Home

 

Klub Pod Basztą
Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

 

 

 

Dzień Dobry

16 grudnia - Niedziela godz. 18:00

Kiedy dwóch ludzi zapowiada jeden zespół - to jest conajmniej intrygujące.

Ale ja - jak zwykle spróbuję podsumować koncert po swojemu :)

Teraz będzie trochę historii. Kiedyś, dawno temu, kiedy w Polsce nikt nie słyszał o sklepach - "Wszystko za 4 zł" - spacerując po Krakowie zaniosło mnie na pchli targ. Setki nikomu niepotrzebnych rzeczy, stare książki, ramy bez obrazów, wielki rosyjski a właściwie to ... radziecki samowar, pełno pudełek po bombonierkach wypełnionych długopisami na kilka kolorowych wkładów, ołówkami, do połowy wypisanymi kredkami, leżały tam też stare zapalniczki-pistolety które dawno zapomniały już czasy swojej świetności. Przedmioty. Za każdy ktoś kiedyś zapłacił, służyły mu, potem schował na dno szuflady, zapomniał.

Szukając sam nie wiem czego w jednym z takich pudeł natknąłem się na porysowane z zewnątrz bardzo ładne, z częściowo złotą skuwką pióro. Nie chińskie jakich wtedy była zdecydowana przewaga - lecz niemieckie. Na skuwce w jej dolnej części znajdował się częściowo zatarty napis DIPLOM. Pomyślałem sobie - dobry znak ... kupię sobie na szczęście. Kosztowało grosze. Po wymyciu i napełnieniu służyło mi dość długo, potem jak to zwykle bywa gdzieś mi się zapodziało. Wcześniej pisałem wyłącznie piórem. Tamtym DIPLOMEM pisało mi się wyjątkowo lekko - jakby używała go podobna do mojej ręka.



Ej - facet - po co ty to piszesz ... zapytacie

W natłoku dźwięków jakie codziennie dobiegają do naszych uszu słuchanie tych zgodnych z naszą naturą staje się powoli rarytasem. Trafić na dobry koncert to czasem kwestia zbiegu okoliczności, przypadku. Obserwujemy chodząc po mieście plakaty informujące o kolejnych imprezach, patrzymy przy okazji na nazwę wykonawcy i cenę biletu. Znane nazwisko i wysoka cena za bilet - najczęściej gwarantują profesjonalny koncert z wyreżyserowanym bisem. Patrząc na koncert z nieznanym zespołem i tanim biletem najczęściej nawet nie zastanawiamy się czy na niego warto pójść.



Nie powiem, żebym poszedł na ten koncert zupełnie w ciemno - polecił mi go Jurek Górka - szef KpB. Przyjdź - powiedział - to będą twoje klimaty.

Przyszedłem. Wypiłem pyszna kawę (dzięki Gosiu :) i co? Patrzę - pełna sala!

Słucham - rewelacja! Prawdziwa uczta. Świetne akustyczne granie, repertuar będący strzałem w dziesiątkę jak chodzi o klimaty w jakich lubię się poruszać. Pastisz - lekki i celny, kompilacja styli, radość z grania żywej muzyki, odrobinka nonszalancji :), luz, dobry, bezpośredni kontakt z widownią - to tylko niektóre słowa jakimi mogę podsumować to, co "Dzień Dobry" - bo tak nazywa sie zespół który wystąpił w dniu dzisiejszym w Klubie Pod Basztą - zaprezentował na dzisiejszym koncercie.

Pełne polotu interpretacje znanych motywów filmowych (z Różowej Pantery i motywu z filmu o superagencie Jamesie Bondzie), brawurowe Bamboleo Gypsy King's, utwory Grechuty, Starego Dobrego Małżeństwa ...



Co tu jeszcze dodać? Fajni ludzie i rewelacyjna muzyka w której pełno jest muzycznych perełek i ciekawych dźwięków (chodzi mi tutaj o odrobinkę elektroniki podpiętej do skrzypiec).



... i tej z pudła na ryby :)

Jakiego znowu pudła??? Już tłumaczę :)

Kiedyś w Andrychowie na sierpniowych koncertach podczas występu The Reivers dowiedziałem się conieco o instrumencie zwanym (cajon) kahon (pudło) Jego pochodzenie tłumaczył Ryszard Haba specjalista od instrumentów perkusyjnych przy okazji jednego z utworów - Rumba de kahon - muzyka z pudła. Nie chodzi tu oczywiście o żaden gryps tylko o moment powstania jednego z najpopularniejszych tańców na Kubie a później na świecie. A taniec ten na początku tańczony był właśnie do rytmu wystukiwanego na garnkach, pokrywkach i ... pudłach (kahonach) do importu dorsza.

A na poniższej fotce Piotr Mirecki nie odpoczywa - lecz gra ... właśnie na cajonie (kahonie)

A co to ?

A.Słońce? .... B.Księżyc? .... C.Aureola?  ... nie! to reflektor z KPB :)

Chociaż z drugiej strony - najbardziej zbliżoną odpowiedzią byłaby odpowiedź C - w zespole dzień Dobry na akordeonie gra ks. Stanisław

Na koncercie, a właściwie to po jego zakończeniu wydarzyła się sytuacja, której pierwszy raz byłem świadkiem. Po występie były brawa i bis nagrodzony również wielkimi brawami. Potem był drugi bis. Po zagraniu drugiego - publiczność biła kolejne gorące brawa i ... brawa ustały ... ale nikt nie wstawał z miejsc.

Po kilkunastu sekundach ktoś nieśmiało klasnął w dłonie ... i przerodziło sie to w kolejną burzę oklasków! I był trzeci bis! Trzecim była pieśń z wcześniejszego repertuaru grupy - "Dzień Dobry". Zespół gra również piosenki religijne i koncert zakończył się właśnie takim utworem.

Myślę, że o Dzień Dobry jeszcze usłyszymy - jak Piosturowa Publika patrzy na niektóre twarze na poniższej fotce - zapewne przypomina sobie kilku muzyków z Piosturowych koncertów :)

I kto by pomyślał, że w to niedzielne popołudnie trafię po raz kolejny na ... piękne "pióro z pchlego targu".

Dlaczego "pchlego"?

5 zł. Tyle kosztował bilet za tak rewelacyjnie zagraną i zaśpiewaną muzykę w Klubie Pod Basztą.

Polecam
"Dzień Dobry" !!!

Do widzenia
Jarosław Skupień

(c) wins