Wydawałoby się, że we współczesnym świecie, w którym informacja dociera do nas szybko i skutecznie, bombardując nas niemalże setkami krótkich i zwięzłych porcji wiedzy - pojęcia ogólne, informacje podstawowowe - zapakowane w łatwo przyswajalne "pigułki" docierać powinny do naszych umysłów w postaci wiedzy prawdziwej, jej esencji.
Czy tak jest naprawdę? Na każdym kroku okazuje się, że wiedza nasza nie tylko jest płytka i powierzchowna, ale po prostu niewiele ma wspólnego z prawdą.
Wiedza podawana w przystępny sposób, przez "zwykłych ludzi" znających sie dobrze na danym temacie - posiadających informacje, które są nie tylko wiedzą encyklopedyczną, lecz wiedzą będącą wynikiem przekazu całych pokoleń - taka wiedza zostaje w zakamarkach naszych mózgów i ... trwa.
Dlatego tak lubię udział w imprezach tematycznych organizowanych przez Centrum Kultury i Wypoczynku. Na imprezy te zapraszani są ludzie, dla których przekazywanie wiedzy łączy się najczęściej z życiową pasją i wielkim zaangażowaniem w dany temat. Tacy ludzie potrafią przekazać swoim słuchaczom prawdziwą jej esencję.
Kolejnym z wieczorów tematycznych zorganizowanym przez CKiW w Miejskim Domu Kultury był Wieczór Argentyński przygotowany we współpracy i pod patronatem Ambasady Argentyny w Warszawie.
W trakcie wieczoru przewidziano szereg atrakcji - wernisaż wystawy fotografii Stanisława Markowskiego, pokaz argentyńskiego tanga, występ zespołu Chango Spasiuka (który występem w Andrychowie rozpoczął trasę po Polsce w przygotowaniu której zaangażowała się Fundacja Argentyńska)

Wieczór Argentyński rozpoczął się od wernisażu wystawy prac Stanisława Markowskiego. Przyznam szczerze, że po przeczytaniu informacji o autorze fotografii - byłem zafascynowany jego wszechstronnością. Bardzo liczyłem na to, że pojawi się w Andrychowie i opowie coś więcej o swojej twórczości. Niestety - obowiązki i praca nie pozwoliły mu na kontakt z nami. Wielka szkoda. Niezwykle rzadko można spotkać ludzi obdarzonych tak wszechstronym i wnikliwym spojrzeniem na otaczający nas świat. Poeta, muzyk, fotografik, dokumentalista. Takie "całościowe" podejście do tematu, spoglądanie na świat nie tylko przez mędrca szkiełko i oko, lecz również poprzez odczucia - musi eksplodować niepowtarzalnym klimatem, porządkiem kadru, ekspresją uczuć zawartą w przestrzeni fotografii! I tak właśnie było.
Doskonałe światło, umiejętność zatrzymania chwili w momencie jej trwania - powodują, że fotografie autorstwa Pana Stanisława ogląda się tak, jakby zatrzymany obraz żył, a my - obserwatorzy mielibyśmy wkrótce stać się ich naturalną częścią.
W informacjach dostępnych w folderze wydanym z okazji Wieczoru Argentyńskiego czytamy :
Stanisław Markowski - artysta fotografik. Jest cenionym dokumentalistą uznawanym za jednego z najlepszych polskich fotografików. Na swoim koncie ma ponad 20 albumów i wiele wystaw prezentowanych w największych galeriach swiata. Dokumentował najważniejsze wydarzenia historyczno-polityczne Polski lat 70 i 80-tych. Jego prace znajdują się m. in. w zbiorach muzealnych i galeriach w Lozannie, Bostonie, Tel Avivue, Warszawie, Wrocławiu, Łodzi i Krakowie. Zajmuje się nie tylko fotografią ale również komponuje, gra na pianinie i śpiewa. W 1980 r skomponował muzykę do słów Jerzego Narbutta "Solidarni", która stała się oficjalnym hymnem Solidarności.

