18 lutego
2006 roku, w sobotę o godz. 18.00
otwarła swoje podwoje :

Hasło przewodnie imprezy brzmiało:
"Lepiej się
dycha gdy jest kicha"!
Bo kicha (o czym nie wszyscy wiedzą!) to uśmiech Pana Boga.
To najlepsza potrawa świata !
Ale o tym - jak z jedzenia kichy zrobić
imprezę kulturalną - wiedzą tylko nieliczni. Wie to z
pewnością założyciel Stowarzyszenia Pod Złotą Pipą - Zbigniew
Przybyłowicz ...

... wiedzą członkowie Stowarzyszenia ...

oraz ...
znani ze swych gawędziarskich zdolności red. Witold
Ślusarski oraz słynny szwejkolog, Leszek Mazan, mistrz
radiowego reportażu.

Oprócz miłości do kiszki, piwa, piosenki biesiadnej i
dziewic obu panów od lat łączy miłość do pewnej
tajemniczej damy - ale o tym później.
Część muzyczną imprezy rozpoczęła Ballada o Pannie
Franciszce - w wykonaniu krakowskich Andrusów. Biesiadę rozpoczęto i
cała sala zgodnie zaśpiewała ostatnie dwa wersy każdej zwrotki :
Na Kleparowi, za rogatkami,
Mieszkała sobi z rodzicielami
Piękna jak anioł, gruba jak kiszka -
Na imię miała panna Franciszka! ...

...
Piękna jak anioł, gruba jak kiszka -
Na imię miała panna Franciszka!
Potem oczywiście następuje kilkanaście zwrotek tej
litewskiej odmiany Romea i Julii. Jak wiecie, Romeowi -
fryzjerczykowi młodemu, nie było dane spokojnie
skonsumować ... związku z Julią - Franciszką w myśl zasady
Nie dla fryzjera córka rzyźnika! Cóż więc zrobił?
Biedny fryzjerczyk zalał si łzami,
Taj kupił kiszki zy strychinami ...
A byłu tegu dwa metra blisku
I zjedli razym z pannu Franciszku!
Jak tylko zjedli zara poczuli,
Ży si tą kichą na ament struli
I ży nadchodzi kres życia bliski ...
Taki był koniec panny Franciszki!
Ech, zalała się publiczność po tej piosence, zalała.
Oczywiście łzami!
Imprezowiczom
dżwięczał w głowie szum (skąd ten szum?) i dalsze, straszne,
aczkolwiek pouczające zakończenie pieśni o Pannie
Franciszce :
Na Kleparowi ciemna mogiła
Trupy kochanków na wieki skryła,
Stań tu przechodniu i klęknij blisku,
Westchnij nad bidnu pannu Franciszku
Pomódl si takży i za fryzjera,
Bo go tu miłość przywiodła szczera,
On tu z nią leży z takij przyczyny,
Ży w kiszkach byłu dużu strychiny.
Z tyj opowieści morał wynika:
Ni kochaj nigdy córki rzyźnika ...
Bo miłość moży si skończyć lichu
I jak tyn fryzjer strujesz si kichą ...!
Ale - wróćmy do imprezy! Oprócz łez również i złocisty
napój lał się strumieniami w myśl zasady - kto nie pije
piwa marne życie jego, baba nieszczęśliwa, bo chłop do
niczego. Nie ma nic lepszego od chrztu aż po stype, od
bomby jasnego nalanym przez pipę.

