Jeszcze ostatnie przygotowania ... i już za chwilę ...
... Witamy Państwa na pierwszej z całego cyklu imprez zorganizowanych z okazji Dni Andrychowa!
Zgromadzoną publiczność powitała prowadząca Piknik - Małgorzata Seliga



Tuż obok rozłożyła swoje podwoje przenośna filia wesołego miasteczka, a najmłodsi uczestnicy Dni Andrychowa sprawdzali uparcie przez kilka kolejnych godzin wytrzymałość dmuchanych zamków i zjeżdżalni :) ...

Tą Panią już dobrze znamy w Andrychowie. To Małgorzata Mirga - absolwentka wydziału rzeźby krakowskiej ASP.

Co działo sie przez ostatni rok? - "Romski pstryk" - pomysł Marty Kotlarskiej w którym brałam udział. Zdjęcia robiły dzieciaki do bajek Jana Mirgi - mojego wujka. Projekt realizowany był przez Fundację Batory. Dzieciaki własnoręcznie robiły pudełko kamery, my wkładaliśmy kliszę, 23 romskie dzieci z Szaflar w wieku od 5-17 roku życia - to jest ich dzieło, oni sami robili sobie zdjęcia. My w 1 dniu omawialiśmy bajki, robiliśmy też wspólnie do każdej bajki stroje z bibuły,
Efekt jest po prostu piorunujący. Fotografie uzupełnione fragmentami bajek i baśni - robia wrażenie!

Każdy artysta wie, że początki są trudniejsze, trzeba się wystawiać, trzeba włożyć mnóstwo siły żeby zaistnieć. Będąc w ciąży malowałam ubrania i robiłam biżuterię, stosuję technikę mieszaną w malarstwie. Ogranicza mnie moja pracownia a właściwie jej brak. W zimie maluję, latem rzeźbię,



Materiał który rzeźbię to posklejane kartony. Otrzymaną bryłę materiału wycinam piłą elektryczną.

Tuż obok swoje wiersze i bajki prezentował Jan Mirga.
Jestem romem z Czarnej Góry. Mam nad imię Jan, tak jak mój ojciec. Piszę romskie bajki, romskie wiersze. Próbuję robic to, co rodzice kiedyś zamierzali. Mieli swoje marzenia piękne, bardzo mocno przykładali się do tego żeby realizować je - dzięki temu wszyscy jesteśmy po szkołach, wyedukowali nas. Ja spłacając ten dług wdzięczności powiedziałem sobie że i ja będę działał na niwie edukacji i kultury.

Inspiracją do pisania wierszy i bajek były takie posiady romskie, gdzie spotykali się wszyscy razem. Wtedy moja mama opowiadała piękne baśnie. Ja to miałem gdzieś głęboko zakodowane w głowie i w sercu. Później po latach wróciłem do tego. W ten sposób zaczęła się przygoda z moim pisaniem.
Zaczęło się to już dużo wcześniej, w szkole średniej. Bedąc w liceum pedagogicznym próbowałem sobie już gdzieś tam do szuflady pisać.
Ale tak naprawdę wszystko zaczęło się 3 lata temu ...

