A wszystko dzięki
sponsoromFirma SM Logistic Sp. z o.o. jest
firmą transportową, specjalizującą się w dystrybucji towarów
na terenie kraju od 1992 roku. Poziomem usług, rzetelnością
oraz indywidualnym podejściem do potrzeb klienta zdobyła
sobie zaufanie wielu firm handlowych z branży spożywczej.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów gwarantuje
świadczenie usług najwyższej jakości na trudnym rynku
dystrybucji krajowej, magazynowania artykułów przemysłowych
dla sieci handlowych, konfekcjonowania i dystrybucji do
sklepów, odbioru ze sklepów artykułów pozostałych po
promocji, ich sortowania i zwrotu do dostawców.
A co to ma wspólnego z występami Indian ? To, że tak
barwnego przedstawienia pewnie jeszcze andrychowianie nie
widzieli na parkingu Pasażu handlowego.
A stało się tak właśnie głównie dzięki firmie SM Logistic
oraz słodyczom dostarczonym przez Skawę i Maspex Wadowice a
także Centrum Kultury i Wypoczynku.
Prawdziwy najazd Indian
Huu-Ska Luta jest toruńską grupą miłośników kultury,
filozofii i historii Indian Ameryki Północnej. Huu-Ska Luta
znaczy - o ile dobrze pamiętam Czerwone Leginsy. Skupiają
ludzi, którzy podzielają wspólne zainteresowania i chcą
zrobić coś dla innych i dla siebie. Jeżeli jest coś do
zrobienia, po prostu zbierają się i to robią. Działają już 7
lat. Historia Indian zajmowała ich od bardzo dawna. Nie
znali się od zawsze ale wszyscy pochodzą tego samego miasta
- Torunia. Poznali się w różnych miejscach i różnym czasie,
ale wspólne zainteresowania połączyły ich w grupę. Tak czy
inaczej po kilku latach wspólnej znajomości postanowili
podzielić się zainteresowaniami z innymi i zorganizowali
spotkanie z kulturą Indian Ameryki Północnej pod nazwą
"Szanujmy Matkę Ziemię". Działo się to we wrześniu 1998
roku. W toruńskim ogrodzie zoo-botanicznym zbudowali
mini-wioskę indiańską, zaprosili tancerzy i wystawców
rękodzieła. Impreza ta spotkała się z bardzo pozytywnym
odzewem i... zaowocowała powstaniem toruńskiej grupy Huu-Ska
Luta. (znaczy to o ile dobrze pamiętam Czerwone Leginsy)

Podczas imprezy dużym zainteresowaniem cieszyła się stara
indiańska zabawa w antypolitykę. Parę słów wyjaśnienia. W
polityce chodzi o to by nawijać jak najdłużej i nie osiągnąć
zamierzonego celu. W tej zabawie przeciwnie - trzeba nawijać
jak najszybciej i wygrać.


A nawija się bardzo popularne w Kanadzie i USA zwierzątko
- beznogą stonogę.

Część męska wprawiała się w strzelaniu z podpórką do
celu. Na zdjęciu widzimy prawidłową postawę wojownika.

I oczywiście strzał w dychę - zaliczony.

Ach te piękne indianki w swoich ręcznie szytych strojach
...


W tych bucikach to raczej na polowanie się nie chodzi.
Robią za dużo szumu.

Zwykła współczesna indiańska wioska. Rowery, piknik i
wata cukrowa.

A w tej zabawie chodzi o to by zarzucić obręcz na rogi
fikcyjnego byka.

Nie bój się mała , rzucaj. Ja musiałem trenować na
prawdziwym byku.

Przed wejściem do niewielkich tipi, ze względów czysto
praktycznych, pióropusz wieszamy na zewnątrz.

Dasz ty w końcu spokój tym Indykom - Wielki Jastrzębiu
???



Można sobie było zrobić zdjęcie z małą indianką.

W Toruniu taka fryzura przejdzie, ciekawe co będzie w
Andrychowie?

Poniżej zobaczcie parę obrazków z andrychowskiej wioski
indiańskiej.

Nie ma żartów, taniec wojenny, trzeba chyba będzie zabić
deskami wystawy sklepowe w Andrychowie, podobnie jak to
czyniły inne blade twarze podczas szczytu gospodarczego w
Warszawie.

