Zapraszamy
Wszystkich

  Ogród sztuki
 
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 

 

Skąd wziął się ten mur? Skąd ta droga? Codziennie spotykamy na niej ludzi, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Bywa, że przez chwilę idziemy z nimi razem, często mijamy się z idącymi w przeciwnym kierunku. Dokąd idziemy? Czego szukamy? 

Przed wiekami Mądry Ogrodnik stworzył piękny ogród. Wielki i bezpieczny. Otoczony ogromnym murem, którego ściany pokrywał gęstym bluszcz. Ludzie, którzy mieszkali w ogrodzie ... nie rozumieli jego piękna, nie potrafili go docenić, nie akceptowali zasad w nim panujących. Kiedy zobaczyli maleńką furtkę ... odeszli.

Za murem było inaczej. Wolność i radość nie trwały zbyt długo. Wkrótce pojawiły się nowe pojęcia - odpowiedzialność, praca, cierpienie. Cena wolności.

Ci, którzy postanowili wrócić przekonali się, że nie jest to wcale takie łatwe. Wejście z czasem zarosło bluszczem. I tak, chodzimy teraz wzdłuż muru wielką, szeroką drogą, koło której płynie rwąca rzeka ... szukając wejścia ... 

Kolejne pokolenia wędrują wzdłuż naturalnej bariery oddzielającej nas od cudownego ogrodu. Część znajduje furtkę, innych wciaga rwący nurt rzeki, jeszcze inni zapomnieli już o celu swojej wędrówki i nie dostrzegają nic więcej poza ziemią pod swoimi stopami. Jak znaleźć furtkę na drugą stronę? Hmmm. To jest pytanie.

Tym którzy idą bardzo blisko muru wydaje się, jakby słyszeli głos Ogrodnika, czują Jego obecność. Co jakiś czas w zakamarkach muru lub tuż przy drodze -  dostrzegamy kwiaty. Skąd się wzięły? Ludzie mówią, że kwiaty te rosną z nasion przenoszonych przez Ptaki, którym dane jest latać ponad wysokim murem. Kwiaty przypominają piękno ogrodu ... wzbudzają w nas gasnące pragnienie powrotu, wspomnienie utraconego piękna, deja vu ideału.  

Kwiaty te są bardzo wrażliwe, wymagaja wielkiej troski. Bez ręki Ogrodnika - więdną. Część z nas, wędrujących, potrafi opisać ich ulotne piękno. Niektórzy potrafia opisać je słowami, inni muzyką, jeszcze inni - uwiecznić obrazem.

Czy takich ludzi spotkaliśmy w Ogrodzie sztuki zorganizowanym przez Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie? Na to pytanie każdy z uczestników musiał sobie odpowiedzieć sam. Czy były to trzy zupełnie różne spojrzenia na tą samą Drogę? Trzy różne spojrzenia na ten sam kwiat?

Zaproszonych Gości przedstawił Kierownik Miejskiego Domu Kultury w Andrychowie - Zbigniew Przybyłowicz.

W materiałach dostępnych na stronie internetowej Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie czytamy : Agnieszka Koteja (ur. 1964) - skończyła studia pedagogiczne na UJ, następnie wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim. Pracowała m.in. w domach opieki dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo. Obecnie zajmuje się pracą redakcyjną (m.in. pismo „Którędy” oraz „Wieczór Jana Pawła II”). Publikowała także artykuły w „Niedzieli” i w miesięczniku „Via Consecrata”. Debiutowała na łamach „Toposu” (2005). Jej debiut książkowy to „Tworki pisze się z małej litery” (2007). Drugi tomik wierszy nosi tytuł „Szkiełka gaworzą ze Światłem”. Jest przejrzyście skomponowany tematycznie – od wierszy mówiących o spotkaniach z naturą i ludźmi do wierszy o spotkaniach z Bogiem. Wydał go Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie jako nagrodę główną 16. edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Dać świadectwo”.

