Zapraszamy
Wszystkich

 Zbieracze i zbieraczka
   Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie zaprasza :

Napisz do nas - biuro@kultura.andrychow.eu

 


"Les Glaneurs et la glaneuse"
reż. Agnes Varda

Ostatnią pozycją, wykrzyknikiem, kropką nad i, Festiwalu Ziemi w Andrychowie był film francuski zrealizowany przez Agnes Varda "Les Glaneurs et la glaneuse" (Zbieracze i zbieraczka). Tradycja zbierania pozostałości po żniwach liczy we Francji kilkaset lat. Są nawet specjalne paragrafy prawne, które wyraźnie precyzują kto, co, gdzie i kiedy może zbierać. Film ten wyraźnie karci system który stworzył teraźniejszą rzeczywistość, generując biedę i bezrobocie, wyrachowaną ekonomię bezwzględnie nastawioną na zysk. Autorka nie jest w swoim "krzyku" nachalna, upomina, ale jest pełna pokory i ciepłej ludzkiej skromności.

Wyświetlany w piątkowy wieczór w kinie Beskid obraz, wzbudził we mnie wiele emocji i kontrowersji. Trudno go streścić, bo jak streścić, żal, poezję życia, głupotę, biedę, rozrzutność, umiłowanie trwania, marnotrawstwo, bezmyślność, chciwość, przyjaźń, samotność. A film ten wzbudził we mnie wszystkie te uczucia jednocześnie.

Przejdźmy jednak do rzeczy.

Film zaczyna się obrazem reżyserki zbierającej pozostałości na jej własnym polu uprawnym

... by po chwili przenieść nas do Muzeum d’Orsay, gdzie pokazany jest słynny obraz ukazujący kobiety zbierające resztki kłosów po żniwach.

Obraz ten opisuje zmierzch życia autorki-reżyserki, która wyrusza w podróż, filmując otaczający ją świat cyfrową kamerą.

Wśród bohaterów wywiadów prowadzonych w drodze są wiejskie kobiety, kucharz, producent wina, pastor, hodowca winorośli, ludzie marginesu, człowiek budujące wieże ze śmieci, artysta tworzący z odpadków, barman, młodzież która ukradła śmieci spod sumermarketu. Aktorka powraca także do początków kina i niejako "zbiera kawałki" obrazów, zapisanych w kadrze Étienne-Jules'a Marey'a, jednego z wynalazców kina.

Filmuje również siebie, swoje starzejące się dłonie, włosy, pragnąc zostawić coś po sobie. Zostawić jednak nie przedmioty lecz uczucia, swoje przesłanie, swoje credo, swoją filozofię życia. Opowieścią o zbieraczach pragnie nam zwrócić uwagę na problem odpadów, które dla jednych są elementem zbędnym, gdy tymczasem innym służyć mogą jeszcze latami lub są dla nich wprost przedmiotem marzeń. Przyzwyczajona do konieczności zbierania przez matkę, otaczania szacunkiem każdej drobiny wyhodowanej przez człowieka, każdego jabłka, figi, winogrona czy ziemniaka, zwraca nam uwagę na fakt ogromnego marnotrawstwa jakiego dopuszcza się współczesny człowiek. W swoim przesłaniu pokazuje ludzi których spotyka w swojej podróży, zbierających "zapomnianą" żywność głównie pod przymusem biedy, spotyka zbieraczy nie mogących się pogodzić z faktem olbrzymiego lekceważenia produkowanej żywności.

Współczesny człowiek gromadzi wiele przedmiotów z chciwości, ze skąpstwa, z chęci posiadani otaczając się stertą rzeczy zbytecznych. Gromadzi je z myślą o lepszej przyszłości, o dzieciach, ze strachu, ... i umiera. Przedmioty zostają. Pracujemy na coś, co kolejne pokolenie wyrzuci na śmietnik, spali, zakopie. Leżą więc po kilka lat na dnie szaf, zapomniane, zbyteczne.

Z drugiej strony zbieranie resztek stało się swoistym sposobem na życie zarówno dla artystów którzy niejako z odpadów tworzą dzieła sztuki, jak i dla biednych-zbierających z przymusu. Samo zjawisko zbierania jest twórcze. Trzeba schylić się, wykonać pracę fizyczną. W zbieraniu jest swoista tajemnica jaką próbujemy rozwikłać, szukamy z nadzieją. Towarzyszą nam przy tym uczucia podobne do przeżyć jakich doznają poszukiwaczy skarbów.

Za tydzień będziemy w Unii Europejskiej. Po wejściu napotkamy zapewne szereg przepisów nakazujących sprzedaż towarów o odpowiednich parametrach, ostatnio dochodziły nas informacje o konieczności likwidacji poprzez spalenie chleba który jest "wczorajszy". Zastanawialiście się kiedyś co się dzieje z całą stertą niewymiarowych warzyw, jarzyn, niepełnowartościowych przedmiotów, przeterminowanego pożywienia? Autorka pokazuje całe sterty niewymiarowych ziemniaków w kształcie serc wyrzucane w tajemnicy na pola, podczas gdy mogłyby one wyżywić całą rzeszę ludzi biednych.