Zespół Huu-Ska Luta bierze czynny udział w takich
imprezach jak Przystanek Woodstock, Wielka Orkiestra
Świątecznej Pomocy. Brał taż udział w kręceniu filmu o Sat
Okh'u. W lutym 2002 roku w Rathenow na festiwalu POW WOW
występ Huu-Ska Luta zakończył się nie lada sukcesem, Ania i
Darek Lipeccy zostali zwycięzcami Rabbit Dance. Pewnego razu
na toruńskim poligonie powstała mini wioska indiańska,która
była scenografią do utworu "Oto Jestem" zespołu Sami a
efektem współpracy był udział zespołu w koncercie "Premiery"
podczas 39 Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.




Jak widzimy mali indianie nie próżnują.

czasami pióropusz może się przydać w nawiązywaniu
znajomości.

Bardzo stara indiańska zabawa "Mam husteczkę haftowaną" -
ale chyba coś pokręciłem :)

Zabawy z indianami nie zawsze kończą się na rozdawaniu
cukierków.

Co to jest Pow Wow?
Pow Wow jest świętem, zgromadzeniem, to okazja do bycia
razem, do poznawania nowych przyjaciół. To okazja do
odświeżania starych znajomości, wreszcie to okazja do
wspólnego spotkania ze starymi przyjaciółmi, znajomymi. Pow
Wow to okazja do kultywowania starych tradycji i obyczajów
indiańskich. To jakby pomost łączący stare tradycje ze
współczesnością.
W tym miejscu kończą się analogie z polskim grilowaniem.
Pow Wow skupia się bowiem głównie na tańcu, śpiewie i
bębnie, ale są też inne uroczystości - tzw. Honoring
Ceremonies, a także gry, zabawy, jedzenie, pokazy rękodzieła
i sztuki. To tak w telegraficznym skrócie.
Historia Pow Wow
Stara historia mówi, że taniec Pow Wow został zapoczątkowany
przez czterech braci wojowników, którzy powrócili z udanej
wyprawy wojennej. Po powrocie wykonali taniec wojenny dla
uczczenia swojego zwycięstwa. Działo się to wszystko jeszcze
przed przybyciem białych. Bracia nie świętowali odebrania
życia wrogowi, leczy byli dumni ze swoich dobrych czarów. W
tańcu wyrażali swoją radość z bycia członkiem rodziny,
społeczności, klanu i plemienia. Taniec ten był także
wyrazem dumy. Dziś, Indianie zbierając się na świętach pow
wow także są dumni. Są szczęśliwi. Po wielu latach burzliwej
historii ocalili swoje dziedzictwo, swoją kulturę.
Przetrwali. Dziś pow wow to "wspólne wyznanie wiary, którą
dzielą setki ludzi, a którzy zbierają się, aby świętować
swoją unikalność, wyjątkowość jako tubylczego ludu Ameryki"
- pisze Maja Fenrych - Majewska w książce "PowWow - wspólne
wyznanie wiary" TAWACIN nr 38 1997; s.27
A oto nasze lokalne mistrzynie i mistrzowie tańca PowWow
wyłonienie w drodze eliminacji.


Żeby ozdoba się trzymała, należy ja przybić piórkiem do
głowy. Jakież to proste.

Jeśli ktoś nie ma piórka, lub woli nie dziurawić głowy -
może skorzystać z tradycyjnej spinki do włosów.

A kto włosów nie ma, hmm ... może sobie kupić
naszyjniczek?

Gdziekolwiek na świecie, czy to na Antarktydzie, czy w
słońcu tropików dziewczyny nie mogą żyć bez malowania.

No właśnie, a macie coś do wiązania włosów w koński ogon?

Na koniec odbyły się rozmowy plemienne oraz wymiana
doświadczeń co do umiejętności lokalnych fryzjerów

I to już chyba koniec
Większość z informacji zawartych w tym opisie pochodzi ze
strony
www.huuskaluta.com.pl Komentarze do zdjęć powstały w
wyniku żmudnych i wnikliwych analiz prowadzonych w oparach
dymu pochodzących ze zgaszonej fajki w pokoju.
No cóż, nie udało się zakopać wojennego toporka na placu
przed Albertem. Wszędzie gdzie tylko wzrok nie sięgał
znajdowała się kostka brukowa. Dlatego też jesteśmy jako
mieszkańcy w stanie wojny z indianami z Torunia.
Ale to dobrze.
Może jeszcze kiedyś tu
do nas wrócą! |