Janusz Grzesz - doświadczenie sceniczne zdobywał w grupach teatralnych, studenckim lat 70-tych ubiegłego wieku. W 1979 r. założył własny zespół „Teatr w Drodze”. W 1981 r. trafił do Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego. Niestety okoliczności stanu wojennego uniemożliwiały występy przed publicznością i w konsekwencji doprowadziły do samorozwiązania się zespołu. Wyjechał wówczas na dwa lata do Niemiec. Występował w Niemczech, Francji i Holandii, śpiewając utwory do tekstów polskich poetów: Kochanowskiego, Słowackiego, Norwida. Po powrocie do Polski osiadł z dala od miejskiego zgiełku aby skupić się na pracy o charakterze studyjnym i warsztatowym. W 2005 r. wznowił występy przyjmując nazwę „Teatr Jednego Rapsoda”. Aktualnie ma w programie kilkadziesiąt ballad i pieśni pogrupowanych tematycznie w autonomicznych przedstawieniach - prezentując polską poezją. 

Eugeniusz Molski (ur. 1942) - uprawia malarstwo, malarstwo ścienne, ceramikę, rzeźbę. Jest absolwentem Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Nałęczowie i Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu. W latach 1969 - 2006 pracował w Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu. Brał udział w ponad 180 wystawach indywidualnych i 200 zbiorowych w kraju i za granicą. Jest laureatem prestiżowych nagród i wyróżnień. W 2007 roku obchodził 40-lecie pracy twórczej. Jego prace znajdują się w zbiorach kolekcjonerów krajowych i zagranicznych. Eugeniusz Molski jest artystą bardzo dynamicznym, twórczym i wiernym swoim niepowtarzalnym Aniołom i Madonnom będącym artystycznym credo jego twórczości. Ustawiczne podróże w miejsca odległe są dla niego inspiracją, a dla odbiorców oczekiwaniem na nadzwyczajne opowieści i dzieła.

To oczywiście tylko "pobieżne" opisy, które nie mogą w pełni oddać drogi artystycznej przebytej przez naszych Gości.

Tuz przed spotkaniem miałem okazję dowiedzieć się o nich czegoś więcej ... prosto ze źródła. Oto co dowiedziałem się od Pana Eugeniusza :

Eugeniusz Molski : Za nami jest niewiarygodnie ogromna tradycja sztuki sakralnej, która może być punktem odniesienia i początkiem nowych inspiracji. Mamy tu np. przedstawioną Madonnę Tuchowską z Sanktuarium Tuchowskiego - Ona nie jest potraktowana dokładnie tak jak wyglada w oryginale (sam obraz jest dużo mniejszy) Nastąpiła pewnego rodzaju transpozycja. Ale są też przedstawienia, gdzie nawiązuje do określonego dzieła sztuki które istnieje w rzeczywistości. Jest to rodzaj takiego artystycznego pastiszu - nie kopia tylko pastisz. Gdyby nie istniał czynnik, czy wewnętrzna potrzeba napewno nie uprawiałbym tematyki sakralnej. W ostatnich latach bardzo wzrosło zainteresowanie autentyczną sztuką. Nie reprodukcjami, czy też formami dostępnymi w miejscach typu Sanktuaria. Każde z moich dzieł jest oryginalne. Robię też cykle na określony temat np. Aniołowie w niebieskich ramach. Jest to próba przedstawienia teamtu na różne możliwe sposoby. Zmienia się układ, poza, kolorystyka - ale naczelna idea jest ta sama.

Pamiętam swój pierwszy obraz. Tak. To były bardzo odległe czasy - lata pięćdziesiąte, w których bardzo trudno było kupić jakikolwiek obraz. Na zamówienie wykonałem wtedy - odtworzyłem obraz, który mi przyniesiono jako wzór. Miałem może 12 lat. Potem edukacja, liceum plastyczne, studia we Wrocławiu i prawie czterdzieści lat pracy po studiach.

Prac z których jestem szczególnie dumny jest conajmniej kilkanaście. Większość z nich prezentuję na Zamku w Wiśniczu, gdzie mam jubileuszową wystawę. To jest ogromna wystawa prezentująca dorobek czterdziestolecia pracy twórczej. W ośmiu dużych komnatach są moje najlepsze dokonania. Jest tam szereg prac, które mimo prób zakupu przez różne instytucje, muzea itd. - nie są przeznaczone do sprzedaży. Natomiast na wystawie w Andrychowie moim ulubionym obrazem (jedną z najstarszych i najcenniejszych prac) jest w miarę wierna ikona którą wykonałem po ukończeniu studiów we Wrocławiu. Ta ikona - to prawie kopia, pozostałe obrazy to bardziej luźne podejście do tematu