Mimo że fotografie Stanisława Markowskiego pokazują tango współczesne - widzimy na nich to samo zapamiętanie i zmysłowość które pieśniarze z Buenos Aires opiewali na początku XX w. Milczący dialog dwojga ludzi, zmienne nastroje tanecznego układu, rytm wygrywany na klawiszach bandoneonu, pianina i strunach gitary oddają kadry wieczornych ulic, oświetlonych barwnych kawiarnianych wnętrz gdzie wtulone w siebie pary oddają się pięknemu narodowemu szaleństwu. Fotografiom tańca towarzyszą wizerunki ludzi i miejsc współtworzących koloryt tego środowiska - muzyków, barmanów czy rzemieślników wykonujących instrumenty

"Tango argentino", "El senttimiento que se baila" - "smutek, który siebie tańczy" to słowa E.S. Discepolo, które pomagają niewtajemniczonym zrozumieć istotę tanga.

Nostalgia, smutek i tęsknota to emocje towarzyszące narodzinom tego tańca, wykonywanego pierwotnie solo przez dziewiętnastowiecznych argentyńskich "compadres", w scenerii portowej Buenos Aires. Z czasem niezbędnym atrybutem melancholijnej ekspresji tancerza stała się partnerka, współtworząc najpiękniejszeą oprawę dla tanecznej konfrontacji kobiety i mężczyzny.

Takie były początki tanga, które od szemranego światka slumsów, nocnych lokali i domów publicznych przeniosło się najpierw wstydliwie i skrycie do sfer zamożnego mieszczaństwa by w końcu rozkwitnąć wśród wszystkich warstw społecznych Argentyny.
Kolejną atrakcją wieczoru było stoisko z Yerba Mate. Po raz kolejny słowo Yerba pojawiło sie na sali Miejskiego Domu Kultury. Poprzednim razem - ambasadorem picia Yerba Mate był - Wojciech Cejrowski ...

... który przez cały czas spotkania raczył się Yerbą (Yerba znaczy zioło - Indianie całą resztę uważają za chwasty, twierdząc, że tylko Yerba jest ziołem) - ale dość tych wspomnień, bo na stoisku przygotowanym przez www.YerbaMarket.com trwa właśnie degustacja kilku rodzajów Yerby ...

... oraz dokładne wyjaśnianie sposobu jej podawania i przygotowywania.
Na stoisku można było zakupić kilkanaście rodzajów Yerby, bombille - to te "rurki do picia", guampy, matero, mate - naczynka, oraz wysłuchać wykładu jak powinno wyglądać parzenie mate, zalewanie wodą ...

... i cały rytuał picia mate, na spotkaniach rodzinnych lub w gronie przyjaciół.
Zauważyłem, że picie Yerby jest dość praktycznym rozwiązaniem dla gospodyń które nie lubią zmywać naczyń :) Zwykle - jedna z osób serwuje Yerbę - napełnia guampę i przekazuje ją pierwszemu z gości. Ten wypija napar oddając guampę gospodarzowi który uzupełnia naczynie wodą i podaje kolejnej osobie :)

Były też informacje historyczne i tradycja. Pierwszy łyk z zalanej Yerby - należy zawsze do Św Tomasza. Zioło zalewa się wodą o temperaturze 75-80 stopni. Pierwszy łyk - według wierzeń - jest pity właśnie przez Św. Tomasza. Chodzi o to, że gdy zioło nasiąka i opada - wydaje się wtedy faktycznie jakby ktoś niewidzialny upił jego część. Wtedy dolewa się do guampy trochę wody ... i ... można pić :)

Napój pomocny jest w nauce i koncentracji. A czy skuteczny? Powiem tak - piszę właśnie ten artykuł popijając sobie Yerbę :)
Nie wierzycie :) - proszę bardzo

