Home

 

Klub Pod Basztą
Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

 

 

 

22-23 maja (czwartek-piątek) odbył się

I andrychowski festiwal  muzyki okołojazzowej
- FESTIWAL 69 -

a w nim - koncerty zespołów związanych z andrychowskim środowiskiem muzyków improwizujących:

Jurek Górka - Szef KPB o początkach Klubu i Festiwalu :

Co pamiętam z lat osiemdziesiątych? - niewiele. To była amatorka. Tak sobie działaliśmy. W 1994 roku, pamiętam jak sobie pomyślałem - Zrobimy Klub Jazzowy w Andrychowie! Znałem 30 ludzi w mieście, którzy słuchali muzyki jazzowej i trudniejszych gatunków muzyki. Skoro ja znałem trzydziestu - to stu się znajdzie. Kiedyś Jazz był domeną wyłącznie wielkich aglomeracji - Kraków, Wrocław, Warszawa, Gdańsk. Gdzie tam w takich małych pipidówkach ktoś słyszał by działał Klub Jazzowy. Teraz wiem, że pomysł się sprawdził. Skąd to wiem? Po atmosferze na koncertach! Mamy bardzo dobrą publiczność!

Strasznie podoba mi się to, że kiedy 15 lat temu otwieraliśmy klub w Andrychowie ciężko było w naszym mieście spotkać zespoły, które potrafiłyby zagrać muzyke na takim poziomie jaką możemy słuchać obecnie. Teraz - po piętnastu latach mamy sześć zespołów! Andrychowskich! (może nie wszyscy są z Andrychowa) ale generalnie mamy sześć andrychowskich zespołów, które grają na całkiem dobrym poziomie i jeszcze najlepsze jest to, że są różnorodne stylistycznie. Każdy zespół znalazł swoją drogę, każdy ma swoje własne wzorce. Strasznie się cieszę że to wypaliło. Od pięciu już lat myślałem, by zrobić coś więcej jak tylko koncert. No i tak w końcu się stało. Gdy zaczęliśmy liczyć te wszystkie lata działalności wyszło nam, że w przyszłym roku obchodzić będziemy piętnastolecie. Pomyśleliśmy - trzeba zrobić festiwal! Ale - pomyślałem - zróbmy jeszcze wcześniej Festiwal Andrychowski - bo ... ma kto grać! Nie trzeba zapraszać gości z Gdańska, Warszawy, Torunia, Bydgoszczy, Nowego Yorku, Londynu, Tokyo - tylko wystarczy z Andrychowa, Krakowa, Bielska. Stwierdziliśmy - robimy festiwal w naszym własnym gronie i ...udało się - wszyscy zadowoleni - muzycy i myślę, że publiczność również! Już teraz spokojnie czekamy na wiosne przyszłego roku - będziemy hucznie obchodzić piętnastolecie klubu :) Na ten rocznicowy festiwal gwarantuję, ze przyjadą goście nie tylko z Polski!
 

Niestety - pierwszego dnia nie byłem obecny na koncertach. 

22.05 /czwartek/ zagrali :

# MATEUSZ GAWĘDA

  • Mateusz Gawęda - piano solo

# ZIĘBA & HADKA BAND

  • Wojtek Zięba - saksofony
  • Remigiusz Hadka - gitara
  • Łukasz Piechota - klawisze
  • Artur Kudłacik - bas
  • Maciek Caputa - perkusja

# SILBERMAN TRIO

  • Dorota Zaziąbło - klawisze
  • Artur Kudłacik - bas
  • Łukasz Stworzewicz - perkusja

Poniżej fotoreportaż z drugiego dnia festiwalu :

23.05 /piątek/ zagrali :

  •  
  • WOJCIECH SEREDNICKI
    STRING THING
  • JERZY GÓRKA ARTKIESTRA
  • 10000 SZELEK

Jako pierwszy drugiego dnia zaprezentował się Wojciech Serednicki. Zaprezentował efekt półtorarocznej nauki gry na gitarze klasycznej "Atmosfera na zajęciach jest bardzo dobra ... jest świetnym nauczycielem ... bardzo wymagającym" - powiedział o swoim nauczycielu gry na gitarze - Oskarze Kozłowskim.

 Nie grałem wcześniej na gitarze. Na festiwalu zagrałem 3 utwory latynoamerykańskie, jeden nieznanego kompozytora austriackiego - "Blues". Zagrałem również fragment "Skrzypka na dachu" "Sunrise sunset", przerobiony na gitarę przez kompozytora japońskiego

Wojtek Serednicki - jak na półtora roku ćwiczeń - gra bardzo dobrze! Mamy nadzieję, że co jakis czas będzie pojawiał się w Andrychowie na "sprawdzian" swoich postepów w nauce.

Po soliście zaprezentował się duet gitarowy w  którym grał wspomniany wcześniej nauczyciel Wojtka Serednickiego - Oskar Kozłowski.

Duet znany jest w Klubie Pod Basztą.