Przez pipę? Przez salę przeszedł kolejny pomruk
niezrozumienia! Na szczęście Leszek Mazan szybko
wytłumaczył etymologię słowa Pipa. Bo Pipa to dawno zapomniane określenie nalewaka!
Słowo to pochodzi z angielskiego słowa "pipe" - rurka.
We fragmencie reportażu Pana Leszka z pewnego browaru,
który doczekał sie 17 przedruków - nowego wymiaru nabiera wypowiedź
Prezesa : Nasze piwo jest znakomite, ale
cóż z tego, kiedy nasze bufetowe to skończone flejtuchy,
nie przepłuczą pipy i połowa przyjemności stracona!
Chodzi oczywiście o pozostające w przewodach łączących
beczkę z kranem na barze - zanieczyszczenia, które nie
służyły smakowi piwa. Należało codziennie myć i dokładnie
płukać pipę, co nie wszystkie bufetowe - jak pamiętamy z
wypowiedzi Prezesa - czyniły.
Idąc dalej tym tropem - profesjonalne pipy to obecnie
domena restauracji i hoteli na wysokim poziomie. Nie można
oczywiście nie wspomnieć, że pipy to także przedmiot
niezwykłego pożądania!!! Najlepsze są oczywiście jak
najstarsze pipy! ??? !
Chodzi oczywiście o pipy zbierane przez kolekcjonerów
akcesoriów piwnych!
Ale - wróćmy z tych słownych dywagacji do ... gospody.

Czy słyszał ktoś z Was kiedyś o kiszce
z kóz ??? Okazuje się, że jest taki wyrób i jest
REWELACYJNY. Na stołach czekała na dwustu uczestników
biesiady - kiszka na zimno przygotowana przez Firmę
Rzeźnictwo Kapecki & Syn - Firmę rodzinną z Kóz.
Jeśli ktoś z Was lubi kiszkę - KONIECZNIE powinien
spróbować właśnie tego wyrobu!

A jako, że nie samą kiszką żyje człowiek - nieliczni
koneserzy przyszli Pod Złotą Pipę z własnym ekwipunkiem!

Oprócz Kapeli Andrusów z Krakowa biesiadnikom grała
andrychowska Kapela Wujka Jaśka ...

... oraz kapela zespołu Andrychów ...



Pierwszy z organizowanych konkursów wymagał od 3 odważnych
Panów wraz z asystenkami - jak najszybszego pozbycia sie
zawartości kufla za pomocą cieniutkiej rurki ...

... jak widzimy - potwierdza sie stara prawda, że
niekoniecznie liczy się wielkość ... a na zdjęciu poniżej
szczęśliwi zwycięzcy! Szczęśliwi - bo oprócz nagród
rzeczowych nagrodą była również kolacja w Hospode u Svejka
w Bielsku dla dwóch osób!

Ale ... wróćmy do kiszki na ciepło! Jako pierwsza -
wjechała na stoły kiszka z kapustą firmy Adama Bąka - Wieprz Sp. z o.o.

W trakcie biesiady zaśpiewano wiele znanych piosenek i
przyśpiewek. Wśród nich chyba 300 zwrotek liczącej 1645
zwrotek piosenki "Wszystkie rybki śpią w jeziorze". Było
także nieśmiertelne pytanie do Górala - Czy mu nie
żal? Piosenkom towarzyszyły historie i anegdoty dotyczące
ich powstania ...

... jak chociażby historia druha Władysława Ogieckiego wyrzuconego z
organizacji skautów za powieszenie portretu Cesarza do
góry nogami, zmarłego w wojnie bolszewickiej, gdzie
walczył jako dowódca pociągu pancernego - twórcy piosenki
"Płonie ognisko i szumią knieje"
Śpiewano także "Hej Sokoły" - piosenkę bez której pewnie nie odbyła się żadna
z bardziej za-an-gazowanych degustacji!
Oczywiście śpiewano również bardzo znaną piosenkę o biednym Zygmuncie
którego już od tak dawna ktoś bije - czyli piosenkę "Jak
długo na Wawelu Zygmunta bije dzwon"