Pewnie tych, którzy nigdy nie mieli styczności z Yerba Mate zainteresuje czy faktycznie Yerba działa :) i jak działa ...
Mogę podzielić się z Wami tą wiedzą :) która w tym momencie nie jest już a priori - lecz ... a posteriori :) W chwili gdy rozpoczynałem pisać fotoreportaż byłem senny. Wypiłem sobie Yerbę i znużenie ... przeszło! Nie wiem na ile jest to efekt powtarzalny :) Czy może jest to efekt ... placebo :) Nabity wiedzą o skuteczności Yerba Mate i efektami jego działania - być może podobnie czułbym się, gdybym zamiast Mate wypił np. wodę w której gotowano orzech laskowy :) lub cokolwiek innego równie dziwnego :)
Faktem jest jednak, że nie czuję już senności ani znużenia - wręcz przeciwnie. Co do walorów smakowych Yerba Mate - powiem ogólnie tak - degustować to tym się po prostu ... nie da :). Zapach przypomina trochę zapach wyschniętego siana, również smak tego specjału nie jest jak już wspomniałem rewelacyjny :). Ale podobno - jeśli coś jest faktycznie zdrowe, dobre i skuteczne - to nie może za bardzo smakować :)
Niestety, są też podobno przeciwskazania. Na kilku stronach internetowych przeczytałem, że ponoć osoby mające problemy żołądkowe (choroba wrzodowa itp.) nie powinni pić Yerba Mate.
Ale - jeśli Was ciekawi ten temat - napewno znajdziecie wiele informacji o Yerba Mate w internecie.
No to koniec tej dyskusji o popijaniu - bo jak widzicie - drzwi sali MDK są właśnie szturmowane przez publiczność Wieczoru Argentyńskiego!

na którą czekało już słoneczko prosto z flagi narodowej Argentyny ...

... i ubrana w argentyńskie poncho w kolorach narodowych - Magdalena Ficek wraz z Dyrektorem Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie - Zbigniewem Przybyłowiczem
Po części obcojęzycznej ( Magda powitała wszystkich po hiszpańsku ) i przedstawieniu przez Zbigniewa Przybyłowicza programu wieczoru - Magda przetłumaczyła treść swojej wcześniejszej wypowiedzi.
A brzmiała ona tak :
Dobry wieczór. Cześć. Witam serdecznie na pierwszym i mam nadzieję nie ostatnim Wieczorze Argentyńskim Będzie genialnie! Życzę Państwu i sobie wspaniałej zabawy w gorących argentyńskich rytmach!

Siedzący na sali wykładowca języka hiszpańskiego na ATH w Bielsku - Hugo Kowalczuk ...

... który wkrótce miał zaprezentować wykład o Argentynie - pokiwał głową i z miejsca zaproponował aby Magda w związku z zaprezentowanym hiszpańskim powitaniem - otrzymała podwyżkę :)
Wkrótce dowiedzieliśmy się też, że poncho w którym wystąpiła Magda udostępniła razem z materiałami o Argentynie i flagą Argentyny - Marta Jordan - przedstawiciel Ambasady Argentyny w Warszawie.

Następnie - krótką, encyklopedyczną informację o Argentynie przytoczył Zbigniew Przybyłowicz ...

... który przedstawił i zaprosił do zaprezentowania szerszej informacji o Argentynie w oparciu o materiały nadesłanie przez Ambasadę Argentyny - wykładowcę ATH w Bielsku - Hugo Kowalczuka

Hugo znalazł się w Polsce - jak twierdzi ... przypadkiem. Przyjechał na wakacje chcąc poznać kraj pochodzenia swojego ojca. Spodobało mu się, rozpoczął studia - Polonistykę w Łodzi i Katowicach ... i jak wielu przybyszów - zakochał się w Polsce ... a właściwie to w Polsce - bez litery "s" - czyli w pięknej Polce :), którą wkrótce poślubił :)
Hugo oprowadził andrychowską publiczność po Argentynie, na tyle - na ile można to zrobić w ciągu kilkunastu minut. Przenieśliśmy się więc wyobraźnią nad wodospad Iguacu - jeden z najbardziej widowiskowych wodospadów na świecie, wysoki na 80 i długi na 2700 m, obejrzeliśmy miejsca znajdujące się we wszystkich strefach klimatycznych, poznaliśmy bogactwa naturalne, minerały, kopalnie złota i srebra, spacerowaliśmy po zabytkowych kościołach kolonialnych, podziwialiśmy wyroby rzemiosła, pozostałości dawnych kultur, jeziora, góry, lasy i ... pampasy :) ...