Nazywa się : 

# STRING THING 

  • Łukasz Mrzygłód - gitara, śpiew
  • Oskar Kozłowski - gitara

Prawie dokładnie - rok temu (w sobotę 26 maja 2007 roku) zespół zagrał koncert i nagrał płytę live w "Klubie Pod Basztą"

Sala "KpB" już od pierwszych dźwięków gitar Oskara Kozłowskiego i andrychowianina Łukasza Mrzygłoda wypełniła się totalnie nostalgicznym, klubowym klimatem muzyki gitarowej Bałkanów, Ameryki Południowej i Hiszpanii. Mam czasami takie chwile w trakcie koncertów, gdy wydaje się, jakby czas przestał istnieć. A taki był właśnie dla mnie ten koncert. Muzyczne klimaty nie z tej ziemi - jakby czas wstrzymał oddech, a wypełniona muzyką sala na krótko tylko, gwałtownie przerywała artystom ich grę, bijąc brawa z taką siłą i natężeniem - jakie należą się tylko tym, którzy potrafią oprócz muzyki zagrać między dźwiękami coś jeszcze. To "Coś" czego nie usłyszy się uchem, ani nie zobaczy okiem. Piękna muzyka! 

Tak napisałem o koncercie String Thing dokładnie rok temu

Cóż mogę dodać ... Od tamtej chwili słucham ich płyty co jakiś czas. To i dobrze i ... źle. Dobrze - bo są na niej utwory, które brzmią po prostu rewelacyjne, a źle - bo na festiwalowym koncercie String Thing zagrał większość utworów właśnie z tej płyty i pozostawił mi pewien niedosyt nowych przeżyć muzycznych na które czekałem.  

 

# JERZY GÓRKA ARTKIESTRA 

  • Michał Kołodziejczyk - gitara
  • Piotr Rupik - klawisze
  • Łukasz Jura - bas
  • Szczęsny Skrzypiec - instr. perkusyjne
  • Jerzy Górka - perkusja

W tym składzie Artkiestra gra od niedawna. Pierwszy wspólny koncert z nowym gitarzystą - Michałem Kołodziejczykiem odbył sie dwa tygodnie temu - w Bielsku.

Artkiestra brzmi obecnie trochę inaczej niż kiedyś - głównie za sprawą gitary. Zagrali przearanżowany materiał, który grany był już wcześniej -  na koncercie we wrześniu.

Było też nowe brzmienie i zupełnie nowa propozycja - utwór "Seneka". Zmienia się świat, zmienia się "Artkiestra"  

Jesteśmy zadowoleni z nowego składu - fajnie nam się gra. Gitara bardzo dobrze wtopiła się w klimat "Artkiestry" - mówi Jerzy Górka

A na koniec - coś nowego! Znana andrychowskiej publiczności grupa :

# 10000 SZELEK 

  • Roman Głowacki - saksofon
  • Maciej Kozłowski - gitara
  • Michał Lewczuk - bas
  • Maciej Pietrzyk - perkusja

zaprezentowała się w zupełnie nowej roli.

Równo 100 lat temu, w epoce niemego kina pojawili się ... taperzy. Muzycy, którzy wyświetlane sceny wzbogacali dźwiękiem.

Dawne, nieme kino, czarno-białe obrazy i ... współczesna muzyka jazzowa. Połączenie to wydawać się może na pierwszy rzut oka zupełnie nierealne. Jak 10000 Szelek poradziło sobie ze swoim muzycznym projektem? Mogę mówić oczywiście wyłącznie za siebie. Ja ich po prostu ... nie słyszałem. Oglądałem film, przed moimi oczami przewijały się postacie, wydarzenia, miejsca, przedmioty ... dawno zapomniane. Świat minionej epoki ... wydawać by się mogło, że czasy obecne różnią się od tamtych obrazów diametralnie. Ja jednak miałem dziwne deja'vu, że od strony "ducha" i uczuć ... człowiek przez te 100 lat stanął w miejscu i ... zupełnie nic się nie zmienił ... Bardzo dobry film. Po jakimś czasie dopiero dotarło do mnie dlaczego "nie słyszałem" muzyki granej przez andrychowskich taperów. Warstwa muzyczna wtopiła się w klimat tamtych lat bardzo naturalnie, niezauważalnie, lekko - oddając nastrój chwili, klimat wydarzeń i życie ludzi, których świat dawno juz zapomniał ...  

Nowa jakość. Eksperyment. Oddziaływanie na słuchacza w kilku płaszczyznach. Muzyczny performance. Jestem za! i podpisuję się obiema rękami za tego typu poszukiwaniem nowych środków wyrazu i artystycznych wizji!

Co to był za festiwal? Nie będę się wysilał :) Jeśli coś zostało już dobrze powiedziane wystarczy to przytoczyć i podać źródło, zwłaszcza, że do źródła nie będę Was odsyłał zbyt daleko, bo ... na początek tego fotoreportażu, a konkretnie do słów Szefa KpB Jurka Górki :

Strasznie podoba mi się to, że kiedy 15 lat temu otwieraliśmy klub w Andrychowie ciężko było w naszym mieście spotkać zespoły, które potrafiłyby zagrać muzyke na takim poziomie jaką możemy słuchać obecnie. Teraz - po piętnastu latach mamy sześć zespołów! Andrychowskich! (może nie wszyscy są z Andrychowa) ale generalnie mamy sześć andrychowskich zespołów, które grają na całkiem dobrym poziomie i jeszcze najlepsze jest to, że są różnorodne stylistycznie. Każdy zespół znalazł swoją drogę, każdy ma swoje własne wzorce. Strasznie się cieszę że to wypaliło.

Ja też.

Jarosław Skupień

(c) wins