Bajki były barwnym filmem, który dział sie w wyobraźni dzieci. Na kanwie opowiadań mamy piszę baśnie dla dzieci - żeby mogły poznać świat, który ja poznałem.
Pan Jan przeczytał kilka swoich wierszy. Pierwszy z nich poświęcony był jego ojcu. Ojciec był wielkim człowiekiem bo miał odwagę realizować swoje marzenia - chciał aby jego dzieci żyły lepiej, pieknej.
Mój ojciec myslą sięgający gwiazd
choć niepiśmienny
był wielki tą myślą i tym czynem
jak mawiał będziesz moim pierwszym wykształconym synem
Choć nie czytał książek ani wierszy
umiał czytać z ludzi
co fałsz a co prawdza
i cieszyć się umiał
a kiedy śpiewał Romane Gila
przygarniał w ramiona cały świat
Nie było obcych nie było drugich
każdy był jak brat
Był jak wielkie drzewo,
wyrosło na skale targane wichrami, sieczone burzami
trwał jak nakaz z porami roku
Nosił w sobie ogromną godność
i ogrom ojcowskiego kochania
Choć umarł, żyje w nas jako testament nowego budowania
Kiedyś romowie byli świetnymi kowalami. W Czarnej Górze większość pracowała jako kowale - także ojciec Pana Jana
Kowal
O świcie starą kużnię budził miech
skórzanym płucem dmuchał co sił
i cieszył się gdy wprawnym młotem
kowal żelazo klepał i bił
Z tej bryły żelastwa bez wyrazu
w ogniu wykuwał kształt nowy
pod ręką mistrza ożywały
motyki, siekiery, podkowy ...
Rom biedę klepał co rano,
hartował swą dolą latami
gdzieś pod lasem z dala od ludzi
z księżycem się dzielił pieśniami
I smutek zaprawiał palenką
gdy żale go niosły wysoko,
w tańcu jak sokół wędrowny
kołował ku jasnym obłokom
Polska akcja humanitarna PAH wydała moje bajki, tomik wierszy wydał Adam Bartosz - dyrektor muzeum okręgowego w Tarnowie, są teraz przymiarki do opracowania i wydania kolejnych 6 bajek.
Żródła i nurty mojej twórczości? Są trzy nurty - jeden związany z romską przeszłością, drugi nurt twórczości zwrócony jest do człowieka do wewnątrz - to co się wiąże z pytaniem kim jestem, dlaczego, po co , taka droga już do filozofii życia, trzecia droga związana jest z twórczością dla dzieci, budzenie wyobraźni dziecięcej, poprzez wiersz słowo, poezję,
Jeśli chodzi o romów jest duży oddźwięk z samej ciekawości tego że poezję napisał rom. Jest też zainteresowanie ludzi mających pewien standard intelektualny, oni rzeczywiście się tym interesują,

Bajki pisane są w dwóch językach,
Romskie bajki są kształcące, dotyczą nie tylko przeszłości ale dotyczą pewnego takiego - romskiego marzenia. Jedna z bajek jest o kowalu Janie - ona jest autobiografią mojej rodziny, mojego ojca, pokazaną w konwencji bajki która kształci i uczy. To nie są bajki pisane w konwencji że był sobie rycerz itp. te bajki są o tym co dzieje sie wokół nas, jest bajka o dniu i nocy, o tym skąd się wzięli romowie, dlaczego jest las, dlaczego należy go chronić.
Bajki ilustrowane są przez same dzieci, były im czytane te bajki część rysunków robiona była w Czarnej Górze, część w Nowej Hucie - dowiedziałem się od Pana Jana

Dla mnie szkoła była nowym doświadczeniem. Musiałem zmierzyć się z inną rzeczywistością. Nie raz przeżywałem trudne chwile, kiedy słowo „Cygan” było jak rzucony kamień, to bolało. Byłem inny, tak przynajmniej było na początku. Starałem się jednak, uczyłem się dobrze. Wkrótce okazało się, że ten nowy, „obcy”, nie jest taki straszny. Wspólnie łamaliśmy kolejne bariery uprzedzeń. Zarówno w Szkole Podstawowej jak i w Liceum Pedagogicznym, nauczyciele traktowali mnie normalnie, jak każdego innego ucznia. Nie pamiętam, aby dali mi odczuć, że są do mnie uprzedzeni. Może właśnie dlatego zostałem nauczycielem - możemy przeczytać na wstępie jego tomiku poezji
Nie istnieje słownik polsko-romski, niewiele jest też książek w języku romskim. Historia i tradycja, bajki i baśnie przekazywane były dzieciom ustnie. Język romski również kieruje się określonymi zasadami. Ortografia, rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki, języki romów z różnych państw również różnią się trochę zapożyczeniami słownymi. Podjąłem się napisać słownik polsko-romski. To duża praca. Piszę sam w porozumieniu z dyrektorem Adamem Bartoszem - dyrektorem Muzeum Okręgowego w Krakowie. Jesteśmy też na etapie tworzenia Elementarza romskiego - takiego klasycznego elementarza, jak kiedyś był piękny Elementarz Falskiego. Stworzono zespół siedmioosobowy pracujący nad tymi właśnie sprawami.
A na poniższej fotce oczywiście nie znajduje sie wspomniany wcześniej zespół zajmujący się tworzeniem elementarza - lecz główna atrakcja spotkania zespół - "Kałe Jakha" - "Czarne oczy"
Zespół istnieje już 17 lat. Stworzyły go 3 romskie rodziny.
Staramy się kultywować nasze tradycje, muzykę, śpiew taniec, żeby nie zaginęły. Tęsknota za taborami, lasem wodą, piosenki o miłości, Nasze serca zawsze są gorące, zespół liczy 15 osób. Mamy również zespół dziecięcy - jestem Prezesem Stowarzyszenia w Krakowie. Nasze największe osiągnięcia - daleka Auustralia - gdzie gościła nas Polonia australijska na miesięcznym tournee. Gramy bardzo dużo. W ciągu roku roku zespół daje około 120-150 koncertów. Skrzypce, gitara, akordeon, keyboard, zamiast basu - gitara basowa.