... oraz jedno z najcudowniejszych miejsc świata - Lodowiec Perito Moreno mający 60 m wysokości ...

... a także Patagonię, ogromną Patagonię, hodowle owiec, Ushuaia - najbardziej wysunięte na południu miasto na świecie, gauchos ujeżdżających konie, prowadzących i wypasających bydło, Buenos Aires zatopione w nostalgii i melancholii - ale nie tylko :) posiadające np. Aleję 9 Lipca - najszerszą aleję na świecie - 19 pasów w 1 stronę i 19 pasów w drugą, z ławeczkami na środku aby przechodnie mogli odpocząć - czyli dokładnie ... coś takiego jak wkrótce powstanie w okolicy naszych stadionów na Euro 2012. Chodzi mi oczywiście o te ławeczki, nie o te 38 pasów ruchu :)))

... oprócz tego bogactwo flory i fauny, wieloryby, orki ( w naszej okolicy też jest orka :), foki, słonie morskie, pingwiny magellańskie i patagońskie - czyli wszystko to co można spotkać w kraju w którym znajdują się wszystkie strefy klimatyczne.
Kolejną częścią wykładu o Argentynie były Argentyńskie Ikony! Najsławniejsi i najbardziej kontrowersyjni obywatele Argentyny.
Pierwszy - Ernesto Che Guevara - wieczny rewolucjonista, ikona argentyńskiej młodzieży a właściwie - całej Ameryki Łacińskiej. Jeden z filarów rewolucji kubańskiej.

Zaczynał od zera jeśli chodzi o wykształcenie polityczne. Uczył się na Kubie, by później nie zgodzić się z drogą którą wybrał Fidel Castro. Odszedł z Kuby, opuścił władzę i jej przywileje aby poświęcić się walce o prawa biednych i ciemiężonych - źródło jego wielkiego ludowego poparcia. Przez niektórych porównywany był nawet do Chrystusa. W 1960 roku - Alberto Korda zrobił mu zdjęcie, które wykorzystano później na banknotach, koszulkach, flagach na Kubie. To oczywiście tylko wycinek wiedzy, który absolutnie nie odzwierciedla całej historii jego życia, będącej bez wątpienia ... bardzo kontrowersyjną.
Kolejna Ikona Argentyny - Maria Eva Duarte de Peron

Evita - druga żona prezydenta Argentyny Juana Perona. Sama także zajmowała się działalnością polityczną. Bardzo dużo robiła dla biednych - dzięki jej wpływom założono ponad 5000 szpitali, szkoły, centra kultury, wspierała rozwój edukacji i walkę o prawa kobiet - jednocześnie bardzo lubiła luksus ...
Kolejna ikona to Maradona :)
Od kiedy miał 17 lat i grał w Japonii w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata rozpoczął błyskawiczną karierę. Maradona to pierwszy wielki transfer - 10 mln dolarów. Dawał ludziom poczucie spełnienia w trudnych dla Argentyny czasach, gdy niektórzy nie mieli co jeść, nie mieli pracy.

Ciekawostka - W Meksyku założono Kościół Maradoniański, który obecnie ma podobno 80 tys. członków!
Maradona jest idolem i będzie nim zawsze. Bardzo spodobało mi się stwierdzenie prelegenta - "Maradona pokazał światu, że można popełniać błędy, że trzeba być ludzkim, że ludzie popełniają błędy". Nie chciał być idolem, robił po prostu to co kochał. Popełniał jednak błędy i w ich wyniku musiał zrezygować z kariery. Teraz, po latach - wraca - pracując jako prezenter TV.
Kolejna Ikona - Carlos Gardel. Żył na początku XX wieku w latach 30. Urodził się we Francji - w Tuluzie. Wyemigrował do Argentyny, poczuł jej Ducha. Przez Argentyńczyków uważany jest za najlepszego interpretatora tanga i za jednego z największych kompozytorów tego gatunku.

