrum Kultury i
Wypoczynku. Patronat nad imprezą sprawował Burmistrz
Andrychowa Jan Pietras.
Jak widzicie - andrychowska publiczność wypełniła
szczelnie salę Miejskiego Domu Kultury.

Na koncercie pojawił się niecodzienny gość - Ks. Biskup
Janusz Zimniak - wizytujący andrychowską Parafię.
Gościliśmy również Ks. Prałata Stanisława Czernika, Ks.
Dziekana Józefa Janię, Burmistrza Andrychowa Jana Pietrasa
oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej - Zbigniewa Janosza.

Jako, że koncert odbywał sie w przeddzień Dnia Papieskiego
- Ksiądz Biskup przypomniał zgromadzonym wielką rolę jaka
odegrał Ojciec Święty Jan Paweł II w kształtowaniu
współczesnej rzeczywistości.

Zgromadzonych gości powitała Kierownik Miejskiego Domu
Kultury - Marianna Żmija.

Ale - wróćmy może do Aniołów. Jeśli personifikacją działań w andrychowskiej kulturze
jest zespół pracowników Centrum Kultury i Wypoczynku
kierowany przez Zbigniewa Przybyłowicza - to
ich niestrudzonymi aniołami są sponsorzy, właśnie tacy,
jak znani dobrze w naszym mieście prawdziwi mecenasi
kultury, których życzliwości i hojności zawdzięczamy
niejedną już imprezę kulturalną w naszym mieście - Zarząd
Banku Spółdzielczego w Andrychowie!

To właśnie Bank Spółdzielczy był Sponsorem koncertu
"Jesienny Anioł przychodzi"
Anioły były w zasadzie dwa. Miały być tak naprawdę trzy
- ale jeden musiał zostać ze swoim podopiecznym w
Krakowie.
A kogo pilnowały w sobotni wieczór na scenie Miejskiego
Domu Kultury?
Pierwszy z Aniołów
pilnował
Poetę, prozaika, franciszkanina -
Leona Zdzisława Pokorskiego. Wśród wybitnych
poetów w sutannie obok ks. Jana Twardowskiego i ks. Jana
Sochonia wymienia się coraz częściej właśnie o. Leona
Zdzisława Pokorskiego, franciszkanina z Prowincji Matki
Bożej Anielskiej.
Drugi z Aniołów
pilnował
Artystkę
Dorotę Wawryszczuk.
Czy to właśnie ten Anioł czy też piękno poezji
Leona Pokorskiego tak ją zainspirowało, że po długiej
przerwie zaczęła znowu śpiewać? Wiersze tak głęboko do
niej trafiały, że podczas ich czytania słyszała w nich
muzykę. Kiedy śpiewa o Aniołach, znajduje się w innym,
lepszym świecie, którego nie można opisać ani wyrazić
słowami. A co ważniejsze - zabiera w ten świat słuchającą
ją publiczność.

Pewnie wielu z nas pamięta taki obrazek ze swego
dzieciństwa jak powtarzaliśmy słowa modlitwy
Aniele Boży, Stróżu Mój.
Ty zawsze przy mnie stój.
Tak sobie myślę, że skoro wtedy, nieskażeni światem,
bezbronni, ufni, tak szczerzy i bezinetresowni w swoich
modlitwach prosiliśmy Anioła Boga o to, by zawsze przy nas
stał - to On musiał wysłuchać takiej dziecięcej modlitwy.
I pewnie czasem tylko dźwięki tych dawno wypowiedzianych
przez nas słów trzymią go jeszcze przy nas.
Spotkanie z poezją ojca Leona dla ludzi wierzących było
przypomnieniem duchowości człowieka, dla niewierzących -
pełnymi głębi strofami poezji obejmującej naturę
człowieka, jego ułomność, ale i jego wielką siłę.
Na twarzach artstów często gościł uśmiech, który może
towarzyszyć wyłącznie ludziom beztroskim, spokojnym,
znajdującym sie pod opieką dobrych Aniołów.