Siostra Agnieszka Koteja : Czasem piszę wiersze kiedy jest mi to dane, kiedy coś mocno przeżyję i mam potrzebę zapisania tego. Pierwszy wiersz napisałam jako dziecko, ale napisałam i ... poszło to w zapomnienie. Tak "na poważnie" piszę od kilkunastu lat. Kilkanaście lat temu poczułam, że może to być coś wartościowego także dla innych. Pokazałam moje wiersze innym i zachęcili mnie, że rzeczywiście warto czasem do tego sięgnąć. Pierwszy tomik był wydany w styczniu 2007 roku. Wydał go Śródmiejski Dom Kultury w Krakowie. W zeszłym roku dosyć nieoczekiwanie wygrałam Konkurs i ten drugi tomik to jest właśnie tomik pokonkursowy.

Czy wspierają mnie Siostry? Na każdym wieczorku ktoś się zjawi, żeby mnie wesprzeć duchowo. Siostry Albertynki Posługujące Ubogim - od Świętego Brata Alberta Chmielowskiego. Do Zakonu poszłam 22 lata temu. Charyzmat Brata Alberta jest taki, że służymy ubogim nie przez to, że dajemy im coś materialnego, tylko dajemy im to, co sami otrzymujemy przez Pana Boga. Podwójny nurt - czynna służba potrzebującym i modlitwa najlepiej jak potrafię.

Jest jeszcze trzecia książka. Ukazała się prawie równocześnie ze "Szkiełkami". W 1981, który był nie tylko rokiem Solidarności ale i Międzynarodowym Rokiem Niepełnosprawnych mój tato napisał książkę, która jest refleksją nad tym, czym jest niepełnosprawność. Ta książka przeleżała ponad 20 lat na jego biurku. Mój brat odkrył ją po śmierci taty. Był to dla nas wielki szok. Ja osobiście nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że kalectwo może być dla taty problemem. Zawsze wszystko umiał, wiedział, mógł. To, że on aż tak to przeżywał było dla mnie wielkim szokiem. Pomyśleliśmy, że dla innych osób, które mają styczność z osobami niepełnosprawnymi ta książka może być czymś wartościowym. To jakby zaglądnięcie na drugą stronę muru. Drugą częścią tej książeczki są moje wierszyki o tacie. ("1981 Rok Niepełnosprawnych. Nagietki Taty" Autor: Agnieszka Koteja, Jan Koteja)

Poezja Siostry Agnieszki. Przyznam się, że trochę trwało zanim dotarła do mnie. Trudno jest w biegu zrozumieć innego człowieka, nagle zsynchronizować swój umysł z innym "światem". W gąszczu liter sens znaleźć prościej. W gąszczu słów ... często ulatuje bezpowrotnie.   

Wracając z ...

... Lśnisz mi w oczach, w uszach dzwonisz
lgniesz do kształtu mojej dłoni
tryskasz szczęścia kaskadami
"jesteś ze mną" rośnie w "z nami" ...

Coraz trudniej w dzisiejszym świecie zatrzymać się. Słuchać. Usłyszeć drugiego człowieka, zrozumieć sens jego słów.

W poezję Siostry Agnieszki naturalnie wplatają się słowa modlitwy. Codzienność staje się poezją, poezja - modlitwą, modlitwa - szczerą rozmową.

Pożycz Maryjo, pożycz mi trochę Twej wiary ... no co Ci zależy ... przecież oddam zaraz ... w godzinę śmierci naszej. Amen

Wątpliwości. Czy łatwo jest nam, ludziom, uwierzyć, że po drugiej stronie muru ktoś na nas czeka? Wydaje nam się, że o tym wiemy. Długa wędrówka, kurz, spiekota, a na usta ciśnie się tak wiele pytań ...

Nawet Heroda wolno pytać o drogę ... byle drogą tą samą nie wracać

Czy łatwo uchwycić sens Słowa wypowiedzianego przed wiekami? Nie było przecież skierowane do mędrców, lecz do ludzi prostych. Siostra Agnieszka ma dar mówienia językiem zrozumiałym, codziennym.