Po wykładzie Hugo Kowalczuka - kolejny wykład :)
Tym razem - andrychowska publiczność mogła na własne oczy i uszy przekonać, jak bardzo tango różni się od wersji, którą na codzień możemy obejrzeć w mediach i konkursach tańca

Pokaz tanga argentyńskiego zaprezentowali Beata Matuła i Leszek Bajkowski
Taniec zaprezentowany przez nich na scenie był już na pierwszy rzut oka zupełnie inny od stereotypu jakim karmi się publiczność ze szklanych ekranów.
Para tancerzy - bardzo szybko rozwiała mity, jakie przez lata urosły wokół tanga.
Okazuje się, że prawdziwe tango - wcale nie jest z "różą w zębach", nie jest dzikie, namiętne, ostre, pełne pasji, nie jest też tańcem z którego bije erotyzm. Przedstawianie go w mediach właśnie w taki sposób - wypacza jego istotę.
Także choreografia tanga - często utożsamiana z historią zdrady, zazdrości, pożegnania kochanków, tragicznej historii miłosnej - to jedna wielka nieprawda.
Tango wszędzie wygląda taka samo - kolejny stereotyp, który powoduje, że ludziom wydaje się, że tango to taniec którego nauka polega na naśladowaniu i zapamiętaniu z góry przewidywalnych kroków w rytmie muzycznym "na cztery", gdzie akcent występuje na "raz"!

Tymczasem w prawdziwym tangu nie ma czegoś takiego jak krok podstawowy. Są sekwencje - ale nie ma szablonu - tango nie jest zbiorem reguł, kroków, zachowań.
Jakie więc jest to "prawdziwe tango"?

Aby dobrze zrozumieć tango - nie można pominąć historii jego powstania, klimatu lat początków XX wieku, momentu, gdy do Argentyny przyjechała emigracja europejska, biedacy przywożący ze sobą nadzieję na lepszą przyszłość ale i swoją biedę, tęsknotę za pozostawionym domem. Nie każdemu się poszczęściło. Właśnie w takim klimacie, atmosferze dzielnic portowych, przedmieść, convertillos - wspólnych podwórek, w klimacie różnych tradycji i przyzwyczajeń rodziło się prawdziwe argentyńskie tango.
Tango nie jest tańcem narodowym Argentyny, powstało z kotła narodowego, do którego rdzenni argentyńczycy, włosi, niemcy, austriacy, polacy, każdy z krajów - dodał coś od siebie. Nie jest też prawdą do końca, że tango powstało w domach publicznych. Prawdą jest natomiast fakt, że bardzo często tango tańczyli tylko mężczyźni. Ten fakt wcale nie dziwi, jeśli się wie, że w tamtych czasach na jedną kobietę przypadało 4 mężczyzn.

Kim są prelegenci, którzy rozwiewali w naszych głowach stereotypy tanga?
Leszek Bajkowski - Jeden z pierwszych tańczących i propagujących tango w Krakowie, popularyzował tango w szkołach, ośrodkach kultury, radiu i TV, organizuje i prowadzi lekcje, warsztaty oraz milongi. Jego nauczyciele pochodza z różnych krajów europejskich. Uczył sie także tanga w Buenos Aires
Beata Matuła - tango tańczy od 2002 roku, propaguje ucząc go na różnych kursach. Jej nauczyciele : Carlos Matias, Margerita Klurfan, Walter Cardozo, Mabel Rivero, Ruben Torbalca, Ines Moussavi. Jest nauczycielem i choreografem tańca klasycznego współczesnego, współpracuje z Krakowską Akademią Tańca
Tyle o prelegentach. Ale dalej nie wiemy - jakie jest to "prawdziwe tango"?
Powiem tak - tango argentyńskie to "potrawa", która powstała w wielkim tyglu w którym mieszały się różne rytmy, style, tradycje, habanera, schotis, polka, corrido, walczyki, cantonetta, murzyńska murga i canyengue, mieszały się w miejskich barach, domach hazardu, quilombos (domach publicznych), na ulicach i podwórkach.
Tango polega na improwzacji - uczy języka porozummiewania się bez słów - uczy jak poprowadzić partnerkę. Tak jak w życiu - twierdzi Pani Beata - mężczyzna wie co chce zrobić, mężczyzna przygotowuje partnerce niespodziankę, partnerka przyjmuje to jak bukiet kwiatów i słucha się. Nie znaczy to jednak że kobieta nie ma nic do powiedzenia - dodał Pan Leszek. I całe szczęście, że dodał :) bo przez salę przeszedł pomruk niezadowolenia andrychowskich feministek :)))

