Co było a nie jest - najlepiej zapomnieć. Prawdziwa andrychowska publiczność po raz drugi spotkała się z Andrzejem Grabowskim ...

... by wysłuchać pięknej poezji Siergieja Jesienina - człowieka żyjącego równie burzliwie jak czasy w których dane mu było przebywać na tym świecie.

Siergiej Jesienin - (1895-1925)
Pierwszy wiersz poeta napisał w 1910 roku w wieku 15 lat.
Gdzie na kapusty zagony
Czerwoną wodą wschód płynie,
Tam mały, malutki klonek
Ssie matki zielone wymię.
Kolejne 15 lat - i 27 grudnia 1925 roku pojawił sie wiersz ostatni :
Żegnaj przyjacielu, do widzenia,
Drogi mój, od krwi serdecznej bliższy.
Ta rozłąka w ciemnych przeznaczeniach
Obietnicą połączenia błyszczy ...
Pomiędzy tymi dwoma krótkimi i jakże różnymi emocjonalnie tekstami przebiegło życie pełne gwałtownych przemian społecznych w Rosji, pięciokrotne małżeństwo, m.in. z amerykańską tancerką Isadorą Duncan i Sofią Tołstoj (wnuczką Lwa Tołstoja).
Ostatnie dwa lata życia poety to niekończące się pasmo problemów związanych z uzależnieniem od alkoholu ale jednocześnie najbardziej płodny okres jego twórczości literackiej.
Szczególnie głośne było jego małżeństwo ze słynną tancerką Isadorą Duncan. Młody poeta z poważnym problemem alkoholowym związał się z ta znaną w świecie amerykańską kobietą skandalu, starszą od niego - bagatela - siedemnaście lat. Poeta i tancerka, która tchnęła nowe zycie w sztukę baletową swoich czasów niestety nie żyli długo i szczęśliwie jak w bajce. Siergiej Jesienin i Isadora Duncan - to raczej historia miłości, sławy, prowokacji i skandalu - a taki związek musiał zaowocować w końcu problemami - ale - taki juz los poetów, bez problemów - nie ma tematu. Bo ludzie szczęśliwi i spełnieni raczej wierszy nie piszą.
Wracając do poezji Siergieja Jesienina - wysłuchaliśmy kilkunastu wierszy w znakomitej interpretacji Andrzeja Grabowskiego - ale, aby oddać charakter tego salonu - trzeba by przytoczyć każdy z nich słowo w słowo. Do tego - należałoby jeszcze w tle odtwarzać doskonale zagrane rosyjskie melodie. Muzyka przez duże M zaprezentowana przez Andrzeja Włodarza - to jakby naturalne środowisko w którym należy czytać poezję Jesienina. Pan Andrzej jest studentem V roku wydziału instrumentalnego Akademii Muzycznej w Krakowie o specjalności oczywiście - akordeon. Zagrał na swoim guzikowym Pigini po prostu pięknie. Ponoć wśród akordeonów guzikowych Pigini to najwyższa światowa marka. Nie ma lepszych. Ja osobiście nie przypominam sobie bym w Andrychowie słyszał lepiej zagrane melodie rosyjskie. Ale -
czy to może dziwić skoro pan Andrzej Włodarz jest laureatem wielu nagród i wyróżnień i to nie tylko na ogólnopolskich ale i międzynarodowych konkursach muzyki akordeonowej i współczesnej. Do jego największych sukcesów należy wyróżnienie na X Międzynarodowym Konkursie Współczesnej Muzyki Kameralnej w Krakowie.
Wróćmy jednak do poezji Jesienina.
Gdyby piekła i raju nie było
Człowiek sam by sobie je stworzył
I wygląda na to, że Jesienin sam sobie takie piekło stworzył.
Czarny człowiek
Przyjacielu mój, przyjacielu,
Jestem bardzo a bardzo chory!
Nie wiem, skąd się wzięło to, co boli ...
.... pomiędzy tymi zwrotkami kilkanaści innych, równie przerażających poczuciem samotności ...
Poemat kończą słowa :
... Miesiąc umarł,
Świt niebieszczeje nad drogą.
Ach, nocy, coś narobiła,
Nocy, bodajś przepadła! ...
Były próby autoportretu ...
Wszystko zmierza do własnej mety
Wyznaczoną losu koleją,
Gdyby nie to, że jestem poetą,
Byłby ze mnie kawał złodzieja ...
... były rachunki sumienia ...
Wiele myśli przemyślałem w ciszy,
Wiele pieśni o sobie złożyłem.
Na tej ziemi, co jęk zewsząd słyszy,
Jam szczęśliwy po prostu, że żyłem ...
Wiersze jakże piękne i jednocześnie tragiczne w swojej wymowie. Jak samotny musiał być człowiek który je pisał, jak wiele problemów musiał mieć ze soba skoro szukając ratunku mógł go znaleźć wyłącznie w przelewaniu myśli na papier. Z samotności, burzliwych związków, alkoholu, historycznych zawieruch - zrodziła sie jednak piękna poezja.
Ale - taki już los wielkich poetów tego świata. Cierpienie, nieodwzajemniona miłość, życie ponad stan. W XX wieku - poeci szukali ratunku przelewając swoje wiersze na papier, w XXI - samotność w sieci, wśród milionów blogów, forów dyskusyjnych, stron www rodzą się i umierają kolejni Siergieje.
Ale oni raczej nie mają szans na spotkanie sławnych amerykańskich tancerek i szalone imprezy o zabarwieniu alkoholowym w Paryżu.
Ale - to juz zupełnie inna bajka.
Gorące brawa Panie Andrzeju za przedstawienie nam swojej interpretacji tego wielkiego poety!




Jarosław Skupień