Do sobotnich atrakcji Dni Beskidu Małego - Dni Powiatu
Wadowickiego niewątpliwie należy zaliczyć pokaz
Krakowskiej Grupy Kaskaderów Konnych.
Tuż po zakończeniu Turnieju Wiosek odbył się
trzydziestominutowy show na koniach w wykonaniu
kilkuosobowej grupy kaskaderów.

Czego tam nie było: skoki koniem przez ciężarówkę, wjazd w
pełnym biegu w publiczność, jazda po trybunach, picie piwa
przez konie na czas - tego nie było oczywiście, przecież
wyraźnie napisałem na początku zdania - czego tam nie
było.
Mogliśmy za to zobaczyć prezentacje władania bronią białą
(szablą, lancą) oraz biczyskiem kozackim, pokaz technik
woltyżerskich i dalekowschodniej sztuki jazdy na koniu
zwanej dżygitem.
Podczas pokazu mogliśmy podziwiać pokaz kawaleryjski -
jazdę w mundurach kawaleryjskich z okresu dwudziestolecia
międzywojennego i inscenizację szarży kawaleryjskiej. Był
też fragment pokazu kozackiego, czyli jazda w strojach
kozackich stylizowanych na XVII w.
Podczas pokazów mieliśmy okazję obejrzeć jak się robi
publiczność ( a dokładnie jedną z jej najodważniejszych
przedstawicielek - w konia ) Zabawa polegała na zrzuceniu
z jej głowy za pomocą precyzyjnego uderzenia końcówką bata
plastikowego kubka. Ponieważ jest to bardzo niebezpieczne
i wymaga niesłychanej precyzji - kaskaderzy nie ryzykowali
uszkodzenia twarzy naszej bohaterki, bat strzelił tuż
obok, a asekurujący kobietę drugi kaskader zrzucił jej z
głowy kubek ręką. No cóż - my możemy tylko pogratulować
odwagi, gdyż o tym jak się ten pokaz zakończy wiedzieli
pewnie tylko kaskaderzy.
Nikt nie kwestionował umiejętności w posługiwaniu się
batem, gdyż wcześniej jeden z kaskaderów wykonał z kolegą
identyczny numer, strącając koledze kubek z głowy ...

... oraz niszcząc mu uderzeniem
bata balony ...

W pokazie mogliśmy obserwować techniki władania dwiema
szablami.
Podczas przejazdów na stadionie mogliśmy zaobserwować
popisy władanie białą bronią (szabla, lanca), cięcia i
kłucia, skoki przez lancę ...

... skoki przez żywą przeszkodę (zbudowaną z człowieka)
...

... skoki przez żywą przeszkodę (zbudowaną z człowieka
i konia)...

... zbieranie przedmiotów z ziemi w galopie (czapka),
jazdę na koniu i pod koniem, zeskok, wyskok na konia na
jedną i na dwie strony, zwisy z siodła głową w dół (4
rodzaje), chowanie za siodłem (do przodu i do tyłu),
włóczenie człowieka za ogonem końskim, jazdę na "Bohuna",
piramidę z trzech osób na dwóch koniach ...

... pięciu osób na 3 koniach ...


... jazda tyłem na przód ...

... ścinanie łozy ...

i zbieranie kółka lancą lub szablą z głowy człowieka
...

... pokaz kładzenia konia który mówi, a koń powiedział
- no dobra facet - teraz się może zamienimy? ...


Podczas pokazu nikomu nic się nikomu nie stało, choć na
początku wydarzył się niewielki incydent, gdzie podczas
przejazdu jeden z kaskaderów dostał się pod "kopyta" - ale
czy był to element pokazu, czy przypadek - tego niestety
nie udało mi się dowiedzieć. Ryzyko podczas takich pokazów
jest, rozpędzone konie kilka razy miały problemy z
zatrzymaniem się na śliskiej, lekko skropionej deszczem
trawie. Na szczęście dodawało to tylko emocji, a wszystko
skończyło się szczęśliwie, publiczność z bezpiecznej
odległości mogła podziwiać technikę jazdy konnej.
Z trybun dochodziły czasem tylko pełne wzruszeń
westchnienia pań (bez względu na wiek) na widok
eleganckich kaskaderów w mundurach. Ehhh, to były czasy,
mówiła babcia do wnuczka - twój dziadek miał kiedyś taki
mundur, był w szwadronie ułanów. A jakie wtedy były
mikroprocesory w komputerach babciu? A jakie dyski, a
jakie pamięci? pytał od razu wnuczek ...

Jarosław Skupień