Film Agnes Varda pokazuje dzisiejszą Francję. Targ owoców i warzyw po zamknięciu oblegają grupy biedaków. Z ekranu pada stwierdzenie "Dawniej zbierało się w grupach, teraz zauważcie - bieda jest samotna", jedni wstydzą się swojej biedy a inni boją się o swoje bogactwo. Wielkie winnice z zebranymi do połowy zbiorami niszczeją, wywozi się i wyrzuca na pola setki tysięcy ton ziemniaków które nie odpowiadają wymyślonej normie-są za duże lub za małe. Owoce, jarzyny, warzywa, zbierane niezbyt dokładnie przez maszyny-pozostają na polach i gniją. Stoją odłogiem całe pola z przerośniętą kapustą. Gospodarz już nie schyli się wykonując fizyczną pracę-to się nie opłaca, z pola może zebrać tylko określoną przez przepisy ilość towaru, zbiera je maszynowo. Reszta która pozostaje musi ulec zniszczeniu.

Reżyserka filmu podróżując po swoim kraju rozmawia z ludźmi parającymi się zbieractwem z przymusu. Spotyka również na swojej drodze mężczyznę który od kilkunastu lat jest na emeryturze, ma dom, a jednak na przekór społeczeństwu żywi się tym co ludzie wyrzucają do śmietnika. Odkąd tak żyje-nie chorował.

Mężczyzna opowiada o tym, że czytamy terminy ważności na opakowaniach i jeżeli produkt jest chociaż jeden dzień po terminie wyrzucamy go. Jednocześnie jemy produkty które mają przebitą przez nieuczciwych sprzedawców, niemożliwą do odczytania datę ważności. Nie korzystamy już z naszego nosa, zmysłu smaku, tylko spożywamy to na czym pisze że jeść można.

We Francji żyją całe grupy zbieraczy którzy utrzymują się tylko ze zbierania tego co pozostawiono po zbiorach na polach uprawnych. Do dnia dzisiejszego istnieje tam stare prawo które zezwala na zbiór od rana do nocy, po zbiorach, tego co gospodarz nie mógł lub nie chciał zebrać.

A my? Kupujemy nowe rzeczy i wyrzucamy je, bo jest już nowy model, bo są niemodne, bo reklama wmówiła nam, że będziemy lepsi posiadając inny przedmiot. Wzorem "zachodu" wkrótce i u nas pewnie pojawią się wystawki gdzie będzie można zdobyć za darmo używana pralkę, lodówkę, kredens, łóżko. Zbieranie elementów wtórnych przeżywa w Polsce swój renesans.

Z drugiej strony rośnie grupa ludzi zbierających przedmioty wyrzucone przez innych na śmietnik. Przy ich wykorzystaniu tworzą piękne, prawdziwe plastikowo-metalowo-drewniane dzieła sztuki.

Usiądźcie w swoim fotelu, popatrzcie wokoło na każdą z rzeczy które macie wokół siebie. Kiedyś te przedmioty kupiliście, wydaliście na nie zapracowane pieniądze, teraz są Wam obojętne. Przemijają, tak jak i my.

Po co ten film, po co ta refleksja. Rośnie góra śmieci, zużytych pampersów, plastikowych kubków po jogurtach, butelek PET, szkła, styropianu, jednorazówek. Patrzymy na gęsty, duszący biały dym spalanych odpadów wydobywający się z kominów i osiadający na trawie naszego ogródka lub na naszych uprawach. Potem jemy warzywa które uważamy za zdrowe bo wyhodowane na własnej działce i wyprodukowane bez nawozu. Ktoś kto spalał śmieci pewnie umrze na nowotwór wdychając dym ze styrenowych kubków po jogurtach które kupił aby być zdrowszym.

A dlaczego? Pewnie człowiek nie dojrzał jeszcze do tego aby mógł przeżyć na naszej pięknej i pełnej życia planecie. Przynajmniej nie każdy.

Szkoda, że film widziało tak niewielu. Film nie jest łatwy w odbiorze, ale myślę że powinni go obejrzeć wszyscy a przede wszystkim młodzież i dzieci. Film ten poprzez osoby zbieraczy uczy szacunku do tego co rodzi dla nas matka ziemia - uczy szacunku dla pożywienia, uczy szacunku dla ludzi i ich pracy.

Polecam ten film wszystkim (choć to pewnie zabrzmi pompatycznie) którym leży na sercu prawdziwe dobro naszego gatunku i naszej planety - daję mu 9,9 punkta na 10 możliwych.

Film obejrzeliśmy dzięki Centrum Kultury i Wypoczynku oraz Instytutowi Francuskiemu. Z głośników płynął aksamitny i ciepły głos Dobrochny Korzeniowskiej (pomysłodawczyni projekcji tego filmu) ...

... czytającej i tłumaczącej na żywo oryginalny tekst francuski barwą głosu wprost idealnie łączącą się z nastrojem i klimatem tego wytrawnego w swojej prostocie obrazu.

Jarosław Skupień

(c) wins