Zapraszamy
Wszystkich

 Krakowski Salon Poezji
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 

 

Kolejne spotkanie w Krakowskim Salonie Poezji miało zupełnie niespodziewane zakończenie. Ale - zanim na sali MDK wydarzyło się to co się wydarzyło mieliśmy niewątpliwą przyjemność uczestniczyć w wernisażu wystawy obrazów Reginy Szczęść zatytuowanym "Bajką malowane"

Panią Reginę oraz jej twórczość przedstawiła Szefowa Miejskiego Domu Kultury - Agnieszka Janosz. Regina Szczęść urodziła się w roku 1969 w Brnie w Republice Czeskiej. Od 12 lat mieszka w Polsce. Ukończyła Ludową Artystyczną Szkołę w Opavie oraz Artystyczno - Przemysłową Szkołę w Uherske Hradiśte w Czeskiej Republice.

Nie bez znaczenia na jej twórczość był wpływ rodziny ...

... a skąd to wiem? Pani Regina w swoim folderze napisała :

Istnieje świat za siedmioma górami, za siedmioma rzekami...

Kiedy jestem przytłoczona ciężarem codzienności,
bierze mnie za rękę fantazja i prowadzi.

Prowadzi po płótnie, papierze...

Widzę kolory, kształty ... zza mgły wynurza się nowy obraz.
Ciepło wspomnień z dzieciństwa,

Obrazy na ścianach malowane przez ukochaną babcię,
wakacje u prababci w krainie winnic i jezior

Patrzenie na dziadka malującego fantazyjne wzory na ceramice.
Znowu widzę mamę jak wieczorem przy lampce cierpliwie
piórkiem kończy następną ilustrację do książki.

Dzisiaj wiem, że to i wiele więcej daje mi natchnienie.

Wielkim skarbem dającym inspirację są dla mnie bajki,
baśnie i opowieści. Pokochałam je kiedyś i do dzisiaj czuję
potrzebę komunikacji z tym cudownym światem,
gdzie wszystko jest możliwe.

Zapraszam do oglądania ...

Regina Szczęść
 

Po obejrzeniu jej prac i przeczytaniu powyższego tekstu - po prostu nie mam o czym pisać. Z jej prac aż uderza niezwykłe ciepło, spokój, równowaga, miłość i poczucie bezpieczeństwa a jednocześnie na każdym z nich jest miejsce dla niczym nie skrępowanej wyobraźni. Nie są to dzieła zamknięte, jest w nich ziarenko, które zasadzone u wrażliwego odbiorcy przekształca się w piękny kwiat fantazji.

Czy można sobie wyobrazić lepszą ilustrację dla bajek?

Konkursy

  • 1974 Srebrny medal - Shankar's International Childrens Compension, Indie
  • 1980 I miejsce, "Rosja oczyma dzieci", Rosja
  • 1982 Bienale ilustracji dziecięcej, Brno, Czeska Republika
  • 2006 Bologna Children Book, Włochy

Wystawy

  • 1980 Ludowa Szkoła Artystyczna, wystawa zbiorowa, Opava
  • 1985 Dom Sztuki, "Rodzinne malowanie", Opava
  • 1986 Artystyczno - Przemysłowa Szkoła, wystawa studentów, Uherske Hradiśte
  • 1987 Moravsky Salon "Slovaćko" wystawa zbiorowa, Uherske Hradiśte
  • 1988 Prywatna galeria, Sarnano, Włochy
  • 1994 Dom Kultury, Wadowice
  • 2007 "Gallery" Amsterdam, Holandia

Jeśli nie uczestniczyliście w wernisażu - a chcecie skontaktować się z  artystką - dzwońcie - Tel. 0 604083843, lub wyślijcie e-mail : reginaplast@poczta.fm

W hallu Miejskiego Domu Kultury można oglądać tą niecodzienną wystawę do dnia 25 marca. Przyjdźcie koniecznie! Czeka na Was kilkadziesiąt prac artystki - niepowtarzalnych i jedynych w swoim charakterze.

Niestety - nie będzie na Was czekało malutkie "conieco" - które dostępne było wyłącznie w czasie wernisażu :)

A oto próbka prac Pani Reginy :

Artystka malując swoje obrazy bardzo często przekazuje malowanym postaciom własne rysy twarzy - przenikając w ten sposób w światy które wydobywa z własnej wyobraźni.

Wszyscy, którzy chcieli się podzielić swoimi wrażeniami z wystawy mogli to zrobić nie tylko osobiście - ale także poprzez wpis do księgi pamiątkowej artystki.

Niecodzienna wystawa! - gorąco polecam osobisty kontakt z pracami artystki.

Wernisaż był wstępem do kolejnego wydarzenia kulturalnego - Krakowskiego Salonu Poezji, podczas którego poezję Sergieja Jesienina miał nam przybliżać Andrzej Grabowski. Miał - stało sie jednak zupełnie inaczej.


Ponad dwieście osób zgromadziło się w sali MDK w oczekiwaniu na kolejne wydarzenie kulturalne w Andrychowie - "Spowiedź chuligana".

