Gminne Dożynki 2008 - Spis fotoreportaży

Występ Musikgruppe ANIOŁY
Ostatnim koncertem zaplanowanym w czasie całego cyklu imprez związanych z Dożynkami Gminnymi w Andrychowie był występ zespołu Musikgruppe Anioły - występ zespołu, który przyjechał do nas z Austrii.
Na wstępie - prowadzący koncerty - Mirosław Mrzygłód - przedstawił bliżej ten niecodzienny zespół.

Tuż przed koncertem skorzystałem z możliwości przeprowadzenia wywiadu z liderem zespołu "Anioły", który okazał się! rodowitym andrychowianinem.

Oto - czego się dowiedziałem
Zespół nazywa się Musikgruppe Anioły. Jest to polska nazwa. Zespół działa w Austrii ale założony został w Polsce. W Austrii piszemy jego dlaszą historię. Ja jestem liderem tego zespołu. Nazywam się Władek Marczyński. Jestem księdzem. Tam pracuję na parafii. Zespół działa przy parafii Świętej Trójcy w Bruck an der Leitha. Drugim moim kolegą, z którym tworzymy muzykę jest Uve Hielscher. Uve jest pastorem luterańskim. Oprócz nas grają jeszcze inni muzycy. Są wśród nich nasi znajomi, także moi parafianie. Gramy Rock.

Gramy Rock, taki ... nasz. My nazywamy go - Anielski Rock. Typowy, z lat sześćdziesiątych. Wszystkie piosenki są naszego autorstwa. W tym naszym Rocku chcemy wydobyć trochę łagodności.

Naszym głównym przekazem jest to, by budować mosty tam gdzie się ich nie da budować. Pomiędzy kościołem katolickim i kościołem protestanckim.

Uve Hielscher gra bardzo dobrze na gitarze elektrycznej. Razem piszemy muzykę i teksty.


Nasze teksty mimo, że odnoszą się do autorytetu boskiego - mówią także o wielu sprawach zwyczajnych, takich jak cierpienie, że coś nie wyszło w życiu, potrzebie akceptacji i miłości. Śpiewamy w trzech językach - po polsku, angielsku i niemiecku

Teksty odnoszą się do wiary i Boga, ale przez tekst pragniemy zachęcić ludzi do tego, by poszukiwali Boga gdyż On także nas szuka.
Nasz przekaz adresujemy do każdego, nie tylko do młodzieży,
dużo ludzi na naszym ostatnim koncercie (który nagraliśmy w wiedeńskim studio i mamy go na płycie cd) - co dziwne - było w wieku dojrzałym. Nie przeszkadzało im mocne uderzenie. Nie przeszkadzało im to, ze gramy na gitarze elektrycznej, skrzypcach elektrycznych, perkusji - ciche to nie jest - nie znaczy to jednak, że musi być agresywne. Jest to taki nasz własny Rock, bardziej romantyczny, taki - my mówimy Anielski Rock.

Zawsze w naszych tekstach chcemy mówić o tym, że człowiek nie jest sam, że nie tylko nie jest sam, ale ma coś w sobie z natury anioła, anioła - to znaczy, ze ma dobroć w sobie. Musi uwierzyć w to, że jest dobry, uwierzyć, ze jest dobry do budowania mostów pomiędzy jednym a drugim kościołem, pomiędzy jednym a drugim człowiekiem, pomiędzy kobietą i mężczyzną, pomiędzy narodami. Wszystko to zależy od nas samych, zależy od tego czy obudzimy, wskrzesimy tego dobrego anioła w sobie.

Patronami zespołu jest trzech Archaniołów. Z punktu widzenia naszej wiary - my mówimy, że aniołowie są i że dobrze jest też prosić Boga, by posłał do nas aniołów, by nam pomagali na naszej drodze.

Moja rodzina pochodzi z Andrychowa. Tata umarł w 1968 roku. Miał orkiestrę. Ja pamiętam, że było u nas w domu bardzo dużo ludzi, w domu były próby. Niestety nie nauczył mnie grać - byłem na to za mały, ale jakaś taka tradycja została u mnie chyba, po ojcu, że zajmuje sie muzyką. Rodzina Marczyńskich znana jest w Andrychowie - piekarze, księgarze, to byli moi wujkowie (już nie żyją)

Zespół został założony 1,5 roku temu w Polsce. Wyjeżdżając w maju zeszłego roku z Polski nagraliśmy debiutancki singiel. Był zaprezentowany w telewizji Trwam. Mieliśmy tam 1,5 godzinny program. Potem wyjechałem do Austrii. Opatrzność Aniołów sprawiła, że w jakiś sposób ta kontynuacja zespołu została zachowana. Przyszli do mnie ludzie i powiedzieli że chcą grać - tak się to właściwie zaczęło wszystko od nowa.

