Zapraszamy
Wszystkich

  Krakowski Salon Poezji w Andrychowie
 
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 

Poezja Josifa Brodskiego

W czasie gdy w Miejskim Domu Kultury odbywał się XIX Salon Poezji, przy pięknej, jesiennej pogodzie na Placu Mickiewicza rywalizowali ze sobą siłacze z Podhala.

Odbiorcy tych dwóch, zupełnie różnych od siebie imprez kulturalnych nie mieli zapewne większych problemów z wyborem tej, która bardziej im odpowiada.

Ciało i duch. Natury te od lat toczą ze sobą bój :)

Tych, którzy wybrali "ducha" powitał kierownik Miejskiego Domu Kultury w Andrychowie - Zbigniew Przybyłowicz, przedstawiając zarówno gości spotkania jak i jego bohatera - Josifa Brodskiego.

Z materiałów dostępnych na stronie CKiW mogliśmy dowiedzieć się więcej o aktorach recytujących tej niedzieli poezję noblisty :

Maria Stokowska-Misiurkiewicz

Absolwentka PWST w Krakowie. Od czterdziestu lat związana z Teatrem Śląskim w Katowicach. Zagrała ponad 80 ról, w większości pierwszoplanowych. Ostatnio możemy ją oglądać w przedstawieniach "Pan Paweł", "Manekin czyli kochanek Hitlera", "Nie teraz kochanie". Laureatka dwóch "Złotych Masek" i trzech "Srebrnych Masek". Ma w swoim dorobku liczne role w telewizyjnych spektaklach i programach poetyckich. Film to role: w "Wakacjach z Madonną", "Wzgórzu Marsa", "Blisko, coraz bliżej" i inne. Radio, to udział w wielu słuchowiskach radiowych Radia Katowice i prowadzenie audycji w Radiu Archidiecezji Katowickiej "Arka". Osobny rozdział stanowi jej uczestnictwo w nurcie kultury podziemnej lat osiemdziesiątych. Współzałożycielka Podziemnego Teatru Poezji Stanu Wojennego, występowała wielokrotnie w repertuarze patriotycznym przed publicznością Śląska, Wrocławia, Krakowa.

Krzysztof Misiurkiewicz

Urodzony w Warszawie, absolwent PWST w Krakowie, na śląskich scenach zagrał niemal wszystkie ważniejsze role teatralne - od szekspirowskiego Romea w Teatrze Śląskim do molierowskiego Tartufa na deskach Teatru Zagłębia w Sosnowcu. Otrzymał "Złotą Maskę" za rolę "Don Juana" Moliera w 1981 r. Wykładowca akademicki.

Dowiedzieliśmy się również kilku faktów z życia bohatera spotkania - Josifa Brodskiego.

Josif Brodski (1940 – 1996) - jeden z największych poetów i eseistów XX wieku. W ZSRR skazany na przymusowe roboty za "pasożytnictwo". W 1972 pozbawiony obywatelstwa i wydalony ze Związku Radzieckiego. Wyjazd był dla niego tragedią, ale to dzięki niemu jego twórczość mógł odkryć cały świat. Zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie wykładał na różnych uczelniach. Potwierdzeniem wielkości Brodskiego była Nagroda Nobla, przyznana mu w 1987 roku. W 1993 roku poeta gościł w Katowicach, gdzie odebrał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego.

Właśnie wtedy w jego obecności nasi goście recytowali jego własną poezję.

Tak. Mieliśmy okazję go poznać. Nie tylko go poznać, ale i jeszcze przed nim występować, co było niezwykłym przeżyciem. Słuchać również tego jak on występuje. To jest wyjątkowy poeta, który tak recytuje. Ten sposób mówienia określa jako zaśpiew, lament, ponieważ on właściwie śpiewa. To jest specyficzny sposób mówienia poezji, coś nieprawdopodobnego! Taka muzyka porównywalna do Mozarta, do Haydna, rozpoznawalna wszędzie. Jak Państwo mieli może kiedyś okazję słyszeć w radio jego poezję (występował również w radio) - to to jest jednorazowa sprawa, niezwykła. Ogromne wrażenie zrobiła na nas ta recytacja. Zaszczytem dla nas było to, że mogliśmy przed nim wystąpić i mówić jego poezję - dla niego. Reakcja jego była niesamowita - mówi Maria Stokowska-Misiurkiewicz

Chwycił się za serce i wyszedł z sali, był tak wzruszony. Po raz pierwszy w życiu słyszał swoje wiersze recytowane przez zawodowych aktorów - dodaje Krzysztof Misiurkiewicz