Sylwetkę Andrzeja Grabowskiego przedstawiła Magdalena Ficek ...

... i już po chwili salę MDK w Andrychowie wypełniły słowa Sergieja Jesienina czytane przez artystę :

... Kraju miły! Serce roi
Kopy słońca w kręgach wodnych.
Chciałbym zaszyć się, ukoić
W zielonościach twych studzwonnych ...

... Kocham każde życia drgnienie,
Pragnę każdym dniem się upić,
Bo przyszedłem na tę ziemię,
Aby zaraz ją porzucić ...

Nikt nie przypuszczał nawet, że słowa : "Bo przyszedłem na tę ziemię,
aby zaraz ją porzucić
" miały się wkrótce spełnić dosłownie - ale zanim to się stało kolejne strofy poematu wypełnił przestrzeń naszej wyobraźni.

... Pójdę jak szary brat zakonny
Albo włóczęga lnianowłosy
W tę stronę, z której na zagony
Leje się jasne mleko brzozy ...
 
... Kto w swym ubóstwie nie znał troski
Ani przyjaciół, ani wrogów
I może z wioski iść do wioski
Modląc się do spotkanych stogów ...

Pech chciał, że słowo chuligan - tego wieczoru znalazło się nie tylko w tytule wiersza.

Od samego początku coś wisiało w powietrzu. Podobnie jak komar nie dający spać po ciężkim dniu, nie dający myślom odpłynąć w krainy jakże odległe od codzienności. W czasie gdy Andrzej Grabowski czytał wspomniane wcześniej wiersze - dosłowna "spowiedź chuligana" odbywała się równolegle na balkonie sali MDK.

Prawdopodobnie postać Ferdynanda Kiepskiego grana przez Andrzeja Grabowskiego tak wbiła się w świadomość grupki "kilku młodych niepokornych", że nie potrafili pojąć faktu, że wieczór ten jest wieczorem poezji, salonem, na który nie przybył Ferdynand Kiepski - lecz Andrzej Grabowski - znany i ceniony aktor.

Kolejny wiersz wypełniał przestrzeń. Jakże dramatyczny i pełen wyrazu "dokument" : Wiersz o suce

Rankiem pod żytnim brogiem,
Gdzie się złocą rogoże w rząd,
Oszczeniła się suka siedmiorgiem,
Siedmiorgiem rudych psiąt.

Do wieczora czule je pieściła,
Przygładzała językiem im sierść,
I spod brzucha ciepłego spływał
Podtajały, ogrzany śnieg.

... a z balkonu dochodził coraz głośniejszy, uporczywy monolog ...

Wieczorem zaś, kędy kury
Siadają na grzędę w sznur,
Wyszedł gospodarz ponury,
wszystkie siedem powsadzał w wór

Po zaspach suka biegała
I śpieszyła tuż za nim w ślad,
I tak długo, tak długo drżała
Wody niezmarzłej gładź.

A gdy ledwo się wlokła z powrotem,
Zlizując z boków swych pot,
Wydał jej się miesiąc za płotem,
Jednym z siedmiorga psiąt.

... i śmiech, i denerwujące wszystkich na sali MDK uporczywe głosy, które nie pozwalały skupić się na słowach wypowiadanych przez Andrzeja Grabowskiego ...

Dźwięcznie niebiosom sinym
Skowycząc zwierzała ból,
A księżyc - młodzian płynął,
Skrył się za pagór wśród pól.

I głucho, jak w datku żebraczym,
Gdy rzucą mu kamień na śmiech
Potoczyły się oczy sobacze
Złocistymi gwiazdami w śnieg.

To co się stało później - poezją raczej już nie było. Czysta proza życia.

Andrzej Grabowski wstał i opuścił wzburzony salę MDK.

Wszyscy mieli nadzieję że to jakaś kosmiczna pomyłka, że to kiepski żart, że Pan Andrzej dał po prostu czas na działanie pracownikom CKiW, którzy w ciągu kilku minut wyprosili z MDK niestosownie zachowujących się młodych ludzi - tak się jednak nie stało.

Na sali pozostało 200 osłupiałych i bezsilnych osób, którym odebrano tak niedużo, a zarazem tak wiele - odebrano chwile magiczne, chwile kiedy łącząc się poprzez słowa artysty synchronizują swoje myśli z myślami poety.

Czy można było zareagować trochę wcześniej - chyba nie, bo całe zdarzenie trwało zaledwie kilka minut, widać było jak narasta sprzeciw sali wobec bezmyślności wspomnianych wcześniej młodych ludzi. Ze sceny dobiegły do nas słowa zaledwie kilku wierszy Siergieja Jesienina i ... w kącie stoją kwiaty, których nikt już nie odbierze.

Cóż można dodać - wzburzenie i nerwy - to najczęściej zły doradca. Szkoda że tak właśnie zakończył się ten wieczór. Mogło być inaczej.

Podobnie jak pojedyncze strzały niedouczonych czerwonoarmistów wystrzelone z Aurory za życia Jesienina przerwały kiedyś ciszę zmieniając historię i bieg wydarzeń - podobnie w Andrychowie słowa które bezsensownie przerywały nastrój sali Miejskiego Domu Kultury wypełnionej poezją Jesienina - zmieniły bieg wydarzeń.