W trakcie wieczoru ten niezmordowany duet gawędziarzy
przytaczał szereg newsów z czasów byłych obecnych i
przyszłych. Oto parę z nich :
- Z powodu choroby personelu - bufetowa daje od tyłu
- Mądrość Czechów - jeśli budujesz miasto to najpierw
zbuduj
browar a dopiero potem mury obronne, bo w przeciwnym razie nie będzie
czego bronić
- Jeśli w kuchni żona woła : kochanie - to najczęściej
nie woła w ten sposób męża - lecz psa
- Były też przykłady z gatunku antykoncepcji - czyli rola
wiader w przyroście naturalnym wśród górali
- komentowano wydarzenia historyczne - jak to, podczas
którego odkryto perpetuum mobile na spotkaniu dziewic u
hr. Potockiej. Na tymże właśnie spotkaniu Hrabia
Dzieduszycki odkrył, że nie wiedząc o tym, nosił przy
sobie przez całe życie marzenie fizyków i całej
ludzkości - perpetuum mobile - czyli coś co nigdy nie
staje
Dowiedzieliśmy się również, że Polska jest jedynym Państwem na świecie w którym w urzędach
państwowych nie wiszą na ścianach portrety obecnie
panujących nam miłościwie prezydentów!
Na szczęście co chwile grały kapele, gdyż u wielu gości
zaobserwowano niebezpieczne, powracające bóle brzucha
spowodowane ciągłym śmiechem.

A teraz trochę statystyki - Aleksander Kobyliński (to
ten Pan z gitarą na drugim planie) - jeśli przeciętny Polak myśli o seksie raz na 7
minut to Olek myśli cały czas ...

Kolejny konkurs - zadanie - polegało na molestowaniu po
Galicyjsku. Najpierw z sali wyłoniono (oczywiście nie bez
kłopotów) - dziewicę.
Była chwila niepewności, gdyż w momencie kiedy ze sceny padło
pytanie czy jest na sali jakaś dziewica zapadła dziwnie głucha
cisza...
Jedną z nagród w tym konkursie - dla dziewicy - był
Leszek Mazan! Na całą noc!

Na szczęście ... są jeszcze w naszym mieście odważne
dziewice !

Atrybut dziewictwa - wianek ze świeżych kwiatów nałożył
osobiście założyciel Zgromadzenia Pod Złotą Pipą -
Zbigniew Przybyłowicz

... a nastepnie trzech wyłonionych spośród biesiadników
śmiałków - zabrało sie do molestowania! ...

... czyli całowania w rękę nadobnej dziewicy ...

Aby wygrać nie wystarczyło głęboko ... patrzeć w oczy ...

... nie wystarczyło również
namiętnie ... całować w ręke ...

Aby wygrać - należało ... molestować całym ciałem! Tak
by dreszcz przeszedł przez całe ciało dziewicy !!!

Właśnie w tym momencie dziewica poczuła dreszcze! i
konkurs został rozwiązany.
Ale wróżmy znowu do wianków! Jako, że wianki były trzy ...

... szybko trafiły do pozostałych właścicielek ...

Były co prawda w tle okrzyki oburzenia, że dziewic jest
więcej - ale niestety - nie zostały uwzględnione. Nikt w
to nie uwierzył.

Na imprezie byli obecni przedstawiciele Polskiego Rodu
Panującego w osobach
przewodniczącego Rady Powiatu (Józefa Łasaka) i wiceprzewodniczącego Rady Powiatu
(Zbigniewa Mieszczaka), którzy
otrzymali od prowadzących książki wraz z zapewnieniami
lojalności :)


Między piosenkami odczytano fragmenty światowej
literatury - a konkretnie
epitety zaczerpnięte z książki o Dobrym Wojaku Szwejku
którymi można
posługiwać się na codzień - inwektywami którymi obrzucano
Szwejka w wojsku : Wy głupi rolmopsie! świński ryju! bałwanie
notoryczny, łbie zakuty! bestio parszywa, kozo engadyńska,
barania głowo, morski psie, inteligencie! zasrana onuco,
szympansie, koronowany ośle, hieno centkowana! morska
świnio, haniebny wybryku natury! wstydzie armii! itd ...
itp ...

Oprócz fragmentów literatury był również pokaz musztry!
...

