Zapraszamy
Wszystkich

 Krakowski Salon Poezji
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 

 

Ważne by choć na chwilę oderwać się od myśli o świecie realnym, zabiegania, dostrzec chwilę która właśnie przemija. Chwilę szczęścia, miłości ale i chwilę goryczy, rozpaczy, taką z których składa się całe nasze życie. Taką właśnie chwilę od lat próbują uchwycić poeci, przelewając uczucia jakie nimi miotają - na papier.

Tym razem Krakowski Salon Poezji w Andrychowie przedstawił poezje wybrane Emila Zegadłowicza - Pana na Gorzeniu

Zgromadzonych gości powitali Agnieszka Janosz oraz Dyrektor Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie - Zbigniew Przybyłowicz.

Sala Miejskiego Domu Kultury w niedzielny poranek wypełniła się słowami kilkunastu wierszy Emila Zegadłowicza w interpretacji Jana Peszka. 

Gośćmi Krakowskiego Salonu Poezji były córka Emila Zegadłowicza - wiecznie pogodna i uśmiechnięta - Atessa Zegadłowicz Rudel oraz jego wnuczka - Ewa Wegenke - kustosz gorzeńskiego muzeum.

Zanim zanurzylismy się w świat poezji Emila Zegadłowicza -  wspomnieniami młodości spędzonej w Andrychowie poczęstował nas Jan Peszek. Były ciepłe słowa o czasie spędzonym w liceum, pierwszych występach scenicznych. Były też smutne słowa teraźniejszości, chwila milczenia, wspomnienie zmarłego niedawno Cezariusza Chrapkiewicza.

A potem - potem była już wyłącznie poezja.

Poniżej dwa portrety Zegadłowicza. Mniejszy autorstwa Jerzego Karszkiewicza - w czasie gdy Emil był przed maturą. Większy - to ostatni portret artysty.

Pomiędzy czasem namalowania tych portretów zawarło się całe życie twórcze Emila.

Rzadko zdarza się, by w scenografii podczas czytania poezji używano autentycznych mebli, takich przy których powstawała poezja.

A tak właśnie było tego ranka w Andrychowie

Biurko przy którym poeta napisał około 100 tomów poezji.

"98 % swojej twórczości Emil Zegadłowicz napisał przy tym właśnie biurku" stwierdziła wnuczka poety - Ewa Wegenke.

Biurko na codzień stoi w żółtym pokoju gorzeńskiego muzeum

Ale to nie jedyna "rzecz" jaka towarzyszyła Emilowi Zegadłowiczowi w dorosłym zyciu.

Nie rozstawał sie również z krzyżykiem z drewna orzechowego który dla małego Emila wyrzeźbił dziadek Wacław Kajszar. Krzyżyk ten towarzyszył mu przez całe życie.

W towarzystwie tych właśnie przedmiotów - lampy, biurka, krzesła, krzyżyka - "martwych" świadków twórczej pasji - powstała większość utworów napisanych przez Zegadłowicza.

... a sala Miejskiego Domu Kultury wypełniła się poezją ...

Tu jest moja ojczyzna ...
Organista ...
Krzyżyk ...
Rzodkiewki ...
Ziemia ...
Dom zamieszkały ...
Spotkanie ...
Piersi twe ...
Im większe miłowanie tym większe jest brzemię ...
O pierścionku odnalezionym ...
Niespodziewane wiersze ...
Uczta wspaniała ...
W cieniu Białej Brzozy ...
Ballada o poczętych lecz nienarodzonych balladach ...

Tego dnia w MDK słuchaliśmy nie tylko poezji. Za sprawą Larysy Osowskiej, a wcześniej jej córki Anny - wysłuchaliśmy również pięknej  muzyki ...

... która były dopełnieniem klimatu tego poranka.

Nic więc dziwnego, że co chwilę z sali w kierunku artystów płynęły gorące brawa.

Ale kwiaty dla artystów nie oznaczały końca porannej poezji.

Za piękny poranek Jan Peszek oraz Zbigniew Przybyłowicz otrzymali specjalne podziękowania od Atessy Zegadłowicz.

Pani Atessa doskonale zna wiersze ojca. Wie w jakim okresie czasu powstawały. Nic dziwnego. Emil Zegadłowicz bardzo kochał córki i żonę  - nietrudno sobie wytłumaczyć takie właśnie, bardzo emocjonalne podejście do czytanych w Andrychowie wierszy, zwłaszcza , że niektóre wprost odnosiły się do malutkich pociech Emila Zegadłowicza.

Pamiętam jak podczas jednego ze spotkań Pani Atessa tak wspominała swojego ojca i jego życie w Gorzeniu : ... "Spędził tutaj szczęśliwe dzieciństwo wraz ze swoim ojcem, bardzo go kochał, może dlatego tak lubiał ten dom, był człowiekiem ogromnie pracowitym a jednocześnie pełnym optymizmu i pogody ducha. Był niesłychanie otwarty na świat. Z poezji żyć się nie dało, większość tomików rozchodziła się w nakładzie kilku egzemplarzy przepięknie wydawanych, które otrzymywali tylko nieliczni ..."

Potwierdziła to Ewa Wegenke, przypominając o tym, jak często pomijany jest w twórczości Zegadłowicza fakt, że jej dziadek był również poetą!

I to już koniec kolejnego Krakowskiego Salonu Poezji w Andrychowie.

W głowie dźwięczą słowa :

Stoimy w pustce, samotni
ziemia daleko przed nami,
przemień mnie w gwiazdę! dotknij
serca wargami

 

Jarosław Skupień 

(c) wins