Zapytacie - kim są właściwie Anioły? Słowo pochodzi od greckiego słowa angelos i
oznacza posłańca, zwiastuna. To istoty duchowe,
zajmujące miejsce między Bogiem a ludźmi. Sztuka od zawsze
przedstawiała anioły jako istoty o ludzkiej postaci ze
skrzydłami, które zawsze są skore do pomocy i czuwają nad
ludzkim losem.
Widzimy więc, że dla nas - ludzi - ich obecność jest
jak najbardziej wskazana.
A one? Czy ich obecność wśród nas jest dla nich nagrodą?
czy karą? Czy płaczą razem z nami? Czy denerwują się kiedy
kolejny raz uporczywie robimy coś wbrew samym sobie, wbrew
zasadom wyrytym przed wiekami w naszych sumieniach przez
Stwórcę?
Słuchając piosenek Pani Doroty czuć było ogromną radość
jaką przynosi jej śpiew

Ojca Leona nazywają czasem ojcem od aniołów. Inspirację
do swoich wierszy czerpie - jak większość poetów z
obserwacji ludzi i świata. W swoim życiu ma to szczęście,
że przebywa w otoczeniu ludzi nietuzinkowych - takich jak
Tadeusz Markiewicz, znakomity artysta rzeźbiarz. To
właśnie od kontaktu z rzeźbą Płaczącego anioła (zdjęcie
tej rzeźby znajduje się na okładce tomu poezji Anioły też
płaczą) zaczęła się na poważnie przygoda z Aniołami. Kiedy
o. Leon zobaczył tę rzeźbę po raz pierwszy, po prostu się
w niej zauroczył. Pisał już wtedy o obecności aniołów w
życiu człowieka. Poprzez Płaczącego Anioła doszło do
wzajemnego poznania artystów. Pomimo różnicy wieku
nawiązała się między twórcami wspaniała relacja, wzajemna
inspiracja.
Pod wpływem rzeźb Markiewicza powstają wiersze, a
dzięki nim nowe rzeźby. Przykładem tej wzajemnej
inspiracji jest druga część Trylogii aniołów - W cieniu
skrzydeł. Na okładce książki znajduje się zdjęcie rzeźby,
którą Tadeusz Markiewicz stworzył specjalnie do tego
wydania - Anioły nad piramidą.
Nie bedę może rozpisywał się nad symboliką tej rzeźby,
ale podczas spotkania, czasem, patrząc na Ojca Leona
zdawało mi się, że od swego Anioła wie coś, czego my nie
wiemy, lub nie chcemy wiedzieć.

Na szczęście niepokój mija po lekturze wierszy zawartych w
tym właśnie tomiku. Są ciepłe, pełne wiary, pełne siły
wynikającej z zaufania. Pełne nadziei.

Zauważyliście kiedyś coś takiego? Czas podczas szczerej
rozmowy z drugim człowiekiem, kontaktu z piękną muzyką,
sztuką - schodzi na dalszy plan, przestaje się liczyć,
przestaje istnieć.

Niestety - przynajmniej w tym życiu - piękne chwile kończą
się bardzo szybko.

Dziękujemy za kolejny niekonwencjonalny wieczór w MDK,
wieczór uzmysławiający niektórym z nas, że tak naprawdę
nie jesteśmy sami, że oprócz wody, białka i
kilkudziesięciu minerałów nosimy w sobie coś więcej - coś
co pozwala nam rozmawiać z Aniołami i Stwórcą, że tak
naprawdę nasze życie jest tylko namiastką czegoś, czego
"ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało"

Byłbym zapomniał. Na koniec, Pani Dorota zaśpiewała nam
jeszcze pięknie Ave Maria!

A o tym jak andrychowianie odebrali śpiew i poezję gości
- może tylko świadczyć fakt, że po koncercie zarówno płyty
jak i tomiki poezji - rozeszły się jak świeże bułeczki.


Niektórzy, Ci mniej uduchowieni, twierdzili, że to był koncert jakich wiele,
a malkontenci narzekali jak zwykle na brak miejsca w szatni
z powodu nadmiaru "dziwnych" ubrań ...

Jakie wrażenia po koncercie? Jeśli faktycznie nasze
Anioły przez nas płaczą - zróbmy coś, żeby czasem przestały,
dajmy im odrobine radości.
Nie chodzi mi tutaj oczywiście o odrestaurowanie kamiennych
aniołków - choćby takie jak obecnie na andrychowskim
cmentarzu, gdzie najpiękniejszy z nich przechodzi właśnie
gruntowną konserwację - lecz zadbajmy o te nasze -
osobiste Anioły, spróbujmy się z nimi na nowo zaprzyjaźnić
i okazać im odrobinę zrozumienia. Nie zamykajmy ich w domach.
Mimo że to Ptaki Wędrowne - nie zarazimy się od nich
przecież
popularną ostatnio Ptasią Grypą - a wręcz przeciwnie - możemy
dzięki nim i z ich pomocą uodpornić się na wszelkie ziemskie
dolegliwości.

Jarosław Skupień