Od tamtych lat, gdy w "tyglu" gotowała sie nowa potrawa niezbędna do życia jaką było tango - minął wiek. Jakie jest obecnie współczesne tango? Ile z "oryginału" przetrwało do dzisiaj?
Czy wszyscy zgadzają się, że tango pochodzi z Argentyny? Okazuje się, że korzenie i początki tanga miały swoją historię nie tylko w Argentynie. Także Finlandia - tango Fińskie oraz Urugwaj (miasto Montevideo) roszczą sobie pretensje jako miejsca narodzin tanga. Jaka jest prawda? Czy to ważne? Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku. Tango przecież nie jest zjawiskiem atmosferycznym :) czy też krainą geograficzną. Tango narodziło się i trwa w ludzkiej wyobraźni, w naszej odwiecznej tęsknocie do wspólnego przebywania ze sobą. Tango potwierdza fakt, że człowiek to istota nie stworzona absolutnie do samotności. W wielkich aglomeracjach miejskich, w małych wsiach i miasteczkach - wszyscy potrzebujemy kontaktu z innymi ludźmi. Rozmów, wymiany poglądów, ruchu, muzyki, zabawy, chwil
zapomnienia od codziennych trosk i obowiązków.

Bez względu na to, czy jest to Buenos Aires z jego klubami nocnymi, restauracjami, czy Kraków, czy Andrychów - ludzie powinni się ze soba spotykać. Zabiegani, zapatrzeni w codzienność, przytłoczeni setkami spraw i obowiązków coraz rzadziej znajdujemy czas na wspólne spotkania w szerszym gronie. W Polsce nie ma tradycji milong - wieczorków tanecznych, na które przychodzą po dniu pracy zwykli ludzie, aby się wspólnie bawić. Ludzie starsi, dysponujący większą ilością wolnego czasu również rzadko spotykają się ze sobą. A taka potrzeba przecież istnieje! Widać to na spotkaniach organizowanych dla seniorów, które cieszą sie zawsze bardzo dużą frekwencją.

Współczesny styl życia, adaptacja tanga do celów komercyjnych spowodowała, że wielu ludzi źle rozumie istotę i idee tanga. To co we współczesnym świecie najczęściej postrzegane jest jako tango - w rzeczywistości mało ma z nim wspólnego. Są to wersje "komercyjne" dla turystów (tango shows, tango passion, ballroom tango) i mało mają wspólnego z tym co od lat Argentyńczycy przekazują swoim córkom i synom.
Tango prawdziwe to zupełnie inna forma w której został zawarty fragment kultury, fragment czasu - tango właściwe, tango salon, tango vals, tango milonga uczone przez prawdziwych nauczycieli i mistrzów nie jest nauką kroków - to zbiór inspiracji, niepowtarzalnego stylu, w którym bardzo dużo zależy od temperamentu i uczuć zarówno nauczyciela jak i uczniów.
Podczas spotkania publiczność mogła obejrzeć w wykonaniu Pani Beaty i Pana Leszka trzy formy tanga, które tańczy się w Buenos Aires : milongę, tango salon i tango vals.

Czym w takim razie jest tango? Hmmm - myślę, że to niepisany zbiór zasad i zachowań, to porozumienie bez słów, spotkanie wzrokiem, improwizacja, spotkania na wolnym powietrzu, kultura żywa, prawdziwe spotkanie towarzyskie w miejscu gdzie chodzi się porozmawiać, zjeść, posłuchać dobrej muzyki. Tango to taniec, którzy tańczą Ci, co w życiu już swoje przeżyli, nie jest to typowy taniec dla młodych ludzi.
Rozwiały się mity tanga znane z TV-show. W barach i nocnych klubach Buenos Aires zbierają się nadal miłośnicy prawdziwego tanga, tańcząc do białego rana. Po wielu latach zapomnienia tango zdobywa ponownie wielbicieli na całym świecie - od kilku lat jego renesans dostrzegany jest również w Polsce.
Czy jednak my, polacy, zagonieni, zabiegani, zatroskani o codzienność potrafimy się odważyć na to by tańczyć takie właśnie tango?
Po tej "porcji" informacji - czas na malutkie conieco :) Dyrektor Centrum Kultury i Wypoczynku - Zbigniew Przybyłowicz ...

