W sobotni wieczór mieliśmy zaszczyt gościć podczas Dni
Beskidu Małego - Dni Powiatu Wadowickiego w Andrychowie
muzykującą od pokoleń rodzinę z Białego Dunajca -
orkiestra tusz !!!
Trebunie-Tutki

Krzysztof Trebunia-Tutka prowadził tego
dnia również konferansjerkę. Co by tu napisać. Sami
wiecie, że są na świecie konferansjerzy na widok których
nóż się w kieszeni otwiera, są też tacy którzy po
powiedzeniu kilku zaledwie słów mogą zrobić z
publicznością co chcą. Krzysztof bezsprzecznie należy do
tych drugich.

Żartując, dowcipkując i zapowiadając występy naszych
lokalnych zespołów folklorystycznych poradził sobie
doskonale ze swoim zadaniem. Co tu dużo mówić - prawdziwie
góralska dusza. Gwara w jego wykonaniu była po prostu the
best znacy sie w najlepsym wykonaniu.
Trebunie-Tutki. Niektózy tak godajom, ze to nie som tacy
normalni gorole. To są górale niezwykli ! Trudno zresztą
by było inaczej. Tak jak w większości rodzin - bardzo
wiele zależy od ojca.

A ojciec rodziny - Władysław - jest
człowiekiem niezwykłym. Urodzony w 1942 roku w Poroninie
ukończył Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie a następnie
Akademię Sztuk Pięknych. Swoje studia rozpoczął na
wydziale Malarstwa, by po III roku przenieść się na
Wydział Tkaniny Artystycznej. Dyplom uzyskał w roku 1968.
Brał udział w około 35 wystawach zbiorowych i 20 wystawach
indywidualnych w kraju i za granicą. Prezentował swe prace
w Belgii, Holandii, Francji, Niemczech, Szwecji,
Hiszpanii, Rosji.
Uprawia nie tylko projektowanie tkanin ale również
malarstwo ścienne, sztalugowe, witrażowe, malarstwo na
szkle, pastel, olej, gwasz. Tkaniny wg projektów
autorskich były prezentowane w kilkunastu krajach. Prace
olejne i na szkle znajdują się w kolekcjach na całym
świecie. Monumentalne kompozycje ścienne znajdują się w
domu podhalańskim im. Tetmajera i Orkana w Ludzimierzu
oraz w spółdzielni mineralnej „Poronin”. Wiele kościołów
na Podhalu i nie tylko może poszczycić się polichromiami,
malarstwem ściennym i witrażami w wykonaniu pana
Władysława.
W 1978 roku na wystawie 400 dzieł na 400-lecie Zakopanego”
otrzymał nagrodę Ministra Kultury i Sztuki. Odznaczony
złotą odznaką za zasługi dla Zakopanego i dla byłego
województwa nowosądeckiego. W 1997 roku otrzymał nagrodę
im. Stanisława Witkiewicza.
Sami widzicie, że mając takiego ojca - dzieci muszą się
starać.
Krzysztof jest z zawodu architektem a z zamiłowania
muzykiem, kompozytorem i poetą,
Anna - to artysta grafik i religioznawca.

Za duzo po scenie jo nie biegoł coby
ciupaską nie zarobić między łocy, abo coby smyckiem łoka
mi kto nie wydziuboł bo bez łoka to nijak nie idzie zdińć
cykać - to znaczy: ze względu na szacunek jakim należy się
tym wyjątkowym artystom, nie biegałem z aparatem po scenie
tylko stałem sobie cichutko w kącie. Dlatego też nie
wykonałem zbliżeń pozostałym artystom z zespołu.
A są to: Jan który jest absolwentem
lutnictwa w zakopiańskim Liceum im. Kenara, obecnie
studiuje projektowanie ubioru w Krakowie oraz mąż Ani -
Andrzej Wyrostek - który jest budowlańcem i lutnikiem.
Tacy właśnie niezwykli górale wystąpili na naszej -
również niezwykłej andrychowskiej scenie.

Pomimo faktu, że każdy z nich to indywidualność sama w
sobie - razem tworzą coś zupełnie niezwykłego, tworzą
formację muzyczną, która nic nie tracąc ze swego
charakteru, przeszła ewolucję od góralskiej kapeli po
zespół koncertujący na największych festiwalach Muzyki
Świata w Europie, a także w Azji i Ameryce Płn. Brali
także udział w filmach Girl Guide J. Machulskiego, Nad
wysokości, Góralu czy ci nie żal, Rozrywki rodzinne i w
programach TVP 1, TVP 2, TV Polonia, TVN, ARD i ZDF.
Trebunie-Tutki jako jedyny zespół z Polski, wielokrotnie
znalazł się w pierwszej dziesiątce World Charts Europe
Europejskiej Unii Radiowej.
Co tu dużo pisać - jeśli chcecie zerknijcie na ich stronę
internetową
www.trebunie.pl
Nie wiem jak Wy, ale ja zadumałem się trochę nad tekstami
dobiegającymi z andrychowskiej sceny. Kilka z nich jak
mówi dobitnie mój kolega - "wali po sumieniu" co w wolnym
tłumaczeniu znaczy - daje do myślenia. Dlatego też nie
wszystkie piosenki porywały do tańca.

Poezja, tęsknota, żal bijący z niektórych
ich piosenek rozdarł pewnie niejedną duszę. Kto nie skupił
się na zrozumieniu słów dobiegających ze sceny - niech
żałuje.
Oprócz takich właśnie piosenek usłyszeliśmy na ich
koncercie także cały przegląd góralskiej pełnej radości i
piękna muzyki. Tego już było niektórym za wiele i jakaś
część góralskich genów w andrychowskiej krwi popchnęła ich
do tańca przed sceną.

a Tutki grały jak z nut - choć nut nie
mieli.

Gdybyście mi nie wierzyli, że naprawdę
Trebunie-Tutki były w Andrychowie - poniższe zdjęcie niech
będzie dowodem w sprawie.

Mówiłem to już ze sto razy ale powiem
jeszcze raz : BRAWO BRAWO BRAWO TREBUNIM-TUTKOM. W sumie
to już 103 razy.
W zasadzie cały ten tekst powinienem
napisać w góralskiej gwarze, ale nikt jak do tej pory nie
pomyślał żeby w Windows można było w ustawieniach zamiast
Język polski programisty - wybrać język polski góralski,
albo coby słownik gdzieś w internecie był coby z nasego
tłumacył na górolski i łodwrotnie.
Jarosław Skupień