Zespół Kałe Jakha przyjechał do nas z Krakowa.
Apropos - Czarne oczy ... Ech ... gdybym miał gitarę ...

A wszystko te Czarne Oczy ...


W kolejnej przerwie pomiędzy występami Kałe Jakha Małgorzata Seliga przedstawiła przybyłym na piknik gościom - autorów wystawy plastycznej - Małgorzatę Mirgę i maturzystę - Krzysztofa Gila.
Tegoroczny maturzysta - Krzysztof - pozwolił by zamiast niego przemówiły jego prace plastyczne. Nie dałem jednak za wygraną i przeprowadziłem z nim króciutki wywiad.

Maluję od dzieciństwa. Lubię malować, ukończyłem właśnie Liceum Plastyczne w Krakowie. Pragnę rozwijać się dalej na Akademii Sztuk Pięknych. W przyszłym tygodniu czekają mnie egzaminy na studia.
Jestem generalnie rysownikiem, maluję też olejem, pastelą, węglem, piórkiem. Lubię rysować postacie, interesuje mnie bardzo człowiek.
Miałem wystawę w Warszawie, w Krakowie, byłem stypendystą Fundacji Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich, Ministra Kultury. Na ASP jest ogromna konkurencja. Trzeba przynieść swoją teczkę zawierającą 30 prac, jeśli się przejdzie ten etap - czeka etap 2 - praktyczny - rysunek, malarstwo, kompozycja. Etap 3 to egzamin teoretyczny. Generalnie Nie lubię się wzorować na nikim, tworzę z instynktu.
Nie znam więcej nikogo z romów kto by malował i tworzył - tylko Gosię.
Wśród romów także są zdolne dzieci. Zdolności te spycha się jednak na drugi plan, nie są one rozwijane, brak jest ludzi którzy pomagają wydobyć talent. Mi pomogło gimnazjum - pomogła mi pani Bożena Olcoń która bardzo zaangażowała się w moją twórczość, zmotywowała mnie.
Pochodzę z Nowego Targu. Na portretach są cygańskie, bardzo charakterystyczne twarze, chciałem ukazać wnętrze tych ludzi.
A tutaj, te 4 obrazy to moja praca dyplomowa - "Próba przed koncertem" Chciałem pokazać nie tyle folklor i muzykę, lecz stronę psychologiczną tych ludzi. Ich twarze wyrażają zadumę. Folklor romski się zmienia, jest powoli zatracany, pod reflektorami, cekinami, zaciera się zatraca swoją szczerość.
Bardzo mi zależy na tym, żeby stereotyp cygana się powoli zmieniał. Żeby ten stereotyp cygana który jest ... przestępcą, mało wykształconym - zacierać. Jest sporo osób wśród romów którzy studiują na naprawdę dobrych uczelniach, którzy mają jakieś cele w życiu, są inteligentni, mają priorytety do których dążą. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne by takie młode osoby jak ja zmieniały ten stereotyp. To właśnie staram się robić biorąc udział w tego typu imprezach
Po takiej wypowiedzi - można dodać tylko tyle - Krzysztofie - tegoroczny maturzysto - życzymy Ci upragnionego indeksu i spełnienia marzeń.

A tuż obok - pokaz bielenia patelni w wykonaniu Józefa Orłowskiego - najstarszego roma w Andrychowie.