Pod koniec maja tego roku daliśmy pierwszy nasz koncert, ale właściwie repertuar ćwiczyliśmy przez cały rok. Nie mamy za sobą dużo koncertów - jest to nasz czwarty z kolei koncert. Będąc na scenie dogrywamy się, rozwijamy nasz warsztat.

Cztery koncerty - nie jest to dużo, ale dla nas każdy koncert jest wielkim przeżyciem. Bardzo sobie to cenimy. Gramy dla ludzi.
Jeden z naszych muzyków doszedł do finału popularnego programu TV w Austrii - ma duży talent!

Co zagramy? W Andrychowie zagramy instrumentalny utwór "Simon Song" - "Piosenka Szymona", "Anioły" - nasz sztandarowy utwór, "Like a dream", "Funny funny", "I love to live", "Time of my live", "Because I love you", "Anielskie oczy". Będą też polskie piosenki : "Piękna Pani na kraińskiej ziemi", "Śpiewajcie Panu", "Wiem że żyje Twoja Miłość". Ten ostatni utwór w radiu Podlasie już ponad rok znajduje się w czołówce listy przebojów.

Zagramy w sumie 14 naszych autorskich utworów. Posłaliśmy do Radia Andrychów płytkę z naszego koncertu live - tam też będzie można nas posłuchać.
- mówi andrychowianin Władysław Marczyński
Jak powiedział - tak zrobił. A właściwie zrobili. Hmmm ... a właściwie zrobiły - Anioły. Zaprezentowali w Andrychowie solidną porcję chrześcijańskiego, anielskiego rocka.

Mnie natomiast zadziwiło jak bardzo przedstawiona przez nich tematyka zbiegła się z hasłem tegorocznych Dożynek Gminnych 2008.
Budujemy Jedność ... i słowa lidera Aniołów :
... uwierzyć w to, że każdy z nas jest dobry, uwierzyć, ze jest dobry do budowania mostów pomiędzy jednym a drugim kościołem, pomiędzy jednym a drugim człowiekiem, pomiędzy kobietą i mężczyzną, pomiędzy narodami. Wszystko to zależy od nas samych, zależy od tego czy obudzimy, wskrzesimy tego dobrego anioła w sobie.

Tego jeszcze na scenie andrychowskiej przecież nie było, żeby grały na niej "Anioły". Tematyka i przekaz który popłynął ze sceny bardzo ładnie nawiązał do istoty i sensu święta takiego jak Dożynki.
Wspólna praca, praca w grupie, "budowanie mostów" pomiędzy ludźmi, a wszystko to przeplatało się brzmieniem irlandzkich nutek, żywych rytmów, a nawet (jedna z piosenek jest modlitwą) - modlitwy.
"Aniołem jesteś, miłości stróżem na skrzydłach wiary leć". Jakże by to było zabawnie, jakież by to było fajne, gdybyśmy mieli jeszcze w życiu czas na coś więcej jak tylko na pogoń za mamoną ...
To już ostatnie chwile tegorocznych Dożynek. Nie wiem dlaczego, a może wiem ... przypomniał mi się fragment filmu "Konopielka"
Jesteśmy coraz mądrzejsi, rozwijamy kosmiczne technologie, rozwija się nauka, biotechnologia ... przy całej tej swojej wiedzy tracimy jednak nasz kontakt z przyrodą, naturą, odrzucamy często tradycję, a przecież tyle w niej jest ukrytej, prawdziwej wiedzy, prawdziwego sensu.
Dynamiczny świat współczesny stara się walczyć z tamtą dawną, "statyczną" i uporządkowaną, niezmienną od lat wiedzą. Efekty czasami są zaskakujące ... zamiast masła z mleka ubijanego w maselnicy - daje nam margarynę z oleju, zamiast kwaśnego mleka - jogurty z okresem przydatności do spożycia rozciągającym się od Wielkiej Nocy do Bożego Narodzenia, zamiast utartej marchewki z jabłkiem dla dziecka - "naturalną" papkę zamkniętą w słoiku, czekającą przez miesiąc na to, aż ktoś ją kupi ...
Biegamy za kolejnymi "cudami techniki", nowym TV LCD, lepszym samochodem ... a zapominamy o tym, by budować samych siebie, zapominając często skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy.
Dobrze, że są wśrąd nas tacy, którzy co jakis czas przypominają nam o tym, by w tym biegu zachować rozsądny umiar i nie zapomnieć nabrać raz za jakiś czas w płuca - "życiodajnego powietrza"
Will be sunny, will by funny, when you get it more than money ...
Jarosław Skupień