... czyli jak reagować na słowa "Cesarz Pan" i "jego rodzinę"
...

Kurs musztry zaliczony !

A teraz parę słów o naszych gościach - Profesor
Szwejkologii Stosowanej (tytuł nadany przez Czeską
Akademię Haszkologiczną w 1997) - Leszek Mazan - jest absolwentem filologii polskiej UJ,
publicysta, od 1973 roku związany z krakowską redakcją
Przekroju, historyk, szwejkolog, dziennikarz. Założyciel i
lider Polskiej Partii Łysych (od 1993) - Przewodniczący
Rady Błyskotliwych. Honorowy Hejnalista Mariacki
(tytuł nadany przez Zawodową
Straż Pożarną w Krakowie w 1998), autor programów TV,
radiowych, artykułów i reportaży głównie o tematyce
historycznej oraz zabytkach Krakowa.

Wspomniałem na początku, że Panowie
Witold Ślusarski i Leszek Mazan są zakochani w pewnej
Damie - Ta Dama to ...
Cracovia.
Podczas imprezy śpiewano również hymny sportowe, klubów
Cracovii i Wisły oraz Beskidu Andrychów!

Kolejny z gości - Witold
Ślusarski powitał na sali wielu prawdziwych członków
Polskiej Partii Łysych - (jedynej
partii która rośnie w siłę dzięki ubytkom!) w której pełni
zaszczytną rolę
Przewodniczącego "Glackontroli"

Nie obyło sie bez skandalu !!! Na sali było wielu członków z zakola młodych
oraz organizacje pionierskie i bojówki młodzieżowe. To
właśnie te ostatnie podniosły larum!
Z sali w kierunku szefów partii popłynęły słowa
niezadowolenia! Członkowie PPŁ dość mają tłumaczenia się
brakiem fuduszy w NATO! Dość zwodzenia! krzyczeli! Od
wielu lat słyszymy starą śpiewkę :
Trzeba łysych pokryć papą
lecz funduszy nie ma NATO
Dość juz zasłaniania się NATO! Po wejściu Polski do UE
sytuacja członków partii powinna ulec zdecydowanej
poprawie! Śpiewana do tej pory piosenka wymaga dopisania
nowych rozdziałów!!! Bojówki młodzieżowe i doły partyjne
żądają od kierownictwa zdecydowanego działania! Z sali
podnosiły się głosy niezadowolenia! Może po tylu latach
tłumaczeń należałoby w końcu
wystąpić o dotacje z UE !!! i dopisać ostatnią zwrotkę piosenki!
A my młodzi nie spoczniemy
i dotacje zdobędziemy
i jak w innych krajach Unii
łysych papą pokryjemy!
Na szczęście rozruchy zostały stłumione - w myśl
odwiecznej zasady, że kiszka łagodzi obyczaje - bo na salę
wjechała kolejna z degustowanych kiszek (a właściwie
pyszne krupnioki!) z Zakładu Przetwórstwa Mięsnego Jerzy Wolas-Maciej Kastelik Sp. z o.o. - Wadowice.
Po raz kolejny andrychowianie na imprezie organizowanej
przez Centrum Kultury i Wypoczynku mogli degustować
doskonałe gatunkowo wyroby tego wadowickiego producenta!

Ale - jak to mówią - nie samą kiszką żyje człowiek.
Dlatego też nie obyło się bez sprawdzonych już
niejednokrotnie w MDK ogóreczków i chrupiącego
świeżutkiego chleba z Firmy Rodzinnej Państwa Mieszczaków z
Targanic!

Ech ta dzisiejsza młodzież! Jakież wielkie zadanie stoi
przed współczesną szkołą! Bo cóż zostanie z tego naszego
świata w przyszłości jeśli nie wpoimy młodym że zapiekanki
z ketchupem to nie to!

Na imprezie wybrano sobowtóra Szwejka, który w nagrodę orzymał
dwouosobową kolację w restauracji Hospoda u
Svejka w Bielsku Białej na ulicy Barlickiego 19

... oraz Dyplom ! ...