Płakał, nie mógł mówić, potem nas bardzo, bardzo serdecznie uściskał , dziękował. Dla niego to też było wielkie przeżycie. Myślę że on bardzo kochał Polskę i to że nauczył się Polskiego (uczył się polskiego z wierszy Gałczyńskiego i z Przekroju - dodaje Pan Krzysztof) uczył się będąc w Petersburgu, to też sprawiła właśnie jego ogromna miłość do Polski. Powiedział że Polska dla niego nie jest Państwem totalitarnym wtedy, czy później demokratycznym tylko jest to stan serca i umysłu dla niego. Polska. Tak to określił. Książka, którą napisała później pracująca w teatrze - będąca kierownikiem literackim Teatru Śląskiego im. St. Wyspiańskiego w Katowicach - pani Elżbieta Tosza - zatytuowana właśnie została  "Stan Serca - Trzy dni z Josifem Brodskim" - mówi Maria Stokowska-Misiurkiewicz

Jak każdy słuchacz, także i ja mam prawo do własnych interpretacji poezji. Pozwólcie więc, że podzielę się z Wami tym, jak do mnie dotarła poezja noblisty - Josifa Brodskiego.

Tuż po wysłuchaniu pierwszych strof miałem dziwne wrażenie nieobecności we własnej poezji jej autora. Jakby wiersze pisał ktoś, kto jest na tym świecie tylko duchem. Nie ma własnego miejsca. Obserwuje, porównuje, komentuje i ... tyle. Nie osądza. Stwierdza. Zachowując dystans.  

Już w pierwszym "Dialogu sędziny z podsądnym Brodskim" patrzy na samego siebie okiem innych, próbując wyjaśnić sens swojej "profesji" - poety/tłumacza, której
nie da się nauczyć, nie można jej zdobyć poprzez wykształcenie. To dar pochodzący od Boga, coś czego nie da się wytłumaczyć prostymi słowami. Podobnie, jak nie da się opisać nastroju i klimatu, jaki niosą z sobą pieśni rosyjskie grane pięknie na akordeonie przez Roberta Kiera

Przejmująca analiza współczesnego człowieka, jego miejsca we wszechświecie, pochodzenia i roli, trwania, umierania, sensu ciągłości pokoleń. Kolejny wiersz. Tym razem w interpretacji Elżbiety Przeciszowskiej.



Brodski. Niemy obserwator historii. Tej wielkiej, narodowej i tej małej - historii jakich wiele codziennie rozpoczyna się i kończy pomiędzy spadkobiercami  "Adama i Ewy", kolejnym pokoleniom kontynuatorów wiecznych pierwszych błędów, przygodnych, z pozoru tylko nic nie znaczących kontaktów pozostawiających trwałe rysy w psychice ...

Pamięć fotograficzna trwania, zapisane fragmenty podróży, spotkań, uczuć, przyziemne czynności, "przeprowadzki" świadomości pełne aluzji do rzeczywistego trwania nas - ludzi. Nas jako przedmiotów ... codziennego użytku.

Obserwacja z dystansu, wzrok kogoś z zewnątrz, kogoś, kto na chwilę zawitał na ziemię obserwując często bezmyślne, powtarzające się działania stworzenia. Wszystko poprzeplatane muzyką rzewną, na wpół senną, powtarzającą się melodią świata.

 

Historie podróży, historie życia, wspomnienia, spisane fragmenty dnia, praca, codzienność, sny, próba podsumowania, zapisania w jednym utworze ... znajomi, przyjaciele ... z tych co mnie zapomnieli złożyłoby sie miasto ... dziś mam 40 lat - co mogę powiedzieć o zyciu, że rzecz to w sumie dość długa ... tylko nieszczęście budzi we mnie zrozumienie. Ale dopóki ust mi nie zatka gliniana gruda będzie sie w nim rozlegać tylko dziękczynienie ...

Historia miasta, historia ludzi, historia domów, rzeczy budowanych przez ludzi, wspomnień o tych, których już nie ma. Miejsca w których żyjemy pełne są wspomnień o tych, którzy przeminęli, odeszli, zginęli w otchłani czasu i historii. Bezsens umierania za cudze idee ... 

... kto próbował samotnie
włóczyć się gdzie nie trzeba,
po czym w jego głowie ...
sny zastąpiono ołowiem ...

Mury starożytności, mury średniowiecza i współczesne - niczym się nie różnią.

Kolejny wiersz ... "Kolęda stanu wojennego"  - zapis uczuć tamtych chwil, czasu wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Fotograficzny zapis stanu umysłu.

Wspomnienia naszych gości wplatały sie w klimat tego południa.