... zaprosił uczestników Wieczoru Argentyńskiego na degustację wina, argentyńskich potrawy - Empanadas (pierogów) z mięsem oraz kukurydzą i cebulą! a także Yerba Mate oraz tradycyjnie pysznej kawy Alvorada przygotowanej przez firmę Mrawczyński AG !

Jak widzimy na gości czekały dwa suto zastawione stoły :


Pierogi piekła Pani Maria Komendera! Dziękujemy ślicznie! Były naprawdę pyszne!
W przerwie - można było otrzymać przepis!
| Empanadas (pierogi) z mięsem Ciasto: 25 dag mąki pszennej, 12 dag masła, 1 łyżeczka soli, woda
Farsz: 25 dag mieszanego mięsa mielonego, 20 dag cebuli, 2 łyżeczki rodzynek, 1 łyżeczka oliwy, 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego, 1/2 łyżeczki ostrej papryki mielonej, 1/2 łyżeczki soli, 25 dag smalcu do smażenia
Przygotuj farsz : rodzynki sparz i osącz. Cebulę posiekaj, przesmaż na oliwie. Dodaj mięso, smaż to jeszcze przez kilka minut. Dolej pół litra wody, duś mięso tak długo, aż cała woda wyparuje. Dodaj rodzynki i przyprawy. Szybko zagnieć ciasto z podanych składników, dodaj tyle zimnej wody by miało odpowiednią konsystencję. Rozwałkuj je do grubości 1/2 cm, wytnij krążki o średnicy 10 cm. Łyżeczką nakładaj farsz i sklejaj jak pierogi. Smaż w rozgrzanym smalcu z każdej strony na złoty kolor (empanadas możesz także upiec w temp. 200°C) |
|

|
| Empanadas (pierogi) z kukurydzą i cebulą Ciasto: 25 dag mąki pszennej, 12 dag masła, 1 łyżeczka soli, woda
Farsz: 1 puszka kukurydzy, 30 dag cebuli, sól pieprz masło do smażenia
Zagnieść ciasto z podanych składników, dodając tyle zimnej wody by miało odpowiednią konsystencję.
Rozwałkować do grubości 1/2 cm. Wyciąć krążki o średnicy 10 cm. Zrobić farsz - osączyć kukurydzę, cebulę posiekać i usmażyć na maśle. Wymieszać z kukurydzą, przyprawić pieprzem i solą. Nadzienie układać łyżeczką na krążkach ciasta. Sklejać jak pierogi. Ułożyć na blasze wyścielonej pergaminem i upiec w temperaturze 200 stopni |
Regionalne przysmaki podawane na wieczorach narodowych są do siebie bardzo podobne - zwłaszcza pod jednym względem - bardzo szybko znikają ze stołów :)

...zwłaszcza jeśli są tak gustownie podane!


A po przerwie - kolejna prawdziwa uczta!
Po krótkiej prezentacji video, która wprowadziła słuchaczy w klimat regionu z którego pochodzą nasi goście, po krótkiej próbie uchwycenia prawdziwego Ducha Argentyny - na scenę wyszli prawdziwi szamani nastroju! Chango Spasiuk - akordeon, Sebastian Villalba - gitara, śpiew, Victor Renaudeau - skrzypce

Z materiałów dostępnych przed koncertem mozna było dowiedzieć się wielu ciekawych informacji o artystach
Chango Spasiuk - wirtuoz akordeonu z Buenos Aires jest jednym z najważniejszych przedstawicieli tradycyjnej argentyńskiej muzyki Chamame. Artysta wydał w Argentynie 6 płyt.
Jest zdobywcą prestiżowej nagrody Radia BBC w kategorii "nowa twarz world music" (2005), nominowany do Latino Grammy Award (2006). Będzie to pierwszy pobyt artysty w Polsce, a występ w Andrychowie będzie pierwszym podczas kilkudniowej trasy w naszym kraju.
Międzynarodowym debiutem Chango jest płyta "Tarefero de Mis Pagos" - "Zbieracz Yerby" z mojej wioski

