Muzeum
Emila Zegadłowicza
Kolejna z imprez zaplanowanych z okazji
Dni Beskidu Małego - Dni Powiatu Wadowickiego odbyła się w
piątek 9. lipca w Dworku Emila Zegadłowicza w Gorzeniu
Górnym. Było to spotkanie wójtów i burmistrzów gmin
powiatu wadowickiego.

Na spotkanie przybyli: starosta powiatu
wadowickiego Józef Kozioł wraz z wicestarostą Mirosławem
Nowakiem oraz przewodniczącym Rady powiatu Januszem
Łasakiem. Trudno byłoby wymienić wszystkich przybyłych na
to spotkanie, aby kogoś nie pominąć, gdyż przybyli
praktycznie wszyscy zaproszeni goście. Dyrektor CKiW w
Andrychowie Zbigniew Przybyłowicz - organizator tego
spotkania - powitał wszystkich zgromadzonych i zaprosił
wraz ze współautorkami wieczoru córką Atessą
Zegadłowicz–Rudel oraz wnuczką Ewą Wegenke - kustoszem, w
gościnne progi gorzeńskiego muzeum.

Muzeum znajduje się obecnie pod opieką Fundacji Czartak.
Niezależnie od udostępniania zwiedzającym zbiorów fundacja
ta prowadzi także bogatą działalność oświatową w formie
tzw. lekcji muzealnych dla okolicznych szkół, współpracuje
z wyższymi uczelniami przy opracowywaniu zbiorów,
organizuje różne formy działalności kulturalnej,
dokumentuje współczesną kulturę regionu i podobnie jak
Emil Zegadłowicz - gromadzi zbiory. W piątkowym spotkaniu
uczestniczył także prezes fundacji Czartak - syn
Franciszka Suknarowskiego - Kamil Suknarowski wraz z
małżonką Elżbietą.
Wizyta w tym muzeum to nie tylko pełna przeżyć i wzruszeń
przygoda, jest to także podróż w czasie. Przekraczając
próg drzwi otwieranych starodawnym kluczem cofamy się
bowiem w świat odległy, niemalże cały wiek wstecz, ze
zdziwieniem obserwujemy rzeczywistość bez komputerów,
telewizji i telefonii komórkowej, świat pozbawiony
nadmiernej techniki, świat w którym pisano listy zamiast
SMS i Emaili, świat w którym artyści starali się tak
tworzyć dzieła, by były zrozumiałe i czytelne dla innych.
Pierwszą rzeczą którą warto zauważyć w
Gorzeńskim muzeum to olbrzymie bogactwo eksponatów. Inne
muzea literackie zawierają wyłącznie pamiątki związane z
danym pisarzem. Dworek wyraźnie odstaje od tego
stereotypu. Emil Zegadłowicz będący z wykształcenia
historykiem sztuki oraz z zamiłowania kolekcjonerem
zgromadził w swoim domu olbrzymią ilość dzieł sztuki,
głównie z okresu międzywojennego.
Powstała w 1946 placówka począwszy od 1966 r. kiedy to
kustoszem został wnuk pisarza - Adam jest stopniowo
poszerzana o nowe pokoje. Począwszy od trzech (1966)
obecnie posiada dziesięć sal.
Muzeum warto odwiedzić przynajmniej dwa razy. Wizyta
południowa w słoneczny dzień dostarcza nam nie tylko
wrażeń artystycznych. Miejsce to jest zieloną enklawą
ciszy. Dworek jest niejako zatopiony w bujnej parkowej
zieleni w sposób doskonały.




Ogromny, kilkudziesięciometrowej wysokości
wiąz, stojący niejako na straży parku,

cyprys bliźniak,

dąb wypalony od środka, przypominający, że
nic nie jest wieczne,

pokryty mchem chodnik nad którym sprawują
pieczę kamienne damy,

starodawne latarnie, wszystko to w
godzinach południowych tryska życiem.
Wizyta nocna przenosi nas z kolei w świat tajemniczy.
Pomieszczenia nabierają zupełnie innego wyrazu, na plecach
niejako czujemy oddech gospodarza który ustami pani Ewy -
opowiada nam nie tylko swoją historię, lecz również
historie poszczególnych eksponatów z tej przebogatej
kolekcji.

Sień, świątkarnia znajdująca się w dworskiej kaplicy,
pokój wejściowy, herbaciarnia, pokoje córek Atessy i
Elżbiety, jadalnia, pokój balkonowy, pokój żółty, pokój
niebieski, a wszędzie obrazy, rzeźby, grafiki, listy,
pamiątki, fotografie. Biurko przy którym poeta napisał
około 100 tomów poezji.