Technologia jest prosta - palnik gazowy, cyna z dodatkiem srebra, kwas solny, kilkanaście minut pracy, polerowanie i patelnia gotowa!
Dużo zrobił Pan w życiu patelni?
To sie nie da powiedzieć, panie, jak patelni tak i kotłów. Kotły sie robi gazem, można też i na ognisku. Teraz już nie ma to co było kiedyś. Kiedyś to było inne życie wśród romów, a teraz już się to zepsuło. Już nie ma tego życia jak to było kiedyś. Kiedyś żeśmy jeździli po lasach, gdziekolwiek myśmy jeździli, było wesołe te życie, a teraz już jest życie na miejsu, każdy pracuje, nie pracuje to handluje. No a ówszas to też handlowali - końmi, wróżyli, to było jakieś życie lepsze a teraz to już nie ma tego życia romskiego

A Pani Natasza skrywa kolejną tajemnicę, kolejną po ubiegłorocznym gulaszu romskim.
Tego jak ugotować Mergesz - pewnie nie dowiemy się nigdy. To co wiemy napewno to rewelacyjny smak tej potrawy! - specjalności romskiej na bazie mięsa wieprzowego i papryki.
Potrawy muszą być tak ostre jak ostry temperament mają romowie - mówi Pani Natasza

Mergesz z racji swojego niezwykłego smaku - bardzo szybko się skończył.

Ilu romów mieszka w Andrychowie - zapytałem Pana Józefa
W Andrychowie mieszka 110 romów, w tym 28 dzieci, romowie nie wyjeżdżają z Andrrychowa na stałe, wyjeżdżają na miesiąc dwa i wracają, wyjeżdżają za chlebem. Kotłów już się nie bieli, wyparły je kotły wykonywane z nierdzewki. Handel, to już jest od początku, handlują aby żyć. Romego to nie chcą przyjąć do pracy bo się obawiają, rom to tylko tak grać, handlować, kiedyś handlowano końmi, skończyło się to.

Ja tutaj przybyłem do Andrychowa - mieliśmy konie i wóz i jeździliśmy taborami do 1950 roku. Ja tu przyjechałem do Andrychowa w 1953 czy 54. Jak tu przyjechałem było nas 5 osób czyli dwóch synów, żona, ja i jeszcze szwagier. Z tych ludzi zrobiło się teraz 110. Ja już mam sam - 70 wnuków.
Poprosiłem też o parę słów po romsku - ale za to czy ich pisownia jest poprawna - nie ręczę - napisane są tak - jak słyszałem :
człowiek - manusz
miłość - kamlipen
dziewczyna - czaj
chłopak - czavo,
chleb - maro
A tymczasem ze sceny płynęły tęskne melodie : Gdzieś pod niebo chcę, jak najdalej stąd ... Kiedy nie ma krat - dusza gra ...

Patrząc na najmłodszą członkinię Kałe Jakha można zagwarantować na 100%, że romska muzyka, tańce i śpiew - nigdy nie zaginą.


Piknik odwiedzili Proboszcz Parafii Św. Macieja w Andrychowie - ks. Stanisław Czernik, Przewodniczący Rady Miejskiej - Krzysztof Kubień, Burmistrz Andrychowa Jan Pietras. W towarzystwie Dyrektora Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie - Zbigniewa Przybyłowicza goście obejrzeli wystawę prac Małgorzty Mirgi oraz Krzysztofa Gila. Piknik Romski zorganizowało Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie we współpracy z pełnomocnikiem wojewody do spraw mniejszości narodowych i etnicznych - Elżbietą Mirgą koordynującą rządowy program na rzecz społeczności romskiej w Małopolsce.
Projekt zrealizowano przy wsparciu finansowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w ramach realizacji Programu na rzecz społeczności romskiej w Polsce.
Zapytałem Panią Elżbietę czym jeszcze zajmuje się pełnomocnik wojewody do spraw romskich : Jeśli są jakieś problemy - reprezentuję administrację rządową w terenie - odpowiedziała Pani Elżbieta - zbieram projekty, pomagam pisać projekty takie właśnie jak Piknik Romski. Program rządowy nie skupia się tylko na kulturze. Skupia się też na edukacji i sytuacji bytowej, bezpieczeństwie, krzewieniu wiedzy o romach nie tylko wśród romów. W województwie małopolskim jest około 6000 romów. W Małopolsce - sytuacja romów jeśli się ją porówna z innymi województwami jest najgorsza. Zamieszkuje ją grupa Bergitka Roma, która jest biedna, nie ma pracy, najbardziej odczuła zmiany po 89 roku. To są ludzie którzy budowali Nową Hutę. Tam właśnie - w Nowej Hucie mieszka bardzo duża grupa romów - tych
którzy ją budowali.