W przerwie można było oczywiście nabyć płyty z muzyką Chango Spasiuka

Chango Spasiuk jest artystą który wprowadził na światowe estrady Chamame Music - mistyczną muzykę, która narodziła się w głębokich lasach północnej Argentyny, pełną różnoorodnych barw, intensywną, wesołąą i smutną, zawsze głęboko poruszającą zmysły - trafiając prosto w serce. Udało mu się przekształcić chamame - do tej pory znany tylko znawcom ludowy styl argentyński w wysoko rozwiniętą formę sztuki. Często porównuje się go do sławnego krajanina Astora Piazzoli, który kiedyś połączył tango z jazzem i elementami klasycznymi i dzięki temu ożywił na nowo tango.

Chango wraz z towarzyszącymi mu muzykami zasypał nas wprost lawiną dźwięków i zmiennym muzycznym nastrojem - od żywych rytmów polek, muzycznych żartów skrzypiec, brawurowej gitary, po tragizm rozstań i powrotów, melancholię argentyńskich stepów, przejmujące dźwięki przestrzeni po których wędrują dusze tych, którym nie dane było żyć długo i szczęśliwie.

Szczególnie brzmiał niemalże kobiecy, przejmujący głos Sebastiana - głos w którym można było usłyszeć wielki żal i tęsknotę całych pokoleń.

Nic dziwnego, że wielokrotnie zespół i poszczególni muzycy nagradzani byli przez publiczność wielkimi brawami.

To co podoba mi się w "andrychowskiej publiczności" - to fakt wielkiego otwarcia na różne nurty światowego dziedzictwa kultury. Ze spotkania na spotkanie powiększa się grono uczestników imprez, na których można poznać zupełnie odmienny sposób postrzegania rzeczywistości przez artystów z niemalże całego świata.
Zauważam też wiele osób, które systematycznie, od kilku lat przyjeżdżaja do naszego miasta z pobliskich miejscowości! by bawić się razem z nami i uczestniczyć w niewątpliwie ciekawych i nieszablonowych imprezach kulturalnych! Być może ten fakt pozostaje niezauważalny :) ale jest to wielka promocja naszego miasta w regionie. Miasta rozwijającego się, postrzeganego od lat jako miejsce w którym można ciekawie spędzić wolny czas!

Muzyka Chango Spasiuka to oczywiście nie tylko piękne nastrojowe melodie, ale i pełne werwy, żartu i życia pastisze!

Wielkie brawa zebrał również Victor! Jego niestandardowa gra, pełna kunsztu, a jednocześnie bardzo lekka i naszpikowana żartobliwymi wtrąceniami oraz dźwiękami z pogranicza jazzu - podobnie jak na koncertach jazzowych wzbudzała gorący aplauz publiczności!

A na koniec - zachowanie publiczności podobne jak w Marszu Radetzkiego :) Co prawda inna melodia - ale rytm podobny :) i najważniejsze - żywa reakcja publiczności na muzykę!

Po kilku bisach ...

... pożegnaliśmy Chango Spasiuka wraz z zespołem burzliwymi brawami !

... i okolicznościowymi pamiątkami

To oczywiście nie koniec atrakcji w Miejskim Domu Kultury. W najbliższym czasie szykuje się szereg nowych wydarzeń kulturalnych! O tym co czeka nas w marcu - poinformował na zakończenie Dyrektor CKiW w Andrychowie - szczegóły - tutaj

A wkrótce! W maju! Wieczór Meksykański z Wojciechem Cejrowskim!
I jak zwykle - czas na reklamę i wielkie podziękowania !
W przygotowaniu imprezy WIECZÓR ARGENTYŃSKI
zorganizowanej pod patronatem Ambasadora Republiki Argentyny w Warszawie
pomogli :
- Ambasada Argentyny
- Fundacja Argentyńska

oraz sponsorzy
... i ja tam byłem,
Empanadas jadłem, Kawe i Yerbę piłem :)
Jarosław Skupień