Sprawę Wujka Brodski bardzo przeżył, dlatego chciał złożyć kwiaty przy kopalni. Nie chciał robić tego oficjalnie, za zgodą dyrekcji, związków zawodowych, ... poszli we trójkę ... szukali jakiejś kwiaciarni, wreszcie gdzies obok znaleźli jakąś budkę. Wziął wszystkie róże. Czterdzieści. I szedł z tym. Nie chciał przy pomniku położyć, tam gdzie wszyscy składali kwiaty. Tylko chciał wejść w miejsce gdzie zginęli górnicy. Nie wpuścił go portier.

Brodski się tak zdenerwował, że złapał róże i wciskał je w wycieraczkę. Wszystkie te czterdzieści róż wcisnął w tę wycieraczkę. To była droga, gdzie się wchodziło do kopalni a obok wychodzili górnicy i patrzyli. On juz tego dnia nie doszedł do siebie ... wspomina Krzysztof Misiurkiewicz

Kto zaś nadchodzi dowiesz sie dopiero
Nikt jeszcze nie wie
A gdy to się zdarzy
może nie pozna nikt przybysza twarzy

Zaiste skomplikowana była tamta wigilia Bożego Narodzenia. Czy tylko tamta?

Brodski zmarł w 1996 roku. Chciał być pochowany w Wenecji.

Całe życie chodził z karteczką z Wenecji. Kartkę przysłał mu ojciec, w czasie, gdy walczył na wojnie Rosyjsko-Japońskiej. Brodski nie rostawał się z tą pamiątką do końca życia.

Ostatni wiersz. Ocena priorytetów. "Giną ludzie" Próba uchwycenia perspektywy wartości ... 

W chwili, kiedy przy kolacji
bronisz niedorzecznych racji
żal za głupstwem topiąc w wódzie ... giną ludzie

Siła tego wiersza dodatkowo wzmocniona obrazem i dźwiękiem dostępna jest na YouTube - Giną ludzie

Czas na tego typu spotkaniach mija bardzo szybko. Nie wiem, czy ktoś jeszcze to zauważył (pewnie tak) ale co jakiś czas zapadała na sali MDK absolutna cisza. Cisza taka zapadła też na początku występu i po jego zakończeniu. Aż nie chciało bić się braw, by jej nie przerwać. Tak kończy się słuchanie ludzi, których słuchać warto. Chciałoby się bić wielkie brawa, a ciało czeka nieruchomo bojąc się zerwać cienką nić łączącą nas z Twórcą, który odchodzi w momencie, gdy ciszę przerywają oklaski.

Filozoficzna, trudna, piękna poezja.

Tuż po spotkaniu - bardzo miła jego kontynuacja. Czterdzieści lat temu Krzysztof Misiurkiewicz miał swój "epizod andrychowski".

W 1966 roku skończył szkołę teatralną. Pracował jako młody aktor w Teatrze w Bielsku-Białej. Równocześnie prowadził zajęcia w Kółku Dramatycznym w andrychowskim Domu Kultury.

W spotkaniu uczestniczyła jedna z jego byłych podopiecznych, którą przygotowywał kiedyś na konkurs recytatorski.

Było wiele wspomnień, wiele uśmiechu, zwłaszcza wspomnień z Turnieju Miast, gdzie przygotowany przez zespół z Andrychowa pod kierunkiem Pana Krzysztofa program poetycki przegrał z bardziej "skocznym" repertuarem miasta - rywala turnieju ... no cóż. Nie pierwszy raz poezja przegrała w historii z kulturą pop.

Było wspomnienie Cezarego Chrapkiewicza, były ukłony i róża.

Kim są poeci? Przekazują nam ciągle swoje-nasze myśli, tęsknotę za idealnym człowiekiem, wspominają chwilę, wiecznie szukają doskonałego uczucia, wzorca czystej, bezinteresownej i wiecznej miłości, obserwują, patrzą na nas okiem i duchem twórcy, budzą w nas cząstkę nieśmiertelną, niezmienną, od lat mieszkającą w nas, cząstkę która mimo upływu lat nie starzeje się wraz z nami.

Jaki ten świat byłby bez nich ... pusty ... 

I to już koniec kolejnego spotkania w Salonie Poezji. To cudownie, że są takie miasta, takie ośrodki gdzie odbywają się takie właśnie imprezy - podkreśliła Maria Stokowska-Misiurkiewicz - dziękując publiczności za wspaniałą atmosferę podczas spotkania.

Wiem coś o tym. To nie jest przypadkowa publiczność.

Pewnie za miesiąc, na kolejnym XX już Salonie poezji znowu się spotkamy.

Jarosław Skupień

 

(c) wins