Kolejny konkurs polegał na przyprowadzeniu Najpiękniejszej
Łysiny z sali balowej ...

Jak widzimy - coś w tym jest, że łysina świeci! Sam wiem
coś o tym :)

Od zwycięzcy faktycznie biła jakaś jasność wielka!

Ale nic dziwnego! Jak wielokrotnie podkreślano podczas
spotkania Łysi są 6 x sprawniejsi intelektualnie i 7 x ( a
niektórzy twierdzą nawet że 8 x )
sprawniejsi seksualnie!
W nagrodę dyplom i coś zupełnie niespotykanego!!! Bo
czy może być coś bardziej zaszczytnego jak uścisk ręki
szefa partii do której się należy!

Ale - kolejny akcent historyczny :
Wojciech Kossak tak kochał kiszkę, że pewnego razu jedząc
ją - pożarł ją wraz z patykiem. Cztery dni rodzina czekała w
niepewności. Patyk na szczęście wyszedł. Naturalnie. Z tej
właśnie okazji - okazji ocalenia wielkiego Polskiego
Artysty! najlepszym z najlepszych w branży kiszkarskiej
Kapituła Zgromadzenia Pod Złotą Pipą przyznaje raz w roku Złoty Patyk Wojciecha Kossaka!
W tym roku przypadł on firmom :
-
Zakład Przetwórstwa Mięsnego
Jerzy Wolas-Maciej Kastelik Sp. z o.o. - Wadowice
-
Firma Adam Bąk - Wieprz Sp. z o.o.
-
Rzeźnictwo Kapecki & Syn z Kóz
za wyroby o najwyższej możliwej jakości
!!!

Kilka godzin wspólnego śpiewania przelaciało
błyskawicznie.
Ostatnia piosenka w wykonaniu Andrusów "Jak szybko mijają
chwile jak szybko mija czas, za rok za dzień za chwilę
razem nie będzie nas" ...

... sprawiła, że niektórym oprócz gorących braw ...

... łezka sie w oku zakręciła ...

Ale to jeszcze nie koniec imprezy! W hallu MDK można było
zakupić książki - zresztą bardzo dobre jak
zapewniali prowadzący. A skąd o tym wiedzą? No jak to
skąd, przecież sami je pisali ...


Gdyby uczestnicy spotkania chcieli sobie po imprezie
zrobić jakieś wspólne tablo - prowadzący polecali zakład kamieniarski w
Krakowie - który tanio rżnie na kamieniu na poczekaniu!

Po zakończeniu części oficjalnej ... rozpoczęła sie część
nieoficjalna, podczas której grała na okrągło Kapela Wujka
Jaśka !



... Oj! co tam się potem działo !!! ...


... i to już niestety koniec :(
W przygotowaniu imprezy pomogli :
-
Zakład Przetwórstwa Mięsnego
Wolas-Kastelik Sp. z o.o. - Wadowice
-
Adam Bąk - Wieprz Sp. z o.o.
-
Kapecki & Syn Rzeźnictwo - Kozy
-
Browary Tyskie - Kompania Piwowarska S.A.
w Krakowie
-
Firma Rodzinna Mieszczak - Targanice
-
Restauracja NOT w Andrychowie
-
Hospoda u Svejka w Bielsku-Białej
Ja też tam byłem, kiszkę jadłem i coś tam piłem
Nie zgodzę się tylko z tym, że są trzy gatunki kiszki
(oczywiście nie licząc ślepej kiszki). Według
mnie są cztery :
Taka właśnie jak ta dostarczona na
imprezę do Andrychowa przez sponsorów!
Wypadało by jeszcze jakoś kulturalnie,
artystycznie i literacko zakończyć ten fotoreportaż - dodam
więc :
A ta kapusta !!! Czysta poezja !!!
Do
zobaczenia przy stole ! Za rok !
Jarosław Skupień