Potwierdza się fakt, że Poezja jest wszędzie i poeci są wszędzie, ale oprócz nich żyją na świecie bezmyślni czerwonoarmiści, którzy strzelają czasami bez żadnego sensu gdzie popadnie, nie patrząc na skutki swojej ignorancji.

Wieczór upłynął równie szybko i burzliwie jak życie Siergieja Jesienina.

Pozostał żal. Żal tym większy, że oprócz poezji mieliśmy dawkę niespotykanego talentu i błyskotliwej wirtuozerii akompaniatora, który za pomocą akordeonu potrafił nas, już po kilku dźwiękach przenieść w krainy bez granic, bez podziałów - w krainy do których wstęp mają wyłącznie wybrani. Andrzej Włodarz - student V roku wydziału instrumentalnego Akademii Muzycznej w Kakowie, specjalność - akordeon to laureat wielu wyróżnień na ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach wykonawstwa muzyki akordeonowej i współczesnej. Przedsmak jego możliwości i nastrój jaki potrafił stworzyć słowom Andrzeja Grabowskiego - pozostawił we mnie ogromny niedosyt.

Przed spektaklem czytałem kilka wierszy Jesienina w oryginale, poezja rosyjska jest mi bardzo bliska, myślę że większość ludzi wrażliwych na poezję lubi ten niesłychanie dźwięczny i melodyjny język, język Okudżawy i Wysockiego.

Czy mi wstyd za postępowanie innych? Podobnie jak zapewne pozostałe dwieście osób poczułem się tak, jak uczeń klasy, którą za zachowanie innego, ale konkretnego, nieodpowiedzialnego ucznia ktoś ukarał zostawiając w kozie. Miała być godzina Poezji, była godzina wychowawcza.

Nie było to przecież spotkanie pedagogów młodzieży specjalnej, którzy z podobnymi sytuacjami mają do czynienia codziennie, nie był to też kurs agentów ochrony. Na spotkanie przybyli, i to - jak z rozmów wynikało - z bardzo daleka - ludzie, którzy posiadają wrażliwość i wyczucie o wiele większe od średniej krajowej i nie są przyzwyczajeni na codzień do natychmiastowych reakcji na niewłaściwe zachowania młodzieży.

Wszyscy zauroczeni z pewnością nie tylko poezją Jesienina ale i talentem aktorskim, sposobem bycia i żartem jaki potrafi generować ze sceny Andrzej Grabowski - nie spodziewali się, że Andrzej Grabowski - po prostu wyjdzie.

No cóż - nie było to chyba najszczęśliwsze wyjście z tej bądź co bądź - przykrej sytuacji.

Ale - z drugiej strony to nie pierwszy i nie ostatni przypadek w historii świata, gdzie po bezmyślnym zachowaniu pojedynczych osobników traci na tym przeważająca większość. Szkoda tylko, że nie udało mi się  sfotografować prawdziwych "bochaterów"(*) tego Salonu Poezji.

A tak cieszyłem się na ten wieczór.
 

Jarosław Skupień

(*) Dobrze wiem jak się pisze słowo bohater

 

 

Całą wielkość człowieka poznaje się po tym, czy i jak potrafi przyznać się do pomyłki, zapomnieć cudze błędy, wybaczyć. Ponieważ w tym przypadku trudno jest jednoznacznie określić kto zawinił, kto popełnił błąd, kto powinien wybaczyć i dlaczego stało się tak jak się stało - tym bardziej miło nam jest poinformować Państwa, że zarówno organizatorzy spotkania w Krakowskim Salonie Poezji jak i Andrzej Grabowski przepraszają prawdziwą publiczność Krakowskiego Salonu Poezji, która przyszła wysłuchać wierszy Siergieja Jesienina za wydarzenia, jakie miały miejsce w Miejskim Domu Kultury. W rozmowie z dyrektorem CKiW aktor wyraził chęć ponownego spotkania się z andrychowską publicznością - najszybciej jak to tylko będzie możliwe.

Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale Krakowskie Salony Poezji mają to do siebie, że artyści biorący w nich udział pobierają bardzo skromne honoraria. W przypadku Andrzeja Grabowskiego nie było mowy o wynagrodzeniu za udział w andrychowskim spotkaniu.

Tym bardziej doceniamy jego reakcję na zaistniałą sytuację. Jesteśmy pewni, że KSP z udziałem Andrzeja Grabowskiego jako doskonałego interpretatora wierszy Siergieja Jesienina będzie nie tylko szczególnym wydarzeniem kulturalnym - ale i niecodziennym w swoim rodzaju spotkaniem ludzi, którzy nie tylko potrafią dostrzec swoje własne i cudze błędy, ale i potrafią je wzajemnie wybaczać.

O terminie spotkania poinformujemy wkrótce. Gośćmi najbliższego Salonu (25 marca) będą Anna Polony i Jacek Romanowski z Narodowego Starego Teatru w Krakowie.

Dyrektor i pracownicy Centrum Kultury i Wypoczynku.

(c) wins