Wizje
w Andrychowskim Miejskim Domu Kultury.
Wizje-tak zatytuowano wieczorną część czwartkowego
Festiwalu Ziemi w Andrychowie. Dyrektor Centrum Kultury i
Wypoczynku Zbigniew Przybyłowicz przedstawił w kilku
słowach program wieczoru zgromadzonej publiczności.

Przedstawione dramy Performance "Au Bo
Exercise of Combination" Teatru OOFF.OURO (Włochy) oraz
Performance "Into the layers"-taniec butoh-w wykonaniu
Ryuzo Fukuhara (Japonia) trafiły w mój gust w sposób
prawie idealny. Szczególne wrażenie wywarła na mnie
przypadkowa gra świateł podczas występów Fukuhary oraz
niecodzienne podkłady muzyczne.

Ponieważ odbiór tego typu spektakli jest
rzeczą wybitnie indywidualną opiszę krótko moje wrażenia.
"Into the layers" odczytałem jako próbę ukazania braku
akceptacji przez ogół wszelkiego rodzaju inności,
odmiennego zachowania, odrębnego sposobu myślenia, wyglądu
fizycznego. Człowiek oddala się od społeczeństwa.
Pragnienie akceptacji i poczucie odrzucenia zmusza go do
kontaktów z ogółem. Zaakceptowany może być jednak tylko
ten, który z ogółu się nie wyróżnia. Wszelkie odstępstwa
od tej reguły "karane" są przez grupę banicją fizyczną
bądź psychiczną. Odtrąceniem. Próby pogodzenia się z tym
faktem i życia w samotności spełzają jednak na niczym,
gdyż człowiek nie może żyć w odosobnieniu od innych.
Jakby na potwierdzenie moich wyobrażeń
zachowanie pewnej części widowni było uzupełnieniem
spektaklu. Kto był-ten zrozumie.


Performance "Au Bo Exercise of Combination"
wyobraziłem sobie jako wymuszone dostosowanie
współczesnego człowieka do rytmu współczesnej cywilizacji.
Jednostka nie żyje już własnym życiem. Zostaje niejako
wtłoczona w reguły rządzące społeczeństwem. Musi się im
podporządkować. Czasem zdarzają się chwile wzniosłe,
częściej jednak zmuszeni jesteśmy do "wędrówki w kieracie"
Takim kieratem naszych czasów jest pęd za pieniądzem,
praca, często monotonna i nie przynosząca splendoru. Coraz
częściej żyjemy wykonując jakby z rozpędu cykle dzienne,
tygodniowe, roczne bez nadziei, bez sensu, poruszając się
w niezmiennych torach ograniczeni swoim umysłem i
nawykami.



Taki był mój odbiór tych dwóch, jakże różnych spektakli.
Ciekawe jakie były Wasze odczucia?

Po zakończeniu "zagranicznej części" wieczoru na zebranych
czekały jeszcze dwie atrakcje: pokaz mody Moniki
Wadowskiej-Gerlach oraz kolekcje sióstr Agaty i Justyny
Wojewodzic. Uzupełnieniem kolekcji mody Pani Moniki była
wystawa materiałów jej produkcji wystawiona w holu MDK.

Przyzwyczailiśmy się już do pięknych
modelek na scenie MDK. Tym razem panie pojawiły się w
oryginalnych kolorowych i ekstrawaganckich
strojach z dominacją ciepłej czerwieni czarując jak zawsze
męską część widowni swoim wdziękiem i niecodziennymi
kreacjami.


Biało-czarna kolekcja sióstr Wojewodzic
uczących się w Zespole Szkół nr 2 przeznaczona była dla
dziewcząt i pań o których nie można powiedzieć że są
"szarymi myszkami".


Oba pokazy mody przeplatane były
rytmicznymi występami grup TAMTAMITU z Krakowa oraz DRUM
ATTACK z Bielska Białej wraz z uczestnikami warsztatów
perkusyjnych.
Przez pewien czas czarodzieje sceny
TAMTAMITU z grodu Kraka czarowali nas swoim poczuciem
rytmu i grą światła płomieni.

A potem, no cóż, kto nie był na koncercie
gdzie dwie połączone grupy 16 "bębniarzy" z Krakowa i
Bielska gra na 18 bębnach ten tego z pewnością nie
zrozumie.


Bębniarze - daliście z siebie wszystko i
dzięki Wam za to.