Credo

Skoro Tobie się zgadza
Mnie nie musi



Boli ? Eee nic ... to tylko życie. Przejdzie

... Ciekawe co Ty tam z nami zrobisz w ogrodzie miłości

Jeśli tym jest muśnięcie, czymże dotyk będzie.
To już? zakrzykniesz zdumiony? To już? Jeszcze nie zdążyłem cierpieć



Ludzkie życie, cierpienie, ingerencja Boga w bieg historii, nadzieja, radość, odnajdywanie w codziennych czynnościach sensu wiecznego trwania, rachunki sumienia spisywane na skrawku białej kartki, zapis chwili, próba odtworzenia ogrodu z jednego płatka róży ... 

Żeby nie ta plomba - nigdy bym się tyle nie dowiedziała ...

Żeby nie to spotkanie w Ogrodzie Sztuki - nigdy byśmy się tyle nie dowiedzieli ...

A to przecież jeszcze nie koniec.

Kolejny gość Ogrodu Sztuki - Eugeniusz Molski - trzy wystawy jednocześnie - z czego jedna w Wiśniczu, jedna w Dworku Białoprądnickim i jedna w Andrychowie

Niedawno w Kętach otwierałem wystawę, która teraz prezentowana jest u Państwa. Wśród sympatycznych gości na wernisażu, dominującą część stanowili mieszkańcy właśnie nie Kęt a tu obecny Pan kierownik z sympatyczną grupą koleżanek i kolegów z Andrychowa. To oni spowodowali, że była tam frekwencja znakomita - za co dziękuję. 

Duże wrażenie zrobiła na mnie ekspozycja w  Andrychowie. Niezwykle przemyślana, niezwykle staranna - to dobrze świadczy o placówce, która na serio traktuje zaproszonych gości. To ważne dla artysty - bardzo za to dziękuję

Tematy religijne nie są dominujące w mojej twórczości, ten temat zawsze  urzekał mnie. Madonny malowałem jako student, robiąc wierne kopie ikon z kręgu Rusi.

Warto kupować tomiki poezji pięknej i mądrej, warto posiadać dzieła sztuki,

Trudno docenić wysiłek artysty poprzez oglądanie fotografii jego prac. Warto  obejrzeć je osobiście. To również jest niepowtarzalny zapis chwili. To, co poecie udaje się osiągnąć kombinacją kilkudziesięciu liter - w malarstwie przekłada się na kilka tysięcy muśnięć pędzla po płótnie ...

Wernisaż wystawy ... to nie tylko smaczne conieco - to także jedyna w swoim rodzaju możliwość zrozumienia sensu twórczości - możliwa do przekazania wyłącznie przez twórcę.

 

Ślicznie dziękujemy za przedstawienie nam, Andrychowianom swoich sposobów widzenia świata

Zapraszamy do obejrzenia wystawy malarstwa i ceramiki Eugeniusza Molskiego

Do spotkania z Siostrą Agnieszką zachęcił Wiesław Adamik, andrychowski reporter i dziennikarz, który przeprowadzał z nią wywiad do Tygodnika "Niedziela"

To na jego prośbę odbył się jeden z niewielu mających miejsce na spotkaniach z poetami ... bis poetycki.

Piękny ...

Myślą, mową, uczynkiem i niesłuchaniem ...

Pięć lat temu ... na giełdzie z bombkami zatrzymał mnie mężczyzna. Wyglądał tak dziwnie ... że ma chore dziecko. Patrzyłam obmyślając odmowną odpowiedź ... gdy już padnie jak zwykle prośba o pieniądze. Ma cztery latka, święta, synek umiera na raka i ostatkiem tchu, odchodząc nagle, to wszystko trwało chwilkę tylko ... proszę się pomodlić ... nie zdążyłam zmienić twarzy ... a on pewnie nie przyjdzie więcej na giełdę z bańkami. Kto mi je stłucze?

Skąd wziął się ten mur? Skąd ta droga? Codziennie spotykamy na niej ludzi, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Bywa, że przez chwilę idziemy z nimi razem, często mijamy się z idącymi w przeciwnym kierunku. Dokąd idziemy? Czego szukamy?

Jakiś człowiek usiadł z gitarą ... jakaś kobieta zatrzymała się na chwilę, w ręce trzymała kwiaty ... kto przechodził blisko usłyszał słowa, które szeptała ...

Pod bluszczem skryta
furtka mała.
Wiara jest bramą do nieba
Gdzież ta brama?
Wąska jak ucho igielne
w grubych głazach wykuta
niedowierzania

 

Jarosław Skupień

 

(c) wins