Trzeba przyznać - pogoda na taki Piknik była po prostu ... idealna!

Nad przebiegiem spotkania - czuwali oczywiście organizatorzy - Centrum Kultury i Wypoczynku

Pani Małgorzata Seliga przeprowadziła wśród publiczności kilka konkursów tematycznych - przy okazji informując przybyłych gości o wszystkich atrakcjach jakie czekają nas jeszcze podczas trwających właśnie Dni Andrychowa.

Sporym zainteresowaniem - pewnie ze względu na smak Mergesza - cieszył się konkurs kulinarny. Gotująca potrawę - Natasza - nie podała jednak przepisu nawet swojej koleżance - bo jak się okazało - prowadząca spotkanie Małgorzata Seliga i Natasza Orłowska chodziły razem do Szkoły Podstawowej. Tymczasem Basia, Robert, Wanda, Jurek wymieniali składniki Mergesza uczestnicząc w kolejnym konkursie : pieprz , kluseczki, ziemniaczki, były też ogórki kiszone, przecier pomidorowy, mięso wieprzowe, papryka, chili.

A po konkursie - kolejny występ Kałe Jakha

Na scenie wystąpi teraz chłopak stąd - nasz brat - pokaże swoje umiejętności! - zapowiedział jeden z członków zespołu - i faktycznie - już za chwilę ze sceny popłynęły nasze andrychowsko/romskie nutki

Nad bezpieczeństwem czuwał andrychowski oddział Służby Maltańskiej

A ja - rozpocząłem poszukiwania najmłodszego roma w Andrychowie ...

i - proszę bardzo - malutki - Aron Oliwier

... jego mama i prababcia

A tymczasem - ze sceny płyną kolejne dźwięki muzyki ... tym razem ...

"Ore ore" - zadedykowane organizatorom Pikniku!

Czegoś jednak na tym koncercie brakowało. Czego? Im bardziej ciemniało niebo, tym muzyka stawała się piękniejsza. Jest coś takiego w muzyce romskiej, w ich strojach, w ich naturze, że ożywają po zmierzchu, do życia budzi je noc i żywy płomień ogniska. Muzyka brzmi wtedy zupełnie inaczej.
Skąd się wzięła ta muzyka? Skąd się wzięli Romowie?
Odpowiedź była tuż obok - na plakatach z fotografiami otworkowymi - w jednej z bajek Jana Mirgi :
Panie Boże, ludzie korzystają ze światła rozumu, są pracowici
Jedno mnie jednak martwi : nie potrafią cieszyć się życiem.
Nie słyszą śpiewu ptaków, nie czerpią radości z szumu lasu
i wschodów słońca. Są jak woły robocze - zmęczeni kładą się spać,
by znów o świcie zacząć od nowa ...
... Pan Bóg zamyślił się i rzekł : Z mojego królestwa wyślij czterech najlepszych grajków na cztery strony świata, niech na Ziemskich szlakach grają i śpiewają, radość budzą, niech z tęsknot wróżą. Dam im serca gorące i do nocy podobne twarze ...
... Grajkowie wędrowali po świecie jak ptaki. Na noc rozpalali ogniska, grali nocy i gwiazdom. Kiedy szli już spać, otulał ich szum rzek, księżyc zaś siadał przy ognisku i pilnował taborów. Rankiem wyruszali na szlak żeby znów grać, śpiewać i tańczyć ...
Pan Bóg zesłał na Ziemię swoich grajków, żeby pomogli odnaleźć ludziom Piękno ...
... a oni grali na rozpiętych strunach serca Czardasza Romane, tak grali że drzewa płakały, serca zaś piękniały ...

Jarosław Skupień