Zupełnie nowych znaczeń nabierają imiona i nazwiska -
Wincenty Bałys, Jędrzej Wowro, Franciszek Suknarowski,
Stanisław Noakowski, Zbigniew Pronaszko, Bruno Schultz,
Józef Mehoffer, Wojciech Weiss, Jan Matejko, Vlastmil
Hoffman, Jerzy Hulewicz, Józef Pieniążek, Leon
Wyczółkowski, Ludwik Misky, Stefan Żechowski, Julian Tuwim,
Maria Pawlikowska, Bolesław Leśmian ... i wiele wiele
innych ... by w końcu zamknąć to doborowe towarzystwo
słowami : W tym domu żył Emil Zegadłowicz - poeta ludu
beskidzkiego i przyrody 1888-1941.

Krzyżyk z drewna orzechowego który dla
małego Emila wyrzeźbił dziadek, towarzyszył mu przez całe
życie.












Dwie przyczyny sprawiły, że ten dzień był
inny. W zabytkowych pomieszczeniach andrychowska młodzież
działająca przy CKiW, prowadzona przez Katarzynę
Przeciszowską, zaprezentowała piękny program artystyczny.

Żywa poezja Emila Zegadłowicza, Bolesława
Leśmiana, Janiny Brzostowskiej, Tadeusza Stolarza,
fragmenty Pisma Świętego - recytowane tej nocy napełniły
dworek tajemną energią.
Koncert gitarowy Łukasza Mrzygoda i Leszka
Kubienia wypełnił bez reszty pomieszczenia niejako
nasiąknięte sztuką.


Wywarło to wielkie wrażenie na przybyłych.
Każdy występ młodzieży nagradzany był zasłużonymi brawami.


Myślę, że tej nocy wszyscy zgromadzeni
dostrzegli lub przypomnieli sobie o prawdziwym bogactwie
drzemiącym w tych murach. Dworek i Muzeum Emila
Zegadłowicza jest bowiem jedną z niewielu prawdziwych
atrakcji kulturalnych i turystycznych naszego powiatu.
Jest to własność wspólna, której nie wolno nam
zaprzepaścić. Jest naszym sumieniem, przypominającym o
konieczności wspierania tego typu obiektów oraz młodych
talentów które tak jak za czasów poety - tak również i
dzisiaj wymagają pomocy z naszej strony.
Drugą przyczyną, jakże inną od poezji
przedstawianej przez młodzież była cicha i delikatna
opowieść płynąca z ust córki Emila Zegadłowicza - Atessy
Zegadłowicz-Rudel.

... "Ojciec był człowiekiem uroczym,
czarującym" ... dziwnie brzmiała ta opowieść, inaczej niż
suche fakty które możemy przeczytać w encyklopedii.
Uczucie i miłość oraz niesłychana w
czasach obecnych czystość języka pani Atessy opowiadającej
o swoim ojcu była wprost urzekająca.
... "Spędził tutaj szczęśliwe dzieciństwo
wraz ze swoim ojcem, bardzo go kochał, może dlatego tak
lubiał ten dom, był człowiekiem ogromnie pracowitym a
jednocześnie pełnym optymizmu i pogody ducha. Był
niesłychanie otwarty na świat. Z poezji żyć się nie dało,
większość tomików rozchodziła się w nakładzie kilku
egzemplarzy przepięknie wydawanych, które otrzymywali
tylko nieliczni" ...
No cóż, pewnie także i teraz tylko nieliczni mogą
doświadczyć takich uczuć. W czasach pogoni za pieniądzem
pewnie mało które dziecko będzie z taką miłością po latach
wspominać własnych rodziców.
O tym, że wizyta w Dworku jest czymś szczególnym, świadczy
też fakt iż odwiedzają go często właśnie rodzice ze swymi
dziećmi, powtarzając historię kiedy to sami odwiedzali
Dworek ze swoimi rodzicami. Fakt, że nie można tutaj
uogólniać, niejako narzucać kontakt ze sztuką na siłę.
Wszak obcowanie i odczuwanie sztuki nie jest dla ludzi
czymś automatycznym.

Nie macie co robić w niedzielę, a chcecie ją spędzić
pożytecznie - zapakujcie swoje dzieci do plecaków,
obudźcie swoich rodziców z poobiedniej drzemki, poproście
dziadka by nie palił przy Was papierosów, oderwijcie wnuka
od komputera i w drogę. Do Gorzenia.
Zapamiętajcie : Muzeum Emila Zegadłowicza zaprasza w
sezonie w czwartki, piątki, soboty i niedziele - w godz.
11:00 - 16:00 (zwiedzanie po uprzednim uzgodnieniu
telefonicznym). Kto zaś nie może spać z nadmiaru gotówki
niech choć niewielką część prześle na Konto Muzeum Emila
Zegadłowicza :
ING Bank Śląski o/Wadowice 91 1050 1100 1000 0001 0000
0025
Więcej informacji o muzeum możecie przeczytać także na
stronie internetowej
www.muzeumezegadlowicza